Stan wojenny trwał 586 dni. Wprowadzono go w nocy z 12 na 13 grudnia, zawieszono 31 grudnia 1982 r., a zniesiono 22 lipca 1983 r. Według Instytutu Pamięci Narodowej podczas strajków i manifestacji zginęło co najmniej 56 osób, a ponad 10 tys. osób internowano w 49 ośrodkach odosobnienia.

Ówczesna władza tłumaczyła, że stan wojenny zapobiegł zbrojnej interwencji Kremla na terytorium PRL. Kłamstwo to było wielokrotnie powielane w późniejszych latach, a dziś jest wykorzystywane jako argument polityczny przez przedstawicieli lewicy.

To jest oczywista bzdura. Dziś stan wojenny niestety traktuje się jako naturalną część PRL, legalny byt. Było zupełnie inaczej. Komunistyczna władza dokonała zamachu na naród polski, który się jej sprzeciwiał. To była ostatnia deska ratunku, aby utrzymać się u władzy i zniszczyć Solidarność.
- mówi nam historyk Tadeusz Płużański.

W wielu miastach Polski odbędą się lokalne uroczystości upamiętniające osoby zabite i represjonowane podczas stanu wojennego. Z kolei IPN zachęca do zapalenia w oknach mieszkań i domów światełek ok. godz. 19.30. 38 lat temu do podobnego gestu wezwali papież Jan Paweł II i prezydent USA Ronald Reagan.