Wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztowania Miłosza S. o kolejne trzy miesiące, czyli do końca marca 2020 r., został złożony do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie w środę

– poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

Dodał, że w uzasadnieniu wniosku prokuratura wskazała na prowadzone czynności w śledztwie, których zakończenie nie jest możliwe jeszcze w grudniu. Nadal zbierany i weryfikowany jest materiał dowodowy. W opinii śledczych zwolniony z aresztu Miłosz S. mógłby mataczyć.

7 stycznia 2020 r. minie rok od tymczasowego aresztowania wobec Miłosza S., dlatego - zgodnie z procedurą - o przedłużeniu stosowania tego środka zapobiegawczego zdecyduje sąd apelacyjny.

Z kolei o przedłużenie śledztwa na okres kolejnych trzech miesięcy koszalińscy śledczy musieli zawnioskować do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. "Wniosek jest rozpatrywany" – poinformował prok. Gąsiorowski.

28-letni Miłosz S. z Poznania jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie w Koszalinie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt 4 stycznia 2019 r. Czyn ten jest zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 15 października, Miłosz S. pozostaje w areszcie do końca grudnia. Sąd uwzględnił zażalenie prokuratury na decyzję sądu pierwszej instancji z 30 września. Wówczas przedłużono podejrzanemu areszt o dwa miesiące, a nie o trzy, jak chciała prokuratura. Obrona wnosiła o uchylenie stosowania tego środka zapobiegawczego.

Miłosz S. zarzuty usłyszał 6 stycznia, następnego dnia decyzją Sądu Rejonowego w Koszalinie został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Areszt wobec Miłosza S. sąd okręgowy, przychylając się do wniosku prokuratury, przedłużał dwukrotnie. Na postanowienie z 2 lipca obrońcy podejrzanego wnieśli zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Ten 23 lipca go nie uwzględnił. Sąd wówczas zdecydował o nieujawnianiu mediom uzasadnienia postanowienia, m.in. ze względu na aspekty sprawy objęte tajemnicą śledztwa.

W śledztwie, tożsame zarzuty co Miłosz S. usłyszeli w październiku jeszcze trzy osoby: Małgorzata W. – babcia organizatora escape roomu, która rejestrowała działalność., Beata W. – matka podejrzanego, która współprowadziła działalność oraz Radosław D. – pracownik escape roomu. On został aresztowany na trzy miesiące.

Do tragicznego pożaru w escape roomie "To Nie Pokój" w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 (Zachodniopomorskie) doszło 4 stycznia po godz. 17. Zginęło w nim pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic jednej klasy, trzeciej "d" Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Według wstępnych ustaleń prokuratury, przyczyną pożaru był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku). Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. Pogrzeb ofiar pożaru odbył się 10 stycznia. Dziewczęta spoczęły obok siebie na koszalińskim cmentarzu komunalnym.