W ostatnim tygodniu Radio Szczecin opublikowało kolejne nagrania rozmowy z kolejnymi osobami ujawniającymi bulwersujące fakty. Twierdzą, że przekazały 3 tysiące złotych na operację ojca. Zabieg jednak nigdy się nie odbył, bo pacjent zmarł.

Tomasz Duklanowski, autor materiału w Radiu Szczecin, poświęconego rodzinie, która przekazała Tomaszowi Grodzkiemu 3000 złotych na leczenie ojca, przyznał, że podobnych historii związanych z byłym ordynatorem szpitala w Szczecinie-Zdunowie jest więcej.

O sprawę pytany dziś był Jacek Sasin.

Marszałek Grodzki w tej sprawie bardzo nieprzekonująco wypada. Nie wiem czego oczekiwałbym od niego, ale od służb państwowych oczekiwałbym, że tę sprawę dogłębnie wyjaśnią. Jeśli mielibyśmy do czynienia z takim jednostkowym przypadkiem, to moglibyśmy uwierzyć w taką narrację, że jest to jakaś próba zemsty, czy z innych pobudek. Natomiast, jeśli rzeczywiście tych sygnałów jest więcej, to myślę, że jest to bardzo poważny problem. Podkreślam, że rzecz dotyczy jednej z najważniejszych osób w państwie, bo jednak marszałek Senatu w hierarchii jest to czwarta osoba w państwie i tu nie może być tego typu niejasności, które nie zostałyby wyjaśnione

– powiedział w rozmowie z Katarzyną Gójską polityk PiS.

Wicepremier ocenił, że standardem demokratycznego państwa jest to, że nie ma równych i równiejszych wobec prawa. Jeśli zarzuty są stawiane politykowi, nawet jednemu z najważniejszych, to one muszą być traktowane bardzo poważnie, „a nie machanie ręką i mówienie, że to jest element walki politycznej”.

„Niepokoi mnie to, że Grzegorz Schetyna w ten sposób tę sprawę próbuje rysować” – dodał Sasin.

Tomasz Grodzki twierdzi, że to co jest wobec niego stosowane np. przez media publiczne, to jest to samo, co było stosowane wobec śp. prezydenta Adamowicza.

Politycy opozycji, przede wszystkim Platformy Obywatelskiej bardzo niedobrze znoszą, że są media, które nie głaszczą ich po główkach i nie przysypują pudrem wszystkich wpadek i problemów, które ich dotyczą, tylko próbują tę sprawę w uczciwy sposób rozwikłać. Jest czymś naturalnym, że telewizja publiczna, każde medium powinno taką sprawę drążyć. Jeśli takie zarzuty się pojawiają, nie można po prostu odpuszczać. Wiem, że politycy PO przyzwyczajeni są do tego, że media są dla nich łaskawe, ale mam nadzieję, że te czasy się skończyły, gdy media chroniły jedną stronę politycznego sporu, a wściekle atakowały tę drugą, tu wszyscy muszą być traktowani tak samo i nie może być żadnej taryfy ulgowej dla pana Grodzkiego

– ocenił Jacek Sasin.

Grodzki miał sugerować, że były to wpłaty dokonywane na fundację. W mediach pojawiają się sygnały, że marszałek powinien upublicznić dokumenty fundacji.

"Jeśli to jest jego linia obrony, to powinien tą linię obrony uprawdopodobnić, a nie tylko słownie, bo słowa w tym przypadku to za mało. Niezwykle ważne jest, jak na tę sprawę reagują inni politycy Platformy Obywatelskiej, szczególnie ci, którzy tą formacją kierują. W tym kontekście bardzo niepokojące są słowa Grzegorza Schetyny, który właśnie taką narrację przedstawia, że to jest element walki politycznej, czy próba ataku na marszałka Senatu, który jest z innej opcji politycznej niż rząd. Ci państwo nic się nie nauczyli, cały czas jest ta sama narracja, kiedy atakują naszych, niezależnie czy słusznie czy nie, trzeba ich za wszelką cenę bronić, nawet jeśli wszystkie okoliczności przemawiają za tym, że jest inaczej niż ta osoba mówi" – stwierdził wicepremier.

Sasin ocenił, że to pokazuje standardy Platformy Obywatelskiej, które "są bardzo niskie".

Zawsze były niskie, ale teraz bardzo naocznie to widać jak odmienne są od standardów Prawa i Sprawiedliwości. My nie chowamy głowy w piasek. Jeśli rzeczywiście któryś z naszych polityków ma problemy z prawem, czy są podejrzenia co do tego, że nie jest do końca uczciwy, to nie ma u nas takiej chęci, by za wszelką cenę bronić kolegi, tylko chcemy sprawę wyjaśniać. Jeśli są te wątpliwości i one pozostają też są konsekwencje. Dobrym przykładem jednak jest w tej chwili sprawa prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Nie chcę ich tu porównywać, ale to są takie dwie sprawy, które dzieją się w jednym czasie i widzimy różne standardy

– dodał.