Jak pisał portal niezalezna.pl pod koniec maja br., w trakcie Trójmiejskiego Marszu Równości grupa kobiet ubranych w kolorowe stroje tańczyła wokół transparentu z rysunkiem przedstawiającym waginę. Transparent niosła osoba przebrana w biały strój nawiązujący do komży, a całą scenkę odgrywano tak, że imitowała ona procesję z Najświętszym Sakramentem, jakie zwykle organizowane są w święto Bożego Ciała.

Do tej sprawy ponownie wrócili dziennikarze „Krytyki Politycznej”, którzy w wywiadzie wyrazili swoje niezadowolenie z tego, że prezydent Gdańska nie broniła „sztuki”.

- Nie mogę nie zapytać o królewską waginę. Oburzył panią ten performans i oświadczyła pani, że czuje się oszukana przez organizatorów marszu. Od osób o lewicowych poglądach słyszę, że to przecież lewicowe środowiska przyczyniły się do stworzenia tego obrazu Gdańska jako miasta otwartego, bo brały udział w tworzeniu Modelu na rzecz Równego Traktowania i Modelu Integracji Imigrantów. A pani się od nich zdystansowała – zapytała rozżalona dziennikarka.

- To jest bardzo krzywdząca i nieprawdziwa opinia. Ja też dużo rozmawiam z ludźmi ze środowisk równościowych i widzę, że to środowisko także zostało pokrzywdzone tym performansem sześciu osób. Ich praca została podważona jednym gestem i nikt dzisiaj już nie mówi o gdańskim Marszu Równości, o polityce równościowej, o sukcesach w tej materii, tylko o… Pani to nazwie królewską waginą, a ktoś inny – bezczeszczeniem najświętszego sakramentu

- odpowiedziała Dulkiewicz.

- Nie można udawać, że moje prawo jest ważniejsze od czyjegoś innego prawa. Jeśli wszyscy mówimy o równości, to działa to w obie strony. Chyba nawet widzi pani moje poruszenie, kiedy o tym mówię, bo dla mnie ten performans był wyrazem skrajnej nieodpowiedzialności. Jestem w stanie zrozumieć, co jego autorki chciały wyrazić, po tym jak zapoznałam się z ich interpretacją. Ale rezultat jest taki, że ten performans narobił więcej szkód niż pożytku

- dodała.

Stwierdziła także, że „dzisiaj nikt nie mówi, że gdański Marsz Równości jest wydarzeniem przyjaznym, w którym bierze udział bardzo wiele rodzin”. -  Byłam naprawdę szczęśliwa, widząc, że przyszło tyle rodzin, ludzi z różnych pokoleń. A tu coś takiego. Coś, czego nawet sama nie zauważyłam na marszu, bo dopiero wieczorem przysłano mi zdjęcia. Jeśli będzie taka możliwość, to chętnie wyrażę moje stanowisko w cztery oczy twórcom tego performansu – podkreśliła.