Po przedstawieniu Durczokowi zarzutów, prokuratura przesłała do sądu wniosek o jego aresztowanie. Katowicki sąd rejonowy się na to nie zgodził. Prokuratura w czwartek poinformowała o złożonym zażaleniu na tamtą decyzję. O tym, że zażalenie zostanie rozpoznane 18 grudnia, powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach sędzia Jacek Krawczyk.

Znany dziennikarz został zatrzymany w ubiegłym tygodniu. Prokurator przedstawił mu zarzuty podrobienia dokumentów umożliwiających uzyskanie kredytu i przedłożenia ich w banku oraz doprowadzenia banku do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

Odmawiając aresztowania podejrzanego Sąd Rejonowy Katowice-Wschód argumentował m.in., że choć powaga czynu zarzucanego dziennikarzowi jest bezdyskusyjna, jednak prokuratura nie wykazała, że podejrzany mógłby utrudniać śledztwo i tylko aresztowanie jest w stanie zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania.

Według sądu I instancji, analiza zebranych dotychczas dowodów wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez dziennikarza zarzucanych mu przestępstw, dotyczących podrobienia dokumentów w celu użycia ich za autentyczne, uznał jednak, że dowody nie wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, iż dopuścił się także oszustwa (prokuratura się z tym nie zgadza). Sąd nie podzielił stanowiska prokuratury o uzasadnionej obawie utrudniania śledztwa. W jego ocenie, znacząca część dowodów jest już zgromadzona i Durczok nie ma możliwości wpływania na przebieg postępowania.

Innego zdania jest prokuratura. Jak przekonują śledczy, zgodnie z art. 258 par. 2 Kodeksu postępowania karnego, w przypadku zagrożenia karą co najmniej 8 lat pozbawienia wolności, potrzeba zastosowania tymczasowego aresztowania, w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, jest uzasadniona.

- Artykuł ten zawiera jednoznaczne stwierdzenie, że wysokość kary może być przesłanką samoistną do orzeczenia tymczasowego aresztowania

- napisano w komunikacie.

Prokuratorzy przypomnieli, że dziennikarzowi może grozić kara nawet 25 lat więzienia, a dolna granica tej kary wynosi co najmniej 5 lat. Dlatego – jak ocenili - niezastosowanie tymczasowego aresztowania należy uznać za stanowisko sprzeczne z wymową tego przepisu.

Składający zażalenie prokurator wyraził przekonanie, że sąd I instancji rozmija się z faktami, uznając, że w sprawie nie istnieje możliwość utrudniania przez podejrzanego śledztwa, z uwagi na zgromadzony już materiał dowodowy.

Zarzucane Durczokowi przestępstwo to zbrodnia przeciwko środkom płatniczym. Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 kodeksu karnego, dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.

Zarzuty dotyczą podrobienia weksla i dokumentów z sierpnia 2008 r. towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na niemal 3 mln zł. Śledztwo zostało wszczęte w sierpniu br. z zawiadomienia poręczyciela, a także banku, który również jest pokrzywdzony. W ostatnich dniach wpłynęła kluczowa w tej sprawie opinia biegłego z zakresu pisma ręcznego.

Jak informowały w sierpniu br. media, w tym roku bank wezwał byłą żonę dziennikarza do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Kobieta zaprzeczyła, że złożyła na wekslu podpis. Oświadczyła, że został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu weksla ani go nigdy nie widziała.