Z OSTATNIEJ CHWILI

Polskie siatkarki przegrały w Łodzi z Serbią 0:3 w meczu drugiej rundy mistrzostw świata • • •

Salonie, broń Rydzyka!

Drogi salonie i mainstreamowe autorytety, przyjrzyjcie się krytycznie swojemu sojuszowi z obozem rządowym.

Drogi salonie i mainstreamowe autorytety, przyjrzyjcie się krytycznie swojemu sojuszowi z obozem rządowym. Nie zapominajcie, że tendencja tej władzy do kontrolowania wszystkich dziedzin życia publicznego i przekonanie urzędników, że czego oni nie uregulują, tego obywatelom nie wolno, będzie silniejsza niż wdzięczność za wasze przyklaskiwanie rządowi.

Dla salonu słuchacze Radia Maryja to przecież specyficzny gatunek podludzi, których państwo może traktować gorzej niż resztę oświeconych i wyzwolonych z religijnego zabobonu obywateli. Uważajcie, postępowe mądrale, bo co władza przetestuje na katolach, chętnie i przeciw wam wykorzysta, gdy tylko znajdzie się odpowiednia okazja.

Środowiska liberalne i lewicowe z zadowoleniem przyjęły decyzję o nieprzyznaniu telewizji Trwam miejsca na multipleksie, a salonowe autorytety z niesmakiem patrzą na marsze w obronie wolnych mediów. Rok temu sąd wydał wyrok, który nakładał na fundację o. Rydzyka grzywnę za prowadzenie nielegalnej zbiórki publicznej. Nikogo poza prawicą specjalnie to nie przejęło. Mimo że przekonanie o wynikających z ustawy zagrożeniach dla wolności obywatelskich jest dość powszechne.

Obowiązująca do dziś ustawa z 15 marca 1933 r. przyjęta została przez sanacyjną władzę w specyficznych okolicznościach. Kontrolę nad zbieranymi na cele społeczne pieniędzmi argumentowano tym, że pod pozorem prowadzenia działalności sportowej czy edukacyjnej finansowane są organizacje komunistów czy ukraińskich nacjonalistów. Tyle że ustawę uchwalono w dwa tygodnie po delegalizacji Obozu Wielkiej Polski, dokonanej zresztą w sposób niespecjalnie zgodny nawet z ówczesnym prawem – na podstawie przepisów dotyczących stowarzyszeń, a nie partii politycznych. Pod pozorem walki z ekstremizmem sanacja stworzyła sobie broń, którą mogła razić swoich politycznych oponentów. Osiemdziesiąt lat później tak samo wykorzystano ją do ukarania toruńskiego redemptorysty, co mało komu dziś przeszkadza.

Gdy mniej więcej tydzień temu na stronie internetowej Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji pojawiła się informacja, że Michał Boni złożył w odpowiedniej podkomisji sejmowej poprawkę do ustawy o zbiórkach publicznych, w środowisku organizacji pozarządowych zawrzało. Ministerstwo przedstawiło nowelizację, która uznała za reglamentowaną zbiórkę publiczną każdą zbiórkę celową – również dokonywaną za pośrednictwem internetu czy SMS-ów. W ten sposób po raz kolejny państwo ze swoimi urzędnikami i regulacjami wchodzi w dotychczas niezależną od nich sferę i usiłuje sobie ją podporządkować, jednocześnie utrudniając istnienie niezależnym pozarządowym instytucjom społecznym.

Wrzutka ta miała miejsce nie w trybie merytorycznych prac legislacyjnych, ale przy okazji głosowania nad ustawą o działach administracji, ustawą, która przekazuje nowe zadania dawnego MSWiA „innowacyjnemu” resortowi Boniego. W ten sposób po cichu zlekceważono trwające od lat konsultacje społeczne.

Trzeci sektor, czyli organizacje pozarządowe, przystąpił do działania. Na jednej sali oburzali się przedstawiciele Fundacji Republikańskiej i Fundacji Batorego, wspólnym głosem przemawiali Jarosław Lipszyc i prawicowa blogerka Kataryna. Podpisano kilka listów i apeli, zainteresowano media głównego nurtu. Boni – być może Bogu ducha winna w tym wypadku ofiara nadgorliwości własnych urzędników – szybko zapowiedział konsultacje z organizacjami społecznymi i możliwość wycofania się z regulacji internetowych zbiórek.

Szkoda tylko, że większość z dziś przekonanych o potrzebie uwolnienia przelewów spod rygoru ministerialnej kontroli milczała, kiedy na podstawie szkodliwych przepisów karano o. Rydzyka. Drogi salonie i mainstreamowe autorytety, przemyślcie to, zanim będziecie śmiali się z kolejnego marszu w obronie TV Trwam. Tendencja tej władzy do kontrolowania wszystkich dziedzin życia publicznego i przekonanie urzędników, że czego oni nie uregulują, tego obywatelom nie wolno, jest silniejsza niż wdzięczność za wasze przyklaskiwanie rządowi.

Autor jest redaktorem kwartalnika „Rzeczy Wspólne”


 

 



Źródło:

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo