Impeachment Trumpa mało prawdopodobny. Senat obroni prezydenta?

Donald Trump / The White House from Washington, DC [Public domain]

  

Mimo przegłosowania w czwartek przez komisję Kongresu USA artykułów impeachmentu usunięcie z urzędu Donalda Trumpa jest mało prawdopodobne. Wszystko wskazuje na to, że impeachment zablokuje Senat, gdzie większość mają Republikanie, którzy zwarli szeregi wokół prezydenta.

Aby postawić prezydenta przed sądem Kongresu, zarzuty sformułowane i przyjęte przez komisję sprawiedliwości muszą zostać zatwierdzone zwykłą większością głosów podczas głosowania całej Izby Reprezentantów. Najprawdopodobniej dojdzie do tego jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

Następnie - zgodnie z procedurą - Senat przeprowadzi proces w sprawie impeachmentu pod przewodnictwem prezesa Sądu Najwyższego. Senatorowie pełnią w nim rolę ławy przysięgłych, a przewodniczący komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów - prokuratora.

W Senacie odbędzie się odrębne głosowanie nad każdym z zarzutów postawionych prezydentowi. Do usunięcia szefa państwa z urzędu potrzeba 67 głosów w tej stuosobowej izbie wyższej. Przewagę (53 senatorów) ma w niej ugrupowanie prezydenta - Partia Republikańska.

Procedurę impeachmentu określa amerykańska konstytucja. Głosi ona, że "prezydent, wiceprezydent i każdy funkcjonariusz cywilny Stanów Zjednoczonych zostaje usunięty z urzędu w razie postawienia przez Izbę Reprezentantów w stan oskarżenia i skazania za zdradę, przekupstwo lub inne ciężkie przestępstwa albo przewinienia".

W dwóch artykułach impeachmentu Demokraci zarzucają prezydentowi nadużycie władzy oraz utrudnianie pracy Kongresu USA. Ich śledztwo dotyczy głównie afery ukraińskiej; Trumpa oskarża się między innymi o wywieranie presji na władze w Kijowie i narażanie amerykańskiego bezpieczeństwa.

Dotychczas w historii USA jedynie trzykrotnie sformułowano artykuły impeachmentu prezydenta. Było tak w przypadku Andrew Johnsona w 1868 roku, Richarda Nixona w 1974 roku i Billa Clintona. Ostatni z czterech artykułów impeachmentu Clintona uchwalono w komisji sprawiedliwości 21 lat temu - 12 grudnia 1998 roku.

Johnson i Clinton zostali ułaskawieni przez amerykański Senat. Nixon, by uniknąć oskarżenia przez Izbę Reprezentantów, jako pierwszy prezydent USA w historii zrezygnował z urzędu. Za każdym razem wszczynanie postępowań dotyczących impeachmentu spotykało się z szerokim zainteresowaniem amerykańskiej opinii publicznej.

Podobnie jest i w przypadku Trumpa. Sondaże wskazują jednak, że tygodnie śledztwa Demokratów nie wpłynęły znacząco na partyjne sondaże czy popularność prezydenta; zwolenników usunięcia Trumpa z urzędu jest wciąż tyle samo, co przeciwników takiego kroku.

Jak spekuluje "Washington Post", z partyjnej linii w Izbie Reprezentantów wyłamać się może jednak nawet ponad sześciu Demokratów. Dotychczas zapowiedział to jeden - Jefferson Van Drew z New Jersey. Wahać się mają szczególnie parlamentarzyści Partii Demokratycznej z okręgów, w których w wyborach w 2016 roku wygrał Trump. Nie powinno to wpłynąć na ostateczną decyzję niższej izby Kongresu - według oczekiwań zatwierdzi ona zarzuty wobec Trumpa.

Dotychczas żaden z Republikanów w Kongresie nie poparł publicznie rozpoczęcia procedury w sprawie impeachmentu Trumpa. Senatorzy Partii Republikańskiej - według deklaracji prezydenta - są zjednoczeni w kwestii jego obrony. Prawdopodobieństwo, że w amerykańskiej izbie wyższej przeciwko Trumpowi zwróci się aż 20 Republikanów, jest minimalne - a co najmniej tylu przekonać muszą Demokraci, by usunąć prezydenta z urzędu.

Lider republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell przyznał niedawno, że kontrolujący te izbę Republikanie rozważają dwa scenariusze - mogą wezwać świadków, czego domaga się Trump, lub szybko przejść do głosowania.

Przywódcy Partii Republikańskiej - jak donoszą media - w większości opowiadają się za krótkim procesem w Senacie w styczniu i nie zamierzają w nim wzywać świadków. To sprzeczne z oczekiwaniami Białego Domu, który w roku wyborczym chciałby przesłuchań m.in. szefa komisji wywiadu Izby Reprezentantów Adama Schiffa czy Huntera Bidena, syna byłego wiceprezydenta USA Joe Bidena. W czwartek wieczorem McConnell zapowiadał jednak "pełną współpracę" z Białym Domem.

Trump chce, aby proces impeachmentu był swego rodzaju spektaklem politycznym, ale oznaczałoby to, że Republikanie wezwą świadków wskazanych przez prezydenta, ale Demokraci wezwą swoich - pisze "WP". Z drugiej strony, szybkie głosowanie i uniewinnienie prezydenta może wzmocnić przekonanie, że "Republikanie sami wiedzą, że rzeczowa obrona Trumpa jest słaba, a jego korupcja - nie do obrony" - ocenia dziennik.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tusk o Putinie: „Nasz człowiek w Moskwie”. Dworczyk o innych „skrajnych naiwnościach”

Donald Tusk / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk ocenił, że premier Mateusz Morawiecki prezentuje realizm i twardą obronę polskiej racji stanu, natomiast politycy opozycji - jego zdaniem - nieodpowiedzialną naiwność. Przypomniał też wypowiedź Donalda Tuska z lutego 2008 r., kiedy ówczesny premier tuż przed powrotem z wizyty w Moskwie powiedział o Putinie: "Nasz człowiek w Moskwie".

Szef kancelarii premiera opublikował na Twitterze grafikę z archiwalnymi wypowiedziami: Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego oraz Mateusza Morawieckiego.

Przywołana na grafice wypowiedź Tuska pochodzi z lutego 2008 r., kiedy ówczesny premier tuż przed powrotem z wizyty w Moskwie powiedział o Putinie: "Nasz człowiek w Moskwie".

Na grafice przypomniano też wypowiedź ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego związaną z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Rosja dojrzewa wolno do rozliczenia z dramatem komunizmu, stalinizmu. Jednak dzięki obecności Władimira Putina i Donalda Tuska nad grobami polskich żołnierzy,jesteśmy bliżej pojednania z Rosją 

- mówił w kwietniu 2010 r. Komorowski.

Wypowiedzi te skonfrontowano z sobotnią wypowiedzią obecnego szefa rządu.

Jesteśmy manipulowani, jesteśmy atakowani przez najwyższych urzędników Federacji Rosyjskiej. Mówimy temu stanowcze "nie" (...). Nie damy się zastraszyć, nie damy się sprowokować różnym kłamstwom i bredniom, które płyną zza wschodniej granicy. My pierwsi, nasi przodkowie stawili czoła niemieckiej i sowieckiej barbarzyńskiej zarazie

- powiedział Morawiecki w Katowicach.

Do tych wypowiedzi odniósł się Dworczyk we wpisie na Twitterze.

"Nie wierzę w złe intencje polityków opozycji. Myślę, że to po prostu skrajna naiwność. A ta u polityków pełniących najwyższe funkcje państwowe staje się niebezpieczna... Nieodpowiedzialna naiwność z jednej strony versus Mateusz Morawiecki - realizm i twarda obrona polskiej racji stanu"

- napisał szef Kancelarii Premiera na Twitterze. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts