Wśród byłych żołnierzy francuskich, którzy przeszli na stronę dżihadystów, byli komandosi, spadochroniarze, legioniści i strzelcy piechoty morskiej – stwierdza ujawniony przez dziennik „Le Figaro” i omawiany w środę przez francuskie media raport CAT, któremu przewodniczy Jean-Charles Brisard. Całość raportu ma być ogłoszona pod koniec tygodnia.

Według opracowanego w czerwcu raportu parlamentarnego takich wojskowych jest około trzydziestu, a wśród nich 12 konwertytów na islam. „Biorąc pod uwagę liczebność (sił zbrojnych) jest ich bardzo niewielu, ale ze względu na ich specyfikę, stanowią rzeczywiste zagrożenie” – pisali autorzy raportu, deputowany partii Republikanie Eric Diard i Eric Pouillat z prezydenckiej La Republique en Marche.

Niektórzy z nich przygotowywali przejście na stronę Państwa Islamskiego czy Al-Kaidy jeszcze przed włożeniem munduru, inni dopiero po wyjściu z armii albo nawet podczas służby. Kilku zdezerterowało, gdyż odmawiali walki z muzułmanami

 – cytuje raport CAT największy francuski dziennik „Ouest France”.

Dobrze wyszkoleni we władaniu bronią i obchodzeniu się z środkami wybuchowymi, stanowią oni świetny materiał dla organizacji dżihadystycznych, gdzie często pełnią strategiczne funkcje.

Część z nich udała się do Afganistanu, Syrii lub Czeczenii, niektórzy zginęli. Zdaniem CAT ogromne niebezpieczeństwo stanowią tzw. uśpieni dżihadyści, którzy pozornie są nieaktywni, jednak w rzeczywistości przygotowują zamachy na terenie Francji. W wojsku poznali newralgiczne punkty baz i poligonów, doskonale znają teren i z tego powodu, gdyby udało im się zrealizować swoje plany, szkody mogłyby być ogromne – przypuszczają autorzy raportu CAT.

Raport CAT ujawnia, że władze francuskie nie spuszczają z oka „zradykalizowanych lub podatnych na islamską radykalizację wojskowych”. Podkreśla też, że francuskie ustawodawstwo zostało wzmocnione w ostatnich latach pod kątem walki z terroryzmem, co ułatwia wszczęcie dochodzeń, również wobec osób na służbie.