75. rocznica bitwy o Ardeny, w której wzięli udział polscy lotnicy

Zniszczone P-47 na lotnisku Metz-Frescaty

  

Jutro prezydent Andrzej Duda weźmie udział w Belgii i Luksemburgu w uroczystościach upamiętniających 75. rocznicę bitwy o Ardeny, w której brali udział polscy lotnicy. Piloci Spitfire'ów 1 stycznia 1945 r. stoczyli zwycięską walkę nad Belgią z samolotami niemieckimi.

Bitwa w Ardenach, stoczona na przełomie lat 1944 i 1945 r., była ostatnią dużą ofensywną wojsk niemieckich na froncie zachodnim w czasie II wojny światowej. Zakończyła się klęską wojsk niemieckich.

W Belgii uroczystości odbywają się w Bastogne, mieście, które było bronione w trakcie ofensywy w Ardenach przez wojska amerykańskie. Polska, jako jedno z kilku państw, została na nie zaproszona. To pokazuje, jak ważna jest historia w relacjach polsko-belgijskich. To też docenienie tego, co zrobili żołnierze 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, którzy wyzwalali Belgię. Jesteśmy w gronie tych państw, które wyzwalały zachodnią część Europy, obok USA, Wielkiej Brytanii czy Kanady.

- powiedział ambasador RP w Królestwie Belgii Artur Orzechowski. 

Jak dodał, 1 stycznia 1945 roku, pod koniec operacji w Ardenach, siły niemieckie podniosły z ziemi ostatnie samoloty, by przeważyć na swoją korzyść losy bitwy.

Trzy polskie dywizjony, które stacjonowały obok Gandawy, stoczyły zwycięska bitwę z samolotami Luftwaffe, zestrzeliwując około 20 maszyn wroga. Była to największa bitwa powietrzna polskiego lotnictwa na Zachodzie w 1945 roku.

Historia potyczki z 1 stycznia 1945 r. jest bardzo ciekawa. Tego dnia Niemcy rozpoczęli realizację planu pod kryptonimem "Bodenplatte", która miała unieszkodliwić samoloty alianckie poprzez zmasowany atak na lotniska w Belgii i Holandii. Do wykonania zadania przygotowano myśliwce, jakie Niemcy posiadali na froncie zachodnim - Focke-Wulfy FW 190 i Messerschmitty Bf 109. Jednym z lotnisk, które mieli zbombardować Niemcy, było St. Denijs Westrem w Belgii, pod Gandawą. Jak przypomina MSZ, na lotnisku tym stacjonowały od października 1944 r. trzy polskie dywizjony (302 Dywizjon "Poznański", 308 "Krakowski" i 317 "Wileński"), tworzące razem 131 Skrzydło Myśliwskie.

Podgandawskie lotnisko przydzielono do ataku jednostkom niemieckiego JG1. Łącznie w stronę Gandawy poleciało około 40 Focke-Wulfów.

Tymczasem trzy polskie dywizjony otrzymały zadanie bombardowania dróg komunikacyjnych i przepraw przez Mozę. 1 stycznia o 8.27 wystartowało dwanaście Spitfire'ów 308 dywizjonu (pod dowództwem kpt. Ignacego Olszewskiego), o 8.40 jedenaście samolotów 317 dywizjonu (kpt. Marian Chełmecki) i o 8.49 osiem maszyn 302 dywizjonu (por. Edward Jaworski). Polskie Spitfire'y zbombardowały wyznaczone cele.

W tym samym czasie nad lotnisko St. Denijs Westrem - jak podaje resort spraw zagranicznych - nadleciały niemieckie myśliwce. Po zrzuceniu bomb zaczęły ostrzeliwać z broni pokładowej cele, zapalając samoloty, ciężarówki, budynki i wszystko inne, co dało się zniszczyć. Obrona przeciwlotnicza została zaskoczona, poza tym jej stan był niepełny, gdyż już wcześniej część przemieściła się na nowe lotnisko w Grimbergen. W wyniku nalotu zginęło trzech żołnierzy z personelu naziemnego - kierowcy kpr. Jerzy Koczwara-Bielka i kpr. Antoni Komorowski oraz mechanik kpr. Józef Sikora, zaś 18 innych zostało rannych (w tym 11 ciężko). Po pojawieniu się nad lotniskiem niemieckich samolotów, stanowisko dowodzenia natychmiast przekazało przez radio prośbę o ratunek do będących w powietrzu Polaków.

