Gigantyczna operacja we Włoszech. Ponad 300 osób aresztowanych

/ Chris Hitchcock/sxc

  

334 osoby aresztowano dzisiaj we Włoszech w czasie gigantycznej operacji, w wyniku której rozbito kilka klanów mafii z Kalabrii na południu kraju. Wśród zatrzymanych są były deputowany, lokalni politycy, adwokaci, doradcy podatkowi i urzędnicy.

Antymafijną operację przeprowadziło dowództwo karabinierów z miasta Vibo Valentia wraz z prokuraturą do walki z mafią z Catanzaro.

Jej celem było rozbicie klanów kalabryjskiej mafii 'ndranghety, działającej w tym rejonie oraz sieci jej powiązań z miejscowymi politykami i administracją w terenie oraz innych częściach kraju. Łącznie śledztwem objęto 416 osób, w tym przebywające w Niemczech, Szwajcarii i Bułgarii

- podali śledczy.

Zatrzymany został m.in. były parlamentarzysta Forza Italia Giancarlo Pittelli, któremu postawiono zarzut powiązań z mafią. Do aresztu trafił burmistrz miasteczka Pizzo, radni z kilku ugrupowań, w tym z centrolewicowej Partii Demokratycznej i były dowódca operacyjnej jednostki karabinierów z Catanzaro.

Aresztowani usłyszeli różne zarzuty, od przynależności do mafii, związków z nią, lichwy i wymuszeń, prania pieniędzy do zabójstwa.

Po operacji poinformowano, że była ona rezultatem wieloletniego dochodzenia, prowadzonego także w innych regionach Włoch, gdzie 'ndrangheta zapuściła korzenie.

Szef prokuratury w Catanzaro Nicola Gratteri powiedział, że była to jedna z największych operacji antymafijnych w historii włoskiego wymiaru sprawiedliwości.

"Całkowicie rozczłonkowaliśmy gangi w prowincji Vibo Valentia, ale operacja ogarnęła całe Włochy, od Alp po Sycylię"

- dodał prokurator.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemal sto poprawek Senatu do budżetu na 2020 rok. Debata trwała ponad 11 godzin

/ Kancelaria Senatur RP / CC BY-SA 3.0 PL (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)

  

Około jedenaście godzin trwała w Senacie, zakończona w środę, debata nad budżetem na 2020 r. Senatorowie opozycji złożyli 95 poprawek, które przed czwartkowym głosowaniem musi zaopiniować senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych.

Debata budżetowa w Senacie zaczęła się we wtorek, a była kontynuowana w środę. W ciągu ponad jedenastu godzin senatorowie opozycji złożyli 95 poprawek, w dużej mierze wniosków o charakterze regionalnym, dotyczących finansowania inwestycji infrastrukturalnych.

Senatorowie KO, oceniając dotychczasowe działania związane z walką z afrykańskim pomorem świń (ASF) jako nieskuteczne zaproponowali, by przeznaczyć na ten cel 100 mln zł. Inna poprawka przewiduje przeznaczenie 250 mln zł dla Jednostek Samorządu Terytorialnego (JST) na postępowania naprawcze.

Politycy KO chcą ponadto ograniczyć budżet CBA o 20 mln zł oraz IPN o 40 mln zł i przeznaczyć te pieniądze na budowę jednego z wiaduktów w Poznaniu i mostu na Warcie na południe od tego miasta. Jak przekonywał Marcin Bosacki (KO) CBA stała się "policją polityczną", a IPN oprócz pozytywnych rzeczy zajął się atakami politycznymi i "tworzeniem partyjnej przeszłości historycznej".

Kolejna z poprawek przewiduje uszczuplenie budżetu KPRM o 40 mln zł i przeznaczenie tych pieniędzy na wyposażenie Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

Znaczna część debaty poświęcona była kwestii zrównoważenia tegorocznego budżetu. Rząd zaplanował bowiem, że całość wydatków znajdzie pokrycie w dochodach, w związku z czym na koniec roku budżet nie będzie miał deficytu.

Wadim Tyszkiewicz (niezrzeszony) odnosząc się do "zrównoważonego budżetu" powiedział, że nie wie, czy jest się czym chwalić, bowiem - jak zauważył - w zeszłym roku 13 krajów UE miało nadwyżkę budżetową. Jak zaznaczył, być może jest to dobry budżet i na miarę naszych potrzeb, ale - jego zdaniem - dzieje się to kosztem samorządów, na których barki rząd przerzuca część wydatków.

Ustawę chwalił Zdzisław Pupa (PiS), który mówił, że to "budżet historyczny", pozwalający jednocześnie zabezpieczyć podstawowe interesy Polski i obywateli.

Adam Szejnfeld (KO) ocenił jednak, że zrównoważony budżet to "historyczne kłamstwo", a jego kolega klubowy Marek Borowski mówił, że mamy "historyczny rząd". "To największy rząd w historii (...) czterdziestu czterech pełnomocników, z których trzydziestu jeden pracuje, a trzynastu czeka na +wypełnienie+" - powiedział.

To jest historyczny moment, historyczna chwila. Po raz pierwszy płaca początkującego nauczyciela jest niższa niż płaca kasjerki w supermarkecie

 - dodał.

