Jasna Góra od lat przygotowuje wigilijne opłatki. Jest na nich klasztorna wieża, jest Maryja Królowa Polski, jest polska rodzina. Biały chleb z Jasnej Góry trafia zawsze na stoły pasterzy Kościoła w Polsce, a więc biskupów, prezydenta RP i tysięcy pielgrzymów w kraju i za granicą

- powiedział przeor klasztoru o. Marian Waligóra, cytowany w poniedziałek przez biuro prasowe sanktuarium.

Przez lata jasnogórski opłatek trafiał też na stół papieża Jana Pawła II, a później Benedykta XVI. Opłatkami z Częstochowy dzielą się też w wigilijny wieczór polscy kapłani mieszkający w Rzymie. Polscy biskupi otrzymują opłatki tradycyjnie podczas dorocznych listopadowych rekolekcji na Jasnej Górze.

Opłatki wypieka się na specjalnych, ręcznie robionych matrycach przedstawiających sceny związane z Jasną Górą. Na jednym z opłatków widać wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej, wokół której zebrane są różne stany reprezentujące polski naród. Po bokach wytłoczony jest tekst modlitwy Apelu Jasnogórskiego.

Inny opłatek przedstawia klasztor jasnogórski oraz polską rodzinę: matkę i ojca z czworgiem dzieci, a tuż obok Matkę Bożą z małym Jezusem na rękach. Na trzecim opłatku jest nowo narodzony Jezus, którego adorują aniołowie; u góry znajduje się gwiazda i wieża sanktuarium, a nad sceną cytat jednej z najbardziej znanych polskich kolęd: "Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą".

Przed II wojną światową jasnogórskie opłatki wypiekano w urządzeniu węglowym, które przypominało żelazko z duszą, a jeszcze dawniej - w formie, podobnej do dużych szczypiec. Potem były trzy urządzenia elektryczne, które obsługiwał jeden z paulińskich braci. Formy do wypieku były ręcznie ryte w stali.

W przeszłości do wypieku opłatków na święta potrzebne były dwie tony ziarna. W okresie okupacji paulini wyrabiali mąkę z własnego ziarna i we własnym młynie za klauzurą. Ten młyn - jak przypomina biuro prasowe sanktuarium - uratował życie nie tylko paulinom, ale wielu częstochowianom. Jasna Góra w czasie okupacji była schronieniem dla wielu uciekinierów i poszukiwanych przez gestapo. Paulini dzielili się też - nie tylko opłatkami, ale i chlebem - z wysiedloną po powstaniu ludnością Warszawy. Młyn - maszyna walcowa, był czynny do 1987 r.