Kpt. Chełmecki i kpt. Olszewski zwiększyli prędkość i po chwili ujrzeli kłęby czarnego dymu nad lotniskiem (dywizjon 302 był zbyt daleko od St. Denijs, aby interweniować). Niemcy, zajęci ostrzeliwaniem lotniska, w pierwszej chwili nie dostrzegli Spitfire'ów i dali się zaskoczyć. Polacy rozproszyli się i zaczęła się bezładna pogoń za Niemcami.

Wiele Focke-Wulfów zostało zestrzelonych tuż nad lotniskiem, rozbijając się na okolicznych polach. Niektórzy z pilotów gonili nawet uciekające w kierunku południowo-wschodnim niemieckie samoloty, większość jednak ze względu na brak paliwa pozostała nad Gandawą i czekała na możliwość lądowania. Niestety, w czasie walki zginęło także dwóch lotników, zestrzelonych przez niemieckie myśliwce. Byli to ppor. Wacław Chojnacki z Dywizjonu "Krakowskiego" oraz por. Tadeusz Powierza z Dywizjonu "Wileńskiego". Wraz z trójką mechaników spoczęli na cmentarzu w St. Denijs. Obecnie spoczywają w Lommel.

Z chwilą podjęcia walki przez polskich myśliwców ataki na lotnisko ustały, a personel naziemny rzucił się ku pasom startowym, by usunąć z nich kawałki blach, resztek spalonych pojazdów i jak najszybciej umożliwić polskim pilotom lądowanie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pap.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nietoperze nie śpią, bo nie ma zimy na Suwalszczyźnie

nietroperze nie zapadły w zimowy sen / MathKnight [CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

  

Brak mroźnej i śnieżnej zimy sprawił, że nietoperze, które zimują na Suwalszczyźnie, nie zapadały w tym roku w stan hibernacji i są ciągle aktywne. Według przyrodników, jest to niebezpieczna sytuacja dla tych ssaków.

Na Suwalszczyźnie, głównie na terenie Suwalskiego Parku Krajobrazowego (SPK) jest ok. 200 nietoperzy pięciu gatunków. Zimą ssaki te hibernują w ponad 20 piwniczkach i kilkudziesięciu budkach, o które dbają miłośnicy nietoperzy.

Mamy styczeń i niespotykaną sytuację, bo zima na polskim biegunie zimna nie nadeszła. Nie ma mrozu, nie padał śnieg, więc nietoperze nie zapadały w hibernację. Niektóre są przymulone, podsypiają, ale łatwo się wybudzają

- powiedziała dyrektor SPK Teresa Świerubska.

Według niej, jeśli dalej utrzyma się pogoda z dodatnią temperaturą, będzie to stanowić zagrożenie dla nietoperzy.

Kiedy będą aktywne i szybko zużyją swoje zapasy, nie będą miały możliwości szukania pokarmu, bo owadów, którymi się żywią jeszcze nie ma

- dodała Świerubska. Dyrektor parku ma nadzieję, że zima na Suwalszczyznę jednak przyjdzie.

Zima jest krytycznym okresem w życiu nietoperzy, gdyż owady będące ich pożywieniem są przez tych kilka miesięcy nieaktywne. By przetrwać do wiosny mimo braku pokarmu, nietoperze zapadają w stan hibernacji. Dzięki obniżeniu temperatury ciała o ponad 30 st. C i znacznemu spowolnieniu czynności życiowych, mogą przeżyć, korzystając jedynie z podskórnych zapasów tłuszczu.

SPK od kilkunastu lat prowadzi badania nad nietoperzami przebywającymi na Suwalszczyźnie. Celem jest zachowanie zagrożonego gatunku. Suwalski Park Krajobrazowy i Stowarzyszenie Miłośników Suwalskiego Parku Krajobrazowego "Kraina Hańczy" wyremontowało w tym czasie kilkanaście piwniczek. Pracownicy tych instytucji rozwiesili także ponad 50 budek, w których ssaki te przebywają latem.Pracownicy parku od lat liczą populację nietoperzy. Robią to zimą, kiedy zwierzęta śpią. „Jeśli pogoda się nie zmieni, nie przystąpimy do liczenia w tym roku, by ich nie spłoszyć" - zapowiedziała Świerubska.Według danych z 2019 roku, w parku występuje pięć gatunków nietoperzy: gacek brunatny, mopek, nocek rudy, mroczek pozłocisty i nocek Natterera. Najliczniejszy jest nocek rudy, którego doliczono się 72 osobników, a najrzadszy mroczek pozłocisty - 18 osobników.Na terenie Suwalskiego Parku Krajobrazowego występują także nietoperze z takich gatunków jak nocek łydkowłosy, karlik większy, borowiec wielki, nocek Brandta i mroczek późny. Część z nich bytuje tylko latem. Przed zimą odlatują.W Polsce występuje

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts