Jagiellonia wielką zagadką. Jak zagra po zwolnieniu trenera?

Zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Zagadką nie tylko dla przeciwnika, ale i dla kibiców może być gra piłkarzy Jagiellonii w niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk. - To jest dobry moment, aby drużyna odbiła się od dna - ocenia Rafał Grzyb, który czasowo przejął obowiązki pierwszego trenera białostockiej drużyny.

Po przegranym w poprzedniej kolejce meczu z KGHM Zagłębiem Lubin pracę w Białymstoku stracił dotychczasowy szkoleniowiec Jagiellonii Ireneusz Mamrot. Rozstał się z klubem za porozumieniem stron po 2,5 roku pracy.

Szefostwo SSA Jagiellonia nie ukrywa, że powodem była gra zespołu poniżej oczekiwań; Jagiellonia zajmuje bowiem w tabeli dziewiątą pozycję, punktuje nieregularnie (z czterech ostatnich spotkań trzy przegrała), a jej gra w wielu spotkaniach pozostawiała wiele do życzenia.

Czasowo obowiązki trenera zespołu przejął Rafał Grzyb, od blisko roku asystent w sztabie szkoleniowym, przez wiele lat piłkarz Jagiellonii i kapitan tego zespołu. Ma poprowadzić zespół w dwóch ostatnich meczach przed zimową przerwą, zanim obejmie go nowy szkoleniowiec.

- Jesteśmy w takim miejscu, że musimy wierzyć w siebie, być odważni i czerpać radość z gry

- powiedział Grzyb, cytowany przez oficjalną stronę internetową Jagiellonii Białystok. Zaznaczył, że nie odczuwa większej ekscytacji w związku z tym, że przypadła mu rola pierwszego trenera.

- Traktuję obecną pracę jako kontynuację tego, co wykonywałem wcześniej. Są oczywiście dodatkowe obowiązki i większa odpowiedzialność za zawodników. Z drugiej strony patrzę na to w ten sposób, że to jest dobry moment, aby drużyna odbiła się od dna. Nasz zespół wie, czego chce, jakie są oczekiwania i wierzę, że jego zaangażowanie przełoży się na mecz

- powiedział szkoleniowiec Jagiellonii.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wisła Płock zremisowała z Zagłębiem Lubin w piłkarskiej Ekstraklasie

/ twitter.com/_Ekstraklasa_

  

W 23 kolejce piłkarskiej Ekstraklasy spotkały się drużyny walczące o miejsce w czołowej ósemce w tabeli. Ostatecznie Wisła Płock podzieliła się punktami z Zagłębiem Lubin. Mecz zakończył się remisem 1:1, oba gole padły w ostatnich dwudziestu minutach.

Stawką spotkania obu drużyn było miejsce w mistrzowskiej ósemce. Torgil Gjertsen po raz pierwszy wyszedł na murawę w barwach płockiego klubu, zaś w pierwszym składzie zadebiutował Cillian Sheridan. W drużynie gości, w porównaniu do poprzedniego spotkania, wystąpił bramkarz Dominik Hładun i napastnik Patryk Szysz.

Stawka sprawiła, że obie drużyny rozpoczęły pojedynek z wielkim impetem. W pierwszym kwadransie obydwa zespoły stworzyły po kilka groźnych sytuacji. Najlepszą miał Patryk Szysz w 7. minucie, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Daehne, ale tym razem bramkarz Wisły wyszedł z pojedynku zwycięsko, instynktownie odbijając piłkę. Po drugiej stronie niewiele brakowało, a futbolówkę w siatce w 12. umieściłby Dominik Furman, wykonując rzut wolny. Futbolówkę z ogromnym trudem wybił Hładun, a po rzucie rożnym obok słupka strzelał głową Damian Michalski.

Więcej sytuacji bramkowych mieli piłkarze Zagłębia. W 22. minucie po strzale Jakuba Tosika, który uderzył z dystansu, lecącą futbolówkę zablokowali piłkarze Wisły, a chwilę później, w znakomitej, ale niewykorzystanej sytuacji znalazł się Filip Starzyński. Kolejne minuty to ataki piłkarzy Zagłębia, którzy na wszelkie sposoby próbowali znaleźć drogę do bramki Daehne. Atakowali ze wszystkich stron, stwarzając groźne sytuacje, oddając celne strzały i całkowicie panując na połowie gospodarzy.

Po przerwie goście zaczęli jeszcze mocniej atakować, nacierali na bramkę Daehne, ale piłkarze Wisły umiejętnie się bronili, nie dopuszczając do straty gola. Z nielicznych sytuacji stworzonych przez gospodarzy, Zagłębie bez problemu wychodziło obronną ręką.

Atakowanie przez większą część spotkania opłaciło się zawodnikom Zagłębia, którzy w 70. min zdobyli bramkę. Po dośrodkowaniu Czerwińskiego, głową do bramki trafił Bohar. Wynik nie utrzymał się długo. W 75. min, po akcji lewą stroną Giorgi Merebaszwilego i jego dośrodkowaniu, do siatki wpakował piłkę Gjertsen.

Wynik nie zadowalał żadnej ze stron, bo obie drużyny próbowały go zmienić. W 79. min po kolejnym dośrodkowaniu Czerwińskiego, tym razem nie wykorzystał okazji Starzyński. Ostatecznie mecz kończył się podziałem punktów, co pozwoliło Wiśle zostać w mistrzowskiej ósemce, a Zagłębiu do tej grupy się zbliżyć.

                         

Wisła Płock - KGHM Zagłębie Lubin 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Damjan Bohar (70-głową), 1:1 Torgil Gjertsen (75-głową)

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 2 127.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts