- Nie mam wątpliwości, że w sobotę zapadnie najważniejsza decyzja Platformy Obywatelskiej w ostatnich latach

- uważa Jacek Jaśkowiak, jeden z kandydatów Platformy Obywatelskiej w prawyborach prezydenckich. W walce o start w majowych wyborach na prezydenta Polski zmierzy się on z Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Jaśkowiak uważa, że korzystne dla niego może być... tajne głosowanie.

- Sądzę, że to jest dla mnie korzystne. Wiele osób dobrze zna Małgorzatę Kidawę-Błońską, więc dzięki tajnemu głosowaniu będą mieli większy komfort, by wybrać tego, kto ma większe szanse na zwycięstwo z Andrzejem Dudą

- powiedział.

Pojawiły się informacje w mediach, że te prawybory były ustawką, a tak naprawdę miały pomóc Grzegorzowi Schetynie w ponownym wyborze na przewodniczącego. Jaśkowiak stanowczo jednak je dementuje. Uważa, że ktoś tym sposobem chciał pomóc... Małgorzacie Kidawie-Błońskiej.

- Publicznie dementowałem te insynuacje. Niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej, którzy chcieli pomóc w ten sposób Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, posunęli się do absolutnie nieakceptowalnych metod. Te insynuacje nie mają nic wspólnego z prawdą. W dodatku były to obrzydliwe anonimy. Rozumiem, że ktoś chce pomóc Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, ale sięganie po takie metody jest absolutnie nie do przyjęcia

- zaznaczył.

Faworytką głosowania jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Czy Jacek Jaśkowiak bierze pod uwagę porażkę?

- Jeśli prawybory zakończą się moją mocną przegraną, nie będę miał wątpliwości, że w partii nie ma gotowości do zmian. Jeśli wygram, będę kandydatem na prezydenta. Jeśli zaś przegram, ale wynik będzie w miarę remisowy, to nie wykluczam jakiegoś zaangażowania, bo będzie to oznaczać, że członkowie partii czują potrzebę zmiany. Ale nie mam zamiaru ubiegać się o stanowisko przewodniczącego. Uważam, że to powinien być parlamentarzysta, osoba na co dzień obecna w Warszawie. Trudno byłoby mi pogodzić to z funkcją prezydenta miasta

- zakończył.