Wobec marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego padają coraz cięższe oskarżenia od krewnych jego byłych pacjentów. Według nich obecny marszałek, a wcześniej m.in. dyrektor szpitala w Szczecinie-Zdunowie, miał przyjmować łapówki.

"Prof. Tomasz Grodzki wziął 3000 złotych, ale po dwóch dniach zadzwonił i powiedział, że nie udało mu się uratować teścia, bo trupa mu przywieźliśmy"

- opowiadają Radiu Szczecin bliscy pacjenta, który zmarł przed operacją.

"Uważam, że  jak do tej pory i wierzę, że tak zostanie do końca, te wszystkie informacje, które się pojawiają, są dla mnie niewiarygodne. Pani prof. Popiela wycofuje się z tego, co mówiła. Najpierw mówiła, że coś dała, potem, że dała coś na fundację, a następnie stwierdziła, że czuła psychiczną presję.
Pan Guzikiewicz twierdzi, że dostał jakiegoś maila, którego skierował do prokuratury. Ja też dostaję dziesiątki różnych maili z różnymi informacjami. Jak na razie stwierdzam, że żaden z tych zarzutów nie jest wiarygodny i w związku z tym uważam, że nie ma potrzeby, żeby marszałek Grodzki się z czegokolwiek tłumaczył"

- mówi portalowi Niezależna.pl senator Polskiego Stronnictwa Ludowego, Jan Filip Libicki.

Senator PSL dopytywany przez nas, czy w zaistniałej sytuacji marszałek Senatu powinien podać się do dymisji, odpowiedział, że "nie ma żadnego powodu, żeby marszałek Grodzki podawał się do dymisji". 

"Jeśli w tej sprawie wypowie się prokuratura i byłoby to coś niekorzystnego dla prof. Grodzkiego, to wówczas prof. Grodzki powinien zająć stanowisko w tej sprawie. Uważam jednak, że ta sprawa nie wyjdzie poza spekulacje osób, które się z tych spekulacji natychmiast wycofują. Mam pełne zaufanie do marszałka Grodzkiego"

- dodał Jan Filip Libicki.