Do kradzieży z włamaniem doszło 29 marca 2019 r. po godz. 20 w Koszalinie. Pojazd firmy ochroniarskiej został uprowadzony, gdy konwojent odbierał pieniądze od firmy pocztowej przy ul. Poprzecznej. Policja odnalazła auto przy ul. Lechickiej. Paliło się. W środku nie było przewożonej gotówki.

Jak poinformował prok. Ryszard Gąsiorowski, w śledztwie przyjęto, że doszło do kradzieży i włamania do samochodu o wartości 17 tys. 300 zł, którym przewożono 1 mln zł 208 tys. 235 zł i 90 gr. Dodał, że pokrzywdzona jest firma ochroniarska, która na podstawie stosownych umów wzięła na siebie odpowiedzialność za transportowaną gotówkę. Do tej firmy należał też samochód.

- Ze względu na niewykrycie sprawców prokurator podjął decyzję o umorzeniu postępowania, ale śledztwo może być w każdym czasie podjęte na nowo, gdy tylko pojawią się nowe okoliczności, powzięte zostaną informacje mogące przyczynić się do ujęcia sprawców

– zaznaczył prokurator Gąsiorowski.

Dodał, że ekspertyzy m.in. z zakresu daktyloskopii i informatyki nie przyczyniły się do ustalenia sprawców. Z zapisu monitoringu wynika, że było ich trzech. Jednak ani obraz z kamer, ani zeznania świadków nie pomogły w ich identyfikacji. Sprawcy po porzuceniu auta firmy ochroniarskiej przy ul. Lechickiej przesiedli się do innego samochodu. Zarejestrowały to kamery monitoringu. Ustalono także, że 29 marca konwojent miał do dyspozycji zastępcze auto, z innym rodzajem zabezpieczeń, przystosowane do transportu gotówki