Schetyna pytany w czwartek w Polsat News, czy wystartuje w wyborach na szefa PO odparł, iż będzie o tym komunikował w styczniu. "Muszę mieć dystans do tego, bo jestem rzeczywiście namawiany i proszony, żeby kandydować" - dodał.

Wiem co udało się zrobić przez cztery lata, wiem w jakiej sytuacji i w jakim stanie otrzymywałem partię 26 stycznia 2016 roku, że to było między 9, a 11 procent (poparcia); wiem ile nam zajęło czasu, żeby ją podnieść i ustawić na poziomie 27 proc.

- powiedział Schetyna.

Pytany o słowa wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która powiedziała w radiu Zet, że w Platformie Obywatelskiej potrzebna jest zmiana lidera. Schetyna przyznał, że nie spodziewał się tych słów. Dodał jednocześnie, iż nie żałuje, że w jesiennych wyborach wskazywał ją jako kandydata PO na premiera. Jak podkreślił, cieszy się, że wygrała ona prawybory prezydenckie w PO.

Wiem, że te prawybory były dobrym pomysłem na promocję Platformy, a także Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i zrobię wszystko, żeby Małgorzata Kidawa-Błońska została prezydentem. Będą ją także mam nadzieję przekonywać do tego, że warto angażować się w Platformę Obywatelską. Robimy to razem od wielu lat. Mam nadzieję i jestem przekonany, że z dobrym skutkiem

- mówił Schetyna.

Zadeklarował, że jest zwolennikiem zmiany w PO. "Po czterech latach Platforma musi szukać zmiany" - ocenił. Dopytywany, czy PO potrzebuje zmiany lidera Schetyna powiedział, że jest to kwestia ludzi, którzy "są w pierwszej linii". "Musi być nowa Platforma i musi być nowy pomysł" - dodał.

Na pytanie, nad czym się jeszcze zastanawia lider PO odpowiedział:

Patrzę na to z kim mogę i chcę współpracować w przyszłości, kto daje gwarancję wiarygodnego nowego otwarcia, bo ja jestem politykiem doświadczonym i chcę mieć pewność, że ci którzy staną obok mnie dadzą w PO gwarancję nowej dobrej zmiany. I nad tym dzisiaj pracuję.