Były przewodniczący Rady Europejskiej, obecny szef Europejskiej Partii Ludowej mówił m.in. o tym, że Polsce nie grozi Polexit na wzór tego, co się stało w Wielkiej Brytanii.

- Nie sądzę, aby Jarosław Kaczyński zdecydował się na hasło Polexitu, mając na uwadze, jak duży odsetek Polaków uważa, że nasze miejsce jest w Unii Europejskiej

- podkreślił polityk.

Tusk powiedział też, że Polska nie zostanie wyrzucona z Unii Europejskiej, ponieważ tego nie przewidują traktaty europejskie. Przedstawił jednak mało optymistyczną wizję europejskiej wspólnoty.

- Obawiam się jednak tego, że korzystając z pretekstów, jakie daje Warszawa czy Budapeszt, coraz wyraźniej będą w Unii Europejskiej słyszalni ci, którzy chcieliby powrotu Europy rozbitej na kilka klubów. Będziemy formalnie członkiem Unii, ale rdzeń Europy będzie organizował się na starą modłę i Polska znajdzie się na politycznych peryferiach

- ocenił były premier.

Dlaczego Tusk wieszczy taki scenariusz? Jak nietrudno się domyślić, winę zrzuca na rząd. Co mu się nie podoba?

- Przede wszystkim decyzje dotyczące wymiaru sprawiedliwości oraz wolności mediów

- dodał.

- Dziś połowa państw europejskich jest przed Polską, jeśli chodzi o indeks wolności mediów

- powiedział.

To nie nowość, bowiem Tusk niejednokrotnie skarżył się na media, które krytycznie oceniały jego pracę w okresie, gdy był premierem, a później - szefem Rady Europejskiej. Czy nie za bardzo przyzwyczaił się do pochwał?

Były premier podkreślił, że obecność w Unii Europejskiej oznacza m.in. przestrzeganie europejskich standardów. Jak powiedział:

- Dziś krok po kroku wyzbywamy się tego, o co walczyliśmy przez tyle lat i za czym tęskniliśmy - praw człowieka, indywidualizmu, wolności mediów i niezależności sędziów

Nie wspomniał jednak o tym, że niektóre rozwiązania, które proponowane są w najbliższej nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, są stosowane we Francji.

Zdaniem Tuska, Polska od paru lat... konsekwentnie występuje z Unii Europejskiej.

- Polska występuje z Unii systematycznym i zamaszystym krokiem. I nie ma znaczenia, że będziemy zapisani formalnie jako uczestnicy Unii Europejskiej, jeśli któregoś dnia okaże się, że poza tym zapisem nic europejskiego w naszym życiu publicznym już nie ma

- mówił.