Tak mobilizuje się opozycja. Przegrali głosowanie, bo... zabrakło posłów! Odpoczywali po protestach?

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Niewiele brakowało, by opozycja wygrała głosowanie w Sejmie w sprawie trybu dyskusji nad projektem nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych. Byłoby tak, gdyby posłowie... przyszli do pracy na czas. Jedną z nielicznych szans na wygraną w głosowaniu zaprzepaścili przez własny brak mobilizacji. Debata odbędzie się więc z ograniczeniem czasowym i limitem pytań.

Debata w sprawie nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych odbędzie się z limitem pytań i maksymalnie 5-minutowym czasem każdego z wystąpień. Na pewno nie zadowala to opozycji, która zapowiada twarde stanowisko i najprawdopodobniej będzie miała wiele pytań.

Okazuje się jednak, że tryb dyskusji mógł być zupełnie inny, gdyby posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i Konfederacji... pojawili się na głosowaniu. Za przyjęciem wspomnianego już systemu debaty było 204 posłów (203 z PiS i 1 z Konfederacji), a przeciw - 195. Gdyby w sali plenarnej było o 10 posłów opozycji więcej, ograniczeń w debacie zapewne by nie było i posłowie z Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i Konfederacji mogliby powiedzieć naprawdę wiele o tym, co sądzą o projekcie proponowanym przez PiS. Trzeba było tylko przyjść do pracy.

Wśród nieobecnych byli m.in. Joanna Kluzik-Rostkowska, Grzegorz Napieralski, Paweł Poncyljusz czy Witold Zembaczyński z Koalicji Obywatelskiej; Magdalena Biejat, Andrzej Rozenek czy Anna Maria Żukowska z Lewicy; Paweł Kukiz, Jarosław Sachajko i Piotr Zgorzelski z PSL czy Janusz Korwin-Mikke i Robert Winnicki z Konfederacji.

W mediach społecznościowych słychać już głosy oburzenia takim poziomem "mobilizacji" opozycji.

Swoją hipotezę ma Błażej Poboży, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Czyżby posłowie opozycji musieli odpocząć po wczorajszych manifestacjach w obronie sędziów?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts