Podwyżka akcyzy na wyroby tytoniowe budzi kontrowersje, bo zamiast zapowiadanych 3 proc. ma wynieść aż 10 proc. Co to oznacza dla firm branży tytoniowej i dla państwa polskiego?
Podwyżka akcyzy m.in. na papierosy jest słusznym posunięciem. Od dawna było wiadomo, że do niej dojdzie, bo już dawno podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe nie było a stawka kwotowa tego podatku w Polsce jest jedną z najniższych w Europie, więc naturalne, że podwyżka jest. Jej skala jest dużo większa niż to było zapowiadane, ale to nie jest główny problem. To co wzbudza kontrowersje, to struktura podwyżki, a nie sam fakt tego, że ona następuje. Polska ma jedną z najwyższych w Unii Europejskich stawek procentowych, uzależniających wpływy budżetowe od polityki cenowej producentów.

Na czym ta kontrowersja polega?
Akcyza składa się z dwóch elementów – z części kwotowej i procentowej. Kwotowej od ilości sztuk papierosów i tutaj podniesienie akcyzy na poziomie 10 proc. dotyczy wszystkich graczy na rynku, pozwala w stabilny sposób oszacować wpływy do budżetu państwa. Z kolei podniesienie części procentowej – chodzi o procent od ceny detalicznej sprzedanej paczki – jest ruchem nieprzemyślanym. Tak naprawdę bardzo ciężko realnie oszacować jakie będą wpływy do budżetu państwa z tego tytułu, ponieważ jeżeli producenci papierosów będą obniżali cenę i dawali promocje na papierosy, wtedy w sposób naturalny wpływy do budżety z tej części procentowej będą dużo mniejsze.
W przypadku, gdybyśmy podnieśli tylko część kwotową, wtedy ruchy firm z branży tytoniowej nie miałyby znaczenia dla budżetu państwa, bo i tak z góry byłoby wiadome ile muszą zapłacić budżetowi państwa.

Czy oprócz skutków dla budżetu państwa efektem zmiany struktury podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe nie będzie też i to, że wbrew intencjom ustawodawcy część palaczy zamiast rzucić palenie wybierze papierosy tańsze?
Oczywiście że tak się stanie, szczególnie, że to właśnie na te droższe papierosy podwyżka będzie największa. Można się także spodziewać, że w wyniku spadku sprzedaży producenci droższych papierosów zaczną obniżać ceny. Niestety to spowoduje, że do budżetu wpłynie mniej podatków niż zakłada Ministerstwo Finansów. Niższa cena detaliczna to nie tylko niższa akcyza ale także niższy podatek VAT oraz podatek dochodowy. Producenci zmuszeni będa także obniżyć koszty produkcji i zakupu materiałów, a w końcu cen skupu surowca tytoniowego od polskich plantatorów.
Ponadto, poważne skutki podwyżka akcyzy na wyroby tytoniowe będzie mieć na szarą strefę. W ostatnich latach jej rozwój został w Polsce bardzo ładnie zahamowany. Miejmy świadomość, że w 2018 roku szara strefa w obszarze tytoniu spadła do 11 procent całkowitej sprzedaży z 19 procent w 2015 roku. Czyli ten spadek był wyraźny. Zobaczymy teraz jak to zjawisko będzie się kształtowało po podwyżce akcyzy.

O ile na skutek wyższej akcyzy może się zwiększyć szara strefa?
Trudno to odpowiedzialnie oszacować, ponieważ to zależy od tego jak na nową sytuację zareagują producenci papierosów. Czy będą obniżali ceny papierosów lub wprowadzali promocje? Czy Krajowa Administracja Skarbowa nadal będzie odnosiła takie sukcesy w walce z szarą strefą?

Zatem wpływy do budżetu mogłyby być mniejsze niż oczekuje rząd?
Wydaje się, że istnieje duże ryzyko takiego rozwoju sytuacji. Miejmy świadomość istnienia tzw. krzywej Laffera, która pokazuje, że w krytycznym momencie mimo podwyżek podatków dochody budżetowe zaczynają się zmniejszać min. właśnie ze względu na szarą strefę. Oby w tym przypadku tak się nie stało.

