Kędzierzynianie wystąpili w Niemczech bez niedysponowanych Piotra Łukasika i Łukasza Kaczmarka, co nie przeszkodziło im w odniesieniu kolejnego przekonującego zwycięstwa. ZAKSA w rozgrywkach nie przegrała jeszcze seta, choć w pierwszej partii gospodarze mogli pokusić się o zwycięstwo. Goście na początku wyraźnie prowadzili (5:1), ale potem ich przewaga oscylowała już tylko w granicach 1-2 punktów. Przy wyniku 23:23 zagrywkę zepsuł przyjmujący wicemistrza Niemiec Rumun Rares Balean, a w odpowiedzi zdecydowanie lepszym serwisem popisał się Łukasz Wiśniewski, który posłał asa.

ZAKSA znów wygrywa w Lidze Mistrzów nie tracąc nawet seta

W następnej partii niemiecki zespół nieźle spisywał się do stanu 16:14, ale po chwili było już 18:16 dla Zaksy, bowiem gospodarze zepsuli dwa ataki. W tej części meczu dobry moment miał Aleksander Śliwka, który zaliczył kilka udanych akcji, a kropkę nad i postawił Węgier Arpad Baroti, najskuteczniejszy - obok Włocha Simone Parodiego - zawodnik mistrza Polski. Obaj zawodnicy zdobyli po 16 punktów.

Niewiele emocji dostarczył trzeci set, w którym kędzierzynianie od początku kontrolowali przebieg wydarzeń. Świetnie piłki rozdzielał Benjamin Toniutti, a z dobrej strony pokazał się rezerwowy Filip Grygiel. 19-letni atakujący skończył cztery z pięciu ataków.

Kolejne spotkanie LM Zaksa rozegra 28 stycznia we własnej hali z belgijskim Knack Roeselare.

VfB Friedrichshafen - Grupa Azoty Zaksa Kędzierzyn-Koźle 0:3 (23:25, 22:25, 20:25)