Na przyjazd do stolicy Perugii mającej w składzie wiele gwiazd światowego formatu czekało wielu kibiców z całego kraju. Wykupiono ponad 5,5 tysiąca biletów i spotkanie z trybun obejrzał komplet publiczności. Przede wszystkim fanów przyciągały osoby Heynena i Leona. Na trybunach Torwaru pojawiło się kilka biało-czerwonych flag z nazwami polskich miast. Zdecydowana większość dopingowała gospodarzy, ale w połowie inauguracyjnej partii zacząła cichnąć, a okrzyki radości słychać było po stronie garstki sympatyków wicemistrza Italii, która przyjechała wspierać gości.

Przez pewien czas utrzymywała się dwupunktowe przewaga Vervy (5:3, 12:10), ale potem błyszczeli już tylko faworyci. Sygnał do odrabiania strat dał Ołeh Płotnicki, przy którego zagrywce goście wyszli na prowadzenie 13:12. Leon już nie raz pokazał, że potrafi być bezlitosny dla rywali w polu serwisowym. Tym razem nie miał najlepszego dnia w tym elemencie, ale zastąpili go klubowi koledzy. Przy zagrywce Luciano De Cecco zdobyli pięć punktów z rzędu, co dało im wynik 21:14. Pochodzący z Kuby przyjmujący reprezentacji Polski dobrze zaś sobie wówczas radził w kontrataku.

Ten mecz był także pojedynkiem dwóch charyzmatycznych szkoleniowców, którzy bardzo żywo reagują na boiskowe wydarzenia. Heynen przyzwyczaił już kibiców reprezentacji Polski, że często kłóci się z sędziami. We wtorek po raz pierwszy protestował przy stanie 5:3 dla gospodarzy, potem nie miał już powodów do zdenerwowania w tej odsłonie.

Partię zakończył Płotnicki, który kolejnego seta zaczął od asa. Przez dłuższy czas trwała wyrównana walka z nieznaczną przewagą Perugii. Podopieczni Andrei Anastasiego na prowadzenie po raz pierwszy wyszli przy stanie 20:19. Niewielką zaliczkę utrzymali do końca partii, w czym pomógł im as Antoine'a Brizarda. Ekipa z Włoch, która jeszcze w niedzielę grała mecz w Serie A, w tej partii słabiej się prezentowała - oddała rywalom po własnych błędach aż 11 punktów, głównie za sprawą psutych zagrywek.

Wilfredo Leon został MVP meczu w Warszawie

Strata seta podziałała na siatkarzy z Włoch mobilizująco. Trzeciego zaczęli od prowadzenia 5:1, blokując dwa razy z rzędu Kevina Tillie. Po obu stronach nie brakowało zaangażowania i kibice obejrzeli kilka długich i efektownych wymian. Zmagania na pewien czas się wyrównały. Podobnie jak w inauguracyjnej odsłonie goście odskoczyli w drugiej połowie seta. Płotnicki grał bez kompleksów i był właściwie niezawodny, a w zdobywaniu punktów wspierali go Leon i Marko Podrascanin. Coraz mniej skuteczny w ataku był w Vervie Artur Udrys i Anastasi sięgnął w końcówce po Jana Króla. Ani on, ani reszta zawodników gospodarzy nie była jednak w stanie odwrócić losów tej odsłony.

30-letni atakujący pozostał w składzie miejscowych na kolejną partię, która przez pewien czas układała się po ich myśli (9:5, 12:9). Heynen ściągnął Płotnickiego, który opadł z sił, a rolę lidera przejął znów Leon. Goście doprowadzili do remisu przy wyniku 14:14. W końcówce Heynen miał ponownie pretensje do sędziów, ale ten stracony punkt nie przeszkodził jego zawodnikom w wygraniu seta i meczu.

VERVA Warszawa Orlen Paliwa - Sir Sicoma Monini Perugia 1:3 (17:25, 25:23, 21:25, 24:26)