Śmiertelna rozgrywka

Jedynymi, którzy uwierzyli w oficjalnie proponowaną wersję przyczyn śmierci gen.

Jedynymi, którzy uwierzyli w oficjalnie proponowaną wersję przyczyn śmierci gen. Sławomira Petelickiego, są pracownicy mediów i redaktorzy weekendowych pogadanek w loży prasowej.

Trudno poważnie traktować zmieniające się z godziny na godzinę opinie Gromosława Czempińskiego (w pierwszych godzinach „nie wierzę w samobójstwo", chwilę później „Petelickiego nie dało się zabić") czy perfekcyjnie ukrywane przed rodziną, lekarzami i całym otoczeniem wieści o „początkach" choroby Alzheimera. Dla mnie najistotniejsza jest opinia najbliższej rodziny w tej sprawie, a ta wersji oficjalnej nie przyjmuje do wiadomości.

Ukryta wojna

Wszystko wskazuje na to, że gen. Petelicki stał się kolejną ofiarą wojny trwającej na zapleczu instytucjonalnym w Polsce. Jest ona częścią globalnej gry. Na wszystkich jej frontach obowiązują wojenne zasady. Sprawa każdego zapakowanego w skórzaną torbę kryptologa wywiadu (Londyn) czy każdego wysadzonego w powietrze za pomocą magnetycznego ładunku wybuchowego fizyka jądrowego (Iran) staje się przedmiotem drobiazgowego śledztwa. Czasem, jak w wypadku wizyty w Dubaju kilkuosobowego komanda (Izrael), wystarczy udostępnić w internecie nagrania wideo, kiedy indziej konieczne są działania dyplomatyczne i prokuratorskie, jak w wypadku sprawy zabójstwa Aleksandra Litwinienki, jednak każde państwo szanujące swoją podmiotowość musi takie sprawy wyjaśniać.

Nawet jeśli nie zamierza informować własnych obywateli o sposobie wyjaśnienia – przesłać musi rachunek do organizatora i inspiratora. W tej grze każda akcja wywoływać musi bowiem reakcję, a brak reakcji odbierany jest jako słabość. To dlatego na początku lat 90. rachunek tego typu przesłał Polsce Saddam Husajn, mordując w ciągu dwóch lat w wyrafinowany sposób większość operatorów polskiego wywiadu, którzy przeprowadzili w Iraku operację specjalną na zlecenie naszych nowych sojuszników z USA. To właśnie ta operacja stała się przyczyną nawiązania bliższych kontaktów pomiędzy częścią oficerów PRL-owskich służb a służbami specjalnymi USA. Jednym z takich oficerów był Sławomir Petelicki.

Słabość III RP

Państwo, które nie dąży do wyjaśnienia źródeł porażek, przyczyn śmierci własnych obywateli i nie kara sprawców, nie tylko traci zaufanie tychże obywateli, ale przede wszystkim okazuje słabość względem przeciwnika na arenie międzynarodowej. W tym sensie nie sposób nie przywołać słów Janusza Kurtyki, wypowiedzianych kilka dni przed 10 kwietnia 2010 r.: „Demontaż państwa się skończył, teraz będą znikać ludzie". Warto, aby te słowa wzięli sobie do serca również ci z polskich obywateli, którzy zdecydowali się podjąć grę przeciwko Polsce. Oni bowiem, jako posiadający niebezpieczną wiedzę – zagrożeni są przez swoich mocodawców w sposób największy.

Rację ma Andrzej Zybertowicz, który w swoich komentarzach do ostatnich wydarzeń przestrzega przed pochopnym wyciąganiem wniosków co do przyczyn tak niejasnych zdarzeń, jak śmierć gen. Petelickiego. Trudno jednak nie zauważyć tego, na co w ostatnim wywiadzie dla Onet.pl zwrócił uwagę Antoni Macierewicz: giną ludzie związani z komunistycznymi służbami, ludzie, którzy posiadali dużą wiedzę na temat realnych wpływów biznesowych w III RP. Czy oznacza to perspektywę wymiany elit biznesowych w Polsce? Czy sygnałem do rozpoczęcia tej operacji była konferencja Władimira Putina w sopockim hotelu Sheraton, w czasie której zaatakował wieloletniego przyjaciela Kremla i gazowego pośrednika między Polską a Rosją Aleksandra Gudzowatego? Czy tajemnicza i nagła śmierć współwłaściciela TVN Jana Wejcherta była częścią tej zmiany warty?

Powolne przejmowanie władzy

Wielką popularnością cieszy się ostatnio w polskim internecie klip zatytułowany „Dywersja ideologiczna". Były funkcjonariusz KGB Jurij Bezmienow opisuje w nim strategię długofalowej presji polityczno-agenturalnej na kraj, której celem jest przejęcie w nim władzy bez jednego wystrzału. Bezmienow zajmował się realizacją tej polityki, zanim w latach 70. uciekł do USA. Według niego proces rozkładu i atomizacji społeczeństwa trwać musi ok. 25 lat. W tym czasie powolnie, ale nieustępliwie rozbijane są podstawowe więzi łączące obywateli. Narzędziami są kolorowe media, ezoteryczne fascynacje, promowana rozwiązłość seksualna, agresywna promocja ateizmu oraz koncentracja uwagi społeczeństwa na wszystkim, co nie jest związane z jego obronnością i bezpieczeństwem. Na tak przygotowanym gruncie operacja przejęcia władzy sprowadza się do techniki podobnej do stosowanej w czasie zbierania jabłek. Jeśli owoce są dojrzałe – wystarczy potrząsnąć jabłonią.


 

 


Źródło:

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo