Dziś w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Widzewa wyrok usłyszeli Sandra K. i Maciej P., którym łódzka prokuratura zarzuciła znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 12-letnią suką Luną. Oboje zostali skazani na karę dwóch lat ograniczenia wolności, które polega na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie. Na poczet kary zaliczono 27-latce około dwumiesięczne tymczasowe aresztowanie.

Kobieta i jej partner mają też zapłacić po 2 tys. zł nawiązki na rzecz Schroniska dla Zwierząt w Łodzi. W wyroku, który jest nieprawomocny, zawarto również zakaz posiadania zwierząt przez 5 lat, dotyczący obojga oskarżonych.

Na początku marca tego roku strażnicy miejscy z łódzkiego Animal Patrolu skontrolowali jedno z mieszkań na osiedlu Widzew Wschód; zastali w nim 27-latkę i jej 28-letniego partnera, którzy przetrzymywali psa w wannie.

12-letnia suka była skrajnie zaniedbana, wychudzona i niezdolna do poruszania się o własnych siłach. Nie zapewniono jej dostępu do wody i pokarmu. Na jednej z łap zwierzęcia widoczny był stary, nieleczony uraz.

Z ustaleń śledczych wynikało, że pies był pod opieką tej pary od listopada ubiegłego roku, kiedy matka podejrzanej, będąca właścicielką zwierzęcia, wyjechała z Polski.

Jak podał wówczas rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania, 27-latka wyjaśniła, że psem miała zajmować się jedynie przez kilka tygodni, a matka miała przekazać jej pieniądze na jego utrzymanie, czego nie zrobiła. Kobieta twierdziła, że nie miała pieniędzy na utrzymanie zwierzęcia.

Jak podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Katarzyna Trafisz, na podstawie opinii biegłego stwierdzono, że oskarżeni przez kilka miesięcy nie zapewniali psu odpowiednich porcji pokarmu i wody, doprowadzając u niego do zaniku mięśni. Nie podjęli żadnej próby udzielenia suce specjalistycznej pomocy, czy poszukiwania wsparcia np. w schronisku dla zwierząt, a sytuacja finansowa oskarżonych nie była tak zła, aby nie mogli zapewnić zwierzęciu karmy. Zdaniem sądu, takie zachowanie nosiło znamiona znęcania ze szczególnym okrucieństwem.

Sędzia uznała też, że kara w postaci prac społecznych – w wymiarze najwyższym, jaki jest możliwy w kodeksie karnym – będzie dolegliwa i spełni funkcję wychowawczą.

- Taki cel nie zostałby osiągnięty poprzez krótkotrwałe pozbawienie wolności, jakie mogłoby być rozważone w tej sprawie

– zaznaczyła.

Wyrok oburzył jednak przedstawicieli schroniska dla zwierząt, którzy zjawili się w sądzie i oczekiwali orzeczenia bezwzględnego więzienia dla oskarżonych. Luna po leczeniu w klinice weterynaryjnej pozostawała pod opieką łódzkiego schroniska przez kilka miesięcy; żyła do 4 grudnia.