Panewnicką szopkę będzie można oglądać od pasterki do 2 lutego.

- Prymas Wyszyński i ks. Macha to są słudzy boży, którzy w przyszłym roku będą beatyfikowani. Ich wiara, ich siła, odwaga wyrasta z Eucharystii, która daje życie i takie jest też hasło roku duszpasterskiego, który niedawno rozpoczęliśmy

 – wyjaśnił podczas konferencji prasowej proboszcz panewnickiej parafii pw. św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o. Alan Rusek.

Pod koniec listopada zakończył się proces beatyfikacyjny kapłana archidiecezji katowickiej ks. Jana Machy, ściętego na gilotynie przez Niemców w 1942 r. za działalność patriotyczną.

Tłumnie nawiedzany przez wiernych panewnicki żłóbek uchodzi za jedną z największych w Europie szopek budowanych wewnątrz świątyni. Tryptyk, zajmujący cały główny ołtarz i boczne nawy, ma 18 m wysokości, 32 metry szerokości i 10 m głębokości. Centralna część żłóbka przypomina zawsze o istocie Bożego Narodzenia, przedstawiając Świętą Rodzinę. Wystrój bocznych naw koresponduje z bieżącymi wydarzeniami lub nawiązuje do ważnych wydarzeń z historii zakonu, Kościoła, regionu lub kraju.

Do budowy scenerii żłóbka wykorzystuje się około 120 różnych figur: drewnianych, gipsowych i z masy żywicznej, a także wypchane zwierzęta oraz wiatraki, młyn, studnię, szyb górniczy, domki, ogniska, drewniane ogrodzenie, choinki, mech leśny, a ponadto setki żarówek i około 2 km przewodów elektrycznych.

- W scenie głównej umieściliśmy postać papieża Franciszka, bo w tym roku napisał list apostolski o znaczeniu żłóbka, który opisuje właściwie to, co próbujemy tu od lat robić, czyli ewangelizację

 – powiedział o. Alan Rusek. Jedną z bocznych naw wypełniły postaci ks. Machy i kard. Wyszyńskiego, przedstawione na tle katowickich świątyń - katedry i bazyliki.

W drugiej, przeznaczonej tradycyjnie na sceny związane z historią zakonu franciszkanów, umieszczono w tym roku postać św. Klary – duchowej córki i współpracowniczki św. Franciszka z Asyżu. Przypomniano tam scenę, w której według podań św. Klara w czasie ataku Saracenów na Asyż wyszła im naprzeciw z Najświętszym Sakramentem, a wrogowie wówczas się wycofali i opuścili miasto.

Jak podkreśla o. Alan, budowa szopki to nie tylko duże przedsięwzięcie logistyczne - nad którym czuwa rzeźbiarz i artysta ludowy Paweł Jałowiczor z Jaworzynki-Trzycatka - ale też zaangażowanie duchowe, refleksja i modlitwa. Tradycję budowy szopek bożonarodzeniowych zapoczątkował w Kościele założyciel zakonu franciszkanów św. Franciszek z Asyżu. W 1223 r. urządził pierwsze misterium bożonarodzeniowe w skalnej grocie w Greccio.

- Św. Franciszek chciał wtedy przypomnieć ludziom tę prawdę, że pan Jezus naprawdę się narodził w Betlejem, że przyniósł nam życie, bo potem umarł na krzyżu, zmartwychwstał i dzisiaj, kiedy sprawujemy Eucharystię, to pan Jezus rodzi się na ołtarzu i jest z nami. Franciszek wymyślił te misteria bożonarodzeniowe, żeby przemówić do współczesnych ludzi, my staramy się robić to również i dzisiaj. Może dlatego w tradycji franciszkańskiej jest budowanie takich monumentalnych stajenek, żeby one wręcz krzyczały i przemawiały do współczesnych ludzi, że naprawdę się Pan Jezus narodził dla nas w Betlejem

 - powiedział o. Alan.