Ten budżet jest wiązany na sznurki, a tymi sznurkami są jednoroczne dochody

 - uważa senator KO. Jak obliczył, jednorazowe dochody wyniosą ok. 24 mld zł. Borowski zauważył, że gdyby ich nie było, to tegoroczne wydatki trzeba by obniżyć do poziomu niższego niż w zeszłym roku.

Z opozycyjnymi senatorami polemizował m.in. Krzysztof Mróz (PiS). Mówił, że zaplanowany brak deficytu w tym roku nie jest zasługą samorządów, ani wypychania wydatków poza ustawę budżetową. Tłumaczył, że przez ostatnie lata dochody samorządów rosną dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego i polityce gospodarczej państwa, której efektem był m.in. spadek bezrobocia.

Mróz przyznał, że z mechanizmem "wypychania" wydatków poza budżet mamy do czynienia od wielu lat. "To nie incydentalny przypadek" - powiedział.

Zdaniem Jana Marii Jackowskiego (PiS) tegoroczny budżet budzi szczególne emocje, bowiem jesteśmy w trakcie kampanii prezydenckiej, gorącego okresu politycznego. Według niego budżet jest dużym osiągnięciem rządu. "W tej chwili mamy budżet zrównoważony i - co więcej - trzyma się wszelkich parametrów dotyczących dyscypliny finansów publicznych i wszystkich zaleceń KE dotyczących budżetu" - podkreślił.

Jak tłumaczył wiceminister finansów Tomasz Robaczyński, odnosząc się do dyskusji na temat równowagi w budżecie, "duża część, zasadnicza część finansów publicznych jest zrównoważona".

"To pokrycie wydatków dochodami składa się na całość finansów publicznych, czyli na część budżetową i pozabudżetowa, co w sumie daje deficyt sektora finansów publicznych przewidywany na poziomie 1,2 proc. PKB" - poinformował. Dodał, że to drugi najniższy deficyt w tej kategorii od początku jego liczenia.

Podkreślił, że to wynik dużo poniżej wartości referencyjnej wymaganej przez KE, czyli poniżej 3 proc. PKB. Zaznaczył, że dzięki temu Polska cieszy się zaufaniem rynków i niższymi kosztami obsługi długu, dzięki temu więcej pieniędzy można przeznaczyć na inne wydatki.

Oprócz poprawek zgłoszonych przez senatorów w trakcie dwudniowej debaty, Senat w głosowaniu odniesie się także do poprawek przyjętych wcześniej przez Komisję Budżetu i Finansów Publicznych. Komisja ta opowiedziała się za przyjęciem budżetu na 2020 r. wraz z przyjętymi przez komisję poprawkami.

W zeszłym tygodniu komisja przyjęła 10 poprawek. Uznanie komisji budżetu znalazła m.in. poprawka Komisji Zdrowia, która zakłada przesunięcie w budżecie z działu dotacje i subwencje 1,95 mld zł na program polityki zdrowotnej i leczenie chorób nowotworowych.

Komisja zarekomendowała też przyjęcie poprawki Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji, która zaproponowała zwiększenia subwencji oświatowej o 4 mld 605 mln zł, tłumacząc to niedoszacowaniem kosztów podwyżek płac dla nauczycieli. Odrzucony natomiast został wniosek senatorów PiS o przyjęcie ustawy budżetowej w całości bez poprawek. Będzie on rozpatrywany jako tzw. wniosek mniejszości.

W ustawie budżetowej na 2020 r. - uchwalonej przez Sejm 14 lutego - założono, że w tym roku PKB w ujęciu realnym wzrośnie o 3,7 proc., inflacja utrzyma się na poziomie 2,5 proc., a wzrost przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent sięgnie nominalnie 6,3 proc. Ministerstwo Finansów zapewnia, że budżet na 2020 r. spełnia kryteria deficytu sektora finansów według metodyki unijnej niższego niż 3 proc. PKB.

Według rządu ustawa przewiduje środki m.in. na:

  • rozszerzony program Rodzina 500 plus (w 2020 r. przeznaczone będzie 39,2 mld zł);
  • tzw. trzynastki dla emerytów i rencistów; podwyższenie zasiłku pielęgnacyjnego od 1 listopada 2019 r. oraz podwyższenie świadczenia pielęgnacyjnego od 1 stycznia 2020 r.;
  • wypłatę 300 zł na każde dziecko w wieku szkolnym, w ramach programu "Dobry start";
  • wypłatę świadczenia 4000 zł związanego z programem "Za życiem";
  • program "Mama4+";
  • waloryzację emerytur i rent od 1 marca 2020 r. na poziomie 103,2 proc. wraz z gwarantowaną minimalną podwyżką 70 zł.

Wzrosnąć ma również najniższa emerytura do 1200 zł. Rząd szacuje, że wzrost emerytur kosztować będzie ok. 8,7 mld zł.

Wśród wydatków znalazły się także: program "Senior+"; wyższe wydatki na obronę narodową (o ok. 5 mld zł środków więcej niż w 2019 r.); wzrost płac w budżetówce; inwestycje kolejowe i drogowe; realizacja zadań finansowanych Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts