Spór między diecezjami w Hiszpanii trwał latami. Powodem - 111 dzieł sztuki sakralnej

Katedra w Barbastro; zdjęcie ilustracyjne / By McBodes, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=56072182

  

Sąd w hiszpańskim mieście Barbastro w Aragonii nakazał zwrot miejscowej diecezji 111 zabytkowych dzieł sztuki sakralnej znajdujących się w kościelnym muzeum w katalońskiej Leridzie. Wyrok kończy trwający ponad 20 lat spór dwóch hiszpańskich diecezji.

W środowym orzeczeniu sędzia stwierdził, że władze diecezji w Leridzie nie mogą opóźniać zwrotu zabytkowych dzieł sztuki, z których niektóre pochodzą z XII wieku, a “ich przekazanie musi być natychmiastowe”.

Już w 2002 roku 111 dzieł sztuki miało być wydanych diecezji w Aragonii po werdykcie sądu kościelnego, ale orzeczenie zablokował autonomiczny rząd Katalonii. Również władze diecezji w Leridzie nie były skłonne do zwrotu mienia, twierdząc, że umieszczenie dzieł sztuki w należącym do Kościoła muzeum służyło m.in. ich konserwacji.

- Placówka ta nie ma prawa do tego mienia. Znajdowało się ono tam jedynie w depozycie

 - podsumował sędzia podczas orzekania werdyktu.

Proces w Barbastro rozpoczął się w maju. Poprzedziły go trwające ponad 20 lat negocjacje i procesy kościelne między diecezjami Leridy oraz Barbastro-Monzon. Biskup tej ostatniej Angel Perez zaznaczył w rozmowie z mediami, że pozywając sąsiednią diecezję “chciał jedynie odzyskania należących do lokalnego Kościoła dzieł sztuki”.

Biskup Perez określił sprawę jako “nieprzyjemną”, ale zaznaczył, że wytoczenie procesu przed sądem cywilnym było “ostatnim możliwym sposobem”, aby odzyskać mienie swojej diecezji.

Pierwsze żądania zwrotu dzieł sztuki pojawiły się w 1995 roku, kiedy w wyniku reformy struktur administracyjnych Kościoła w Hiszpanii do diecezji Barbastro przyłączono rejon miasta Monzon, a z nim 43 parafie należące wcześniej do diecezji Lerida.

Zgodnie z ówczesnym dekretem przyłączeniu do aragońskiej diecezji miało towarzyszyć przekazanie przez diecezję Lerida wszystkich dóbr należących do odłączającej się parafii, w tym kolekcji dzieł sztuki, znajdujących się w muzeum w tym katalońskim mieście.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Atak „Wyborczej” na mec. Jolantę Turczynowicz-Kieryłło. „To będzie kampania nienawiści”

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Jeśli nie da się wygrać merytorycznie z przeciwnikiem to trzeba go ośmieszyć. To jest zgodne z tym, co o sobie mówiła opozycja totalna, ta kampania tez będzie totalna - ocenili goście Adriana Stankowskiego w "Studiu Prasowym", odnosząc się do ataku "Gazety Wyborczej" na mec. Jolantę Turczynowicz-Kieryłło, szefową kampanii Andrzeja Dudy.

Wczoraj "Gazeta Wyborcza" przytoczyła relację mieszkańca Milanówka (woj. mazowieckie) o pokąsaniu go przez mec. Jolantę Turczynowicz-Kieryłło. Incydent, opisany przez "GW" za portalem obiektywna.pl, wydarzył się podczas ciszy wyborczej przed wyborami samorządowymi jesienią 2018. Turczynowicz-Kieryłło miała kolportować ulotki ośmieszające jednego z kandydatów i ugryzła w przedramię świadka, który zatrzymał ją i jej syna.

Według relacji Turczynowicz, to ona została zaatakowana przez rosłego mężczyