W Krakowie we wtorek odbyła się konferencja poświęcona literaturze w więzieniu. Uczestniczyli w niej pisarze i wychowawcy prowadzący warsztaty literackie z osadzonymi.

Filolog polski Grzegorz Jankowicz, który pracuje z więźniami w Krakowie, powiedział dziennikarzom, że z ok. 90 tys. osób w aresztach i zakładach karnych tylko 0,5 proc. skazanych jest na dożywocie. Oznacza to, że pozostali wrócą do społeczeństwa.

Każdy gest ze świata, w którym my się poruszamy, jest bardzo ważny, bo oznacza, że ci ludzie nie są pozostawieni sami sobie

– powiedział Jankowicz i przywołał słowa działaczki społecznej Marii Dąbrowskiej-Majewskiej, że osadzeni odsiadują karę, są skazani za swoje czyny, ale nie są skazani na rozbrat z literaturą.

Dzięki staraniom Jankowicza, który jest m.in. dyrektorem Festiwalu Conrada, pierwszy raz w historii polskiego więziennictwa grupa osadzonych wzięła udział w spotkaniu z literacką noblistką Olgą Tokarczuk – 26 października w Centrum Kongresowym ICE.

Jakowicz, pytany przez dziennikarzy o to, jakie wyzwania stoją przed literaturą w więzieniach, zwrócił uwagę na niedobór książek, który w jego ocenie wynika z "problemu mentalnego".

Więzienie w świadomości społeczeństwa jest przestrzenią kary dla tych, którzy popełnili przestępstwo, więc reszta społeczeństwa już nie musi się tym interesować. I dlatego niewiele inicjatyw z zewnątrz pojawia się w zakładach karnych, aresztach. To problem mentalny, w jaki sposób postrzegamy więzienie i osadzonych, co według nas im się należy, a co nie

– mówił literaturoznawca.

Dopytywany o pracę z osadzonymi przyznał, że czytają chętnie i żywo biorą udział w dyskusji o danym utworze. Wśród lektur osadzonych są książki m.in. Olgi Tokarczuk, Petera Handkego, Josepha Conrada czy Williama Faulknera.

Druga edycja konferencji "Literatura w więzieniu" jest związana z projektem "Szkoła czytania" realizowanym w ramach programu "Kraków. Miasto literatury UNESCO"