W weekend straż pożarna interweniowała w sumie 1917 razy, z czego 546 przypadków to pożary. Większość powstała w domach i mieszkaniach.

Jak poinformował st. bryg. Frątczak, w ciągu dwóch dni w pożarach zginęło dziesięć osób, a dwadzieścia dwie zostały ranne. W sobotę życie straciło siedem osób, a rannych zostało dziesięć. Cztery tragiczne w skutkach pożary miały miejsce na Mazowszu, trzy w Łódzkiem oraz po jednym na Pomorzu, Podkarpaciu i Śląsku.

W Łodzi w sobotę spaleniu uległo mieszkanie na pierwszym piętrze w czteropiętrowym budynku. Zginęła jedna osoba, a 25 ewakuowano. Z ogniem walczyło 11 zastępów strażaków. W Częstochowie w pożarze mieszkania rannych zostało pięć osób. Ewakuowano 11 osób. Pożar gasiło 10 zastępów.

Nie są jeszcze znane przyczyny tych pożarów, ale o tej porze roku wybuchają najczęściej w wyniku niewłaściwej eksploatacji lub wad urządzeń grzewczych - elektrycznych lub gazowych. Podobnie jest z zatruciami tlenkiem węgla. Rzecznik PSP podał PAP, że w takich przypadkach strażacy interweniowali od 1 października już 1146 razy. Wskutek zatrucia zmarło 14 osób, 535 zostało poszkodowanych.

Ludzie nie wyczuwają tlenku węgla. To gaz bezwonny i bezbarwny, nazywany "cichym zabójcą". Skutecznym sposobem ochrony są czujniki czadu, które wykryją nawet niewielkie jego stężenie i natychmiast to zasygnalizują.

W ubiegłym sezonie grzewczym czad zabił 52 osoby, ucierpiały - 2024; strażacy interweniowali 3842 razy.