Rząd wypowiada walkę otyłości i nadwadze

/ pixabay.com/igorovsyannykov

  

Rząd chce wykorzystać politykę fiskalną do walki m.in. z nadwagą i otyłością, które stają się coraz większym problemem zdrowotnym Polaków. Powstał projekt, który przewiduje m.in. nałożenie dodatkowej opłaty na napoje z dodatkiem substancji słodzących.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów, rozpatrzył już Komitet Społeczny Rady Ministrów.

W projekcie zaproponowano nałożenie dodatkowej opłaty na: napoje z dodatkiem monosacharydów, disacharydów, oligosacharydów, środków spożywczych zawierających te substancje oraz substancje słodzące (o których mowa w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008), kofeiny, guarany lub tauryny, a także na napoje alkoholowe w opakowaniach o małej objętości (do 300 ml) i na reklamę suplementów diety.

Projekt przewiduje, że wpływy z tytułu opłaty od napojów będą przekazywane w wysokości 98 proc. do NFZ na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej, a w wysokości 2 proc. do dyspozycji ministra finansów z przeznaczeniem na koszty egzekucji należności z tytułu tych opłat i obsługę administracyjną ich pozyskiwania.

Przedsiębiorcy prowadzący sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży na podstawie zezwolenia będą zobowiązani do wniesienia opłaty związanej ze sprzedażą napojów alkoholowych o objętości nieprzekraczającej 300 ml. Przewiduje się, że łączna opłata będzie odprowadzana w 50 proc. do gmin, na których terenie odbywa się sprzedaż, a w połowie do NFZ.

Podmioty świadczące usługę będącą reklamą suplementu diety będą zaś zobowiązane do wniesienia na rachunek właściwego urzędu skarbowego opłaty w wysokości 10 proc. podstawy opodatkowania podatkiem od towarów i usług, wynikającej z tej usługi. Środki te zostaną następnie przekazane do NFZ w celu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej.

W ocenie skutków regulacji projektu wskazano, że z badań przeprowadzonych przez American Academy of Pediatrics wynika, że spożycie napojów słodzonych wzrosło w ostatnich 30 latach o 300 proc., a opakowania, w których są one sprzedawane, zwiększyły swą objętość trzykrotnie.

Słodkie napoje dostarczają dodatkowo do całodziennej porcji energii 40 proc. więcej kalorii i stanowią ponad 50 proc. cukru w diecie dzieci. Włączenie do codziennej diety porcji słodzonego napoju (150 kcal) w rok może spowodować wzrost masy ciała nawet o 6,75 kg.

W uzasadnieniu do projektu zaznaczono, że polskie dzieci zaliczane są od kilku lat do najszybciej tyjących w Europie. Zgodnie z wynikami badania PITNUTS (2016 r.) ok. 10 proc. dzieci w wieku 1-3 lat ma nadwagę/otyłość, a dodatkowe 18,4 proc. jest zagrożone nadmierną masą ciała.

Problem nadwagi i otyłości dotyczy też niemal co trzeciego ośmiolatka (badanie COSI, 2016). U starszych dzieci i młodzieży nie jest znacząco lepiej. Według danych uzyskanych z badania przeprowadzonego przez Instytut Żywności i Żywienia wśród uczniów szkół podstawowych i gimnazjów (10-16 lat) problem nadmiernej masy ciała dotyczył co piątego ucznia, przy czym częściej występował u chłopców niż u dziewcząt. Najnowsze (2018 r.) wstępne wyniki badania zachowań zdrowotnych młodzieży w wieku 11-15 lat wskazują, że nadmierna masa ciała występuje u 29,7 proc. chłopców i 14,3 proc. dziewcząt.

Jeśli chodzi o dorosłych, wyniki badania stanu zdrowia ludności, przeprowadzonego jesienią 2018 r. przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020, wskazują, że zbyt wysoka masa ciała cechuje 58,8 proc. mężczyzn i 41,1 proc. kobiet w kraju, a otyłość odpowiednio 11,2 i 11,3 proc.

Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia szacuje się, że przeciętnie osoby, których zgon można powiązać z konsekwencjami spożycia napojów słodzonych cukrem żyją o 15 lat krócej niż średnio osoba w ich wieku. Szacuje się również, że w kraju blisko 1400 zgonów rocznie wynika z konsekwencji nadmiernego spożycia napojów słodzonych cukrem.

Uzasadniając planowane w projekcie działania, autorzy regulacji wskazują też, że Polacy coraz chętniej sięgają po suplementy diety, nie zawsze pamiętając, że nie są one substytutem zróżnicowanej diety. Rynek suplementów diety rozwija się bardzo dynamicznie. W 2018 r. sprzedaż apteczna i pozaapteczna tych produktów (uwzględniając dietetyczne środki spożywcze) wyniosła 5,4 mld zł. Szacuje się, że w latach 2020-2024 rynek będzie rósł o około 5 proc. rocznie.