Czyżby coś na to wskazywało?
W tym tygodniu było obwieszczenie Ministerstwa Finansów odnośnie średniej ważonej ceny sprzedaży papierosów na 2020 rok, która pozwala wyliczyć minimalny podatek akcyzowy i tam ta średnia wzrosła bodajże o 6 groszy na paczce. Jest to najmniejszy wzrost w tym ostatnim dziesięcioleciu. Z tego wyniku ustawodawca już widzi, że producenci papierosów w 2019r. sprzedawali papierosy po niskich cenach. Dlaczego mogli sobie na to pozwolić? No właśnie z powodu zbyt dużego uzależnieniu podatku akcyzowego od części procentowej liczonej od ceny, którą ustalają producenci. Zaproponowane w rządowym projekcie ustawy podwyższenie stawki procentowej spowoduje, że mimo podwyżki akcyzy producenci papierosów będą nadal stosować  promocje cenowe, co odbije się negatywnie na wpływach do budżetu państwa oraz zdrowiu palaczy. Dlatego właśnie Światowa Organizacja Zdrowia zaleca aby opodatkowanie wyrobów tytoniowych opierało się głównie o stawkę kwotową, a tylko w niewielkiej części o procentową.

Pewne kontrowersje w branży tytoniowej budzi fakt opodatkowania wkładów tytoniowych do podgrzewania.
Chodzi o nowatorskie wyroby tytoniowe, które objęte są zerową stawką do 1 lipca 2020 roku. Obecne zwiększenie akcyzy oznacza podwyżkę podatku zanim on zaczął efektywnie działać, co wydaje się ryzykowne w kontekście szarej strefy. Na Ukrainie i Białorusi wkłady do tych nowatorskich wyrobów są dwa razy tańsze niż w Polsce. Jeśli w lipcu przyszłego roku wejdzie standardowa stawka akcyzy i zostanie ona od razu podniesiona, to prawdopodobieństwo tego, że wzrośnie nielegalny przemyt wydaje się dość duże.

Czy opodatkowanie wspomnianych wkładów tytoniowych do podgrzewania ma w tej sytuacji sens?
Generalnie to słuszny kierunek ponieważ jest to wyrób substytucyjny dla tradycyjnych wyrobów tytoniowych, tak samo jak e-papierosy. Jednak z drugiej strony wiele badań wskazuje na to, iż to jest mniej szkodliwa alternatywa dla papierosów. Jeśli zatem mówimy o ograniczeniu negatywnych skutków uzależnienia od tytoniu, to pojawiają się wątpliwości, czy na pewno dobrym sposobem jest podnoszenie podatku na coś co może być mniej szkodliwym zamiennikiem tradycyjnych papierosów. Warto więc zadać sobie pytanie o właściwą skalę podatku na te wyroby.

A jak wygląda kwestia akcyzy na wkłady tytoniowe do podgrzewania w innych krajach? Jakie są trendy na rynku?
Nie ma jednolitego ustawodawstwa w tym zakresie. Różnie to wygląda w różnych krajach, trudno więc wskazać jakieś trendy.

Słychać głosy na temat opodatkowania różnych produktów: papierosów, e-papierosów i wkładów tytoniowych do podgrzewania. Co Pan o tym sądzi?
Faktycznie niektóre firmy tytoniowe z dużą troską wypowiadają się ostatnio o konsekwencjach dla budżetu państwa podniesienia akcyzy na nowatorskie wyroby tytoniowe i e-papierosy. Do części z tych głosów musimy podchodzić jednak z dużą rezerwą. Jeśli bowiem jedna z firm tytoniowych płaci 200 mln zł podatku CIT a druga 20 mln zł przy podobnej skali działalności, to z większą uwagą należy brać pod uwagę głos tych, którzy mocniej partycypują w obciążeniach podatkowych. Są po prostu bardziej wiarygodni. Natomiast odnośnie samego opodatkowania to jak najbardziej jest to ogólnie kierunek właściwy, są to bowiem wyroby tytoniowe a takie w naszym systemie podatkowym są obciążone podatkiem akcyzowym.

Jakie konsekwencje dla rynku wyrobów tytoniowych może mieć wzrost podatków?
Rynek na pewno będzie się zmieniał, głównie w kierunku nowatorskich, innowacyjnych wyrobów, które są z jednej strony przede wszystkim mniej szkodliwe dla użytkowników, ale też mniej uciążliwe dla otoczenia. Jak się wydaje, to jest kierunek, w którym rynek tytoniowy będzie podążał.

Czy to oznacza, że tradycyjne używki tytoniowe będą marginalizowane?
Do tego jest jeszcze bardzo długa droga, bo jednak skala użytkowników innowacyjnych wyrobów, jak e-papierosy czy wkłady tytoniowe do podgrzewania, jest bez porównania mniejsza od zwolenników tradycyjnego palenia tytoniu. Ale ten trend, czyli odchodzenie od tradycyjnych sposobów korzystania z tytoniu jest oczekiwanym kierunkiem.