Wnioskodawcy podnoszą, że wprowadzanie dodatkowej opłaty na produkty szkodliwe dla zdrowia może wpływać na indywidualne wybory konsumentów. Akcentują, że w przypadku napojów alkoholowych istnieje potrzeba kontrolowania ich dostępności oraz wprowadzania ograniczeń ekonomicznych i fizycznych w ich sprzedaży, w szczególności w związku z rosnącym poziomem sprzedaży alkoholu w małych opakowaniach.

Autorzy projektu przypominają, że w 2015 r. Europejski Region WHO opublikował dokument w sprawie stosowania polityki cenowej w celu promowania zdrowego żywienia, w którym podkreśla się, że w odpowiedzi na rosnące obawy o konsumpcję napojów słodzonych oraz rozpowszechnienie otyłości rządy powinny wdrażać rozwiązania mające na celu ograniczenie dostępu do tych produktów i/lub podwyższać ich ceny.

W 2011 r. Dania, jako pierwszy kraj, wprowadziła podatek na tłuszcze nasycone w żywności. W ślad za Danią reformy te zostały przeprowadzone m.in. przez Węgry (dotyczą żywności o tzw. niskiej gęstości odżywczej), Francję (dotyczą napojów słodzonych) i Portugalię (podatek fast foodowy).

We Francji wdrożono Narodowy Program Żywienia i Zdrowia. W jego ramach wprowadzono m.in. zakaz umieszczania automatów vendingowych w szkołach. Od 2011 r. obowiązuje również podatek od napojów słodzonych, a w 2017 r. został wprowadzony zakaz sprzedaży nieograniczonej ilości napojów bezalkoholowych w ofercie "tyle, ile możesz wypić".

Strategia walki z otyłością u dzieci została przyjęta również w Wielkiej Brytanii. Jej newralgicznym punktem jest polityka fiskalna, w tym podatek cukrowy, który został wprowadzony w kwietniu 2018 r. Opłata dotyczy wszystkich napojów bezalkoholowych (innych niż naturalny sok owocowy, sok warzywny, mleko i niektóre napoje alkoholowe) pakowanych lub importowanych do Wielkiej Brytanii, które zawierają dodatek cukrów i co najmniej 5 g cukrów ogółem (zarówno naturalnie występującego, jak i dodanego) na 100 ml przygotowanego napoju gotowego do spożycia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Spór o to, jak myć ręce. „Jestem wdzięczny marszałkowi Grodzkiemu, że do niego doprowadził”

/ screen z twitter.com @Polsat News; Senat TV

  

Do wymiany zdań między marszałkiem Senatu a wicemarszałkiem izby doszło, kiedy Tomasz Grodzki pokazywał, jak powinno się myć ręce. Poprawił go Stanisław Karczewski, którego zdaniem Grodzki zrobił to źle. - Jestem wdzięczny marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu, że doprowadził do takiego sporu, jak myć ręce - powiedział Stanisław Karczewski. Podkreślił też, że zdrowie nie powinno być tematem "agresywnej kampanii".

Na wczorajszej konferencji wicemarszałek Karczewski poruszył kwestię właściwego mycia rąk, co jest istotne w profilaktyce antywirusowej i ocenił, że marszałek Senatu niewłaściwie pokazuje, jak należy myć ręce. Karczewski stwierdził, że nie powinno się naciskać spustu dozownika z detergentem kciukiem - tak jak zademonstrował to Grodzki - a należy wciskać go łokciem lub wierzchem dłoni, tak jak robią to chirurdzy.

W reakcji Grodzki stwierdził, że "czasem granica między rzeczowością a śmiesznością bywa dla niektórych zbyt cienka".

"Wiem, że pan marszałek (Karczewski) może nie zauważył, ale nie naciskałem kciukiem tego dozownika"

- dodał.

Na zdjęciach i filmikach wydać wyraźnie, że Grodzki nacisnął dozownik kciukiem, a ze swoich słów wycofał się potem za pośrednictwem Twittera.

O tę wymianę zdań oraz o sytuację związaną z koronawirusem Karczewski pytany był dzisiaj w TVP1.

"Jestem nawet wdzięczny marszałkowi Grodzkiemu, że w taki sposób doprowadził do takiego sporu, jak myć ręce. Najważniejsze, że mówiliśmy o tym, że trzeba myć ręce"

- odpowiedział.

[polecam:https://niezalezna.pl/313102-czy-grodzki-wie-jak-myc-rece-nie-naciskalem-kciukiem-dozownika-to-spojrzmy-na-nagrania]

Dodał, że wiele wirusów, w tym koronawirus, przenosi się drogą kropelkową, a mycie rąk to "podstawa higieny". Karczewski dodał, że mimo tego, że lepiej nie pobierać mydła z dozownika naciskając kciukiem, jest to sprawa "drugorzędna".

Wicemarszałek Senatu wyraził też zadowolenie z tego, że w poniedziałek odbędzie się dodatkowe posiedzenie Sejmu, podczas którego rząd przedstawi informację na temat podejmowanych działań w związku z zagrożeniem koronawirusem. Mówił, że będzie to okazja do "dobrej dyskusji".

"W ogóle problemy służby zdrowia stają się takim głównym tematem kampanii wyborczej"

- ocenił.

Podkreślił jednak, że zdrowie nie powinno być tematem "agresywnej kampanii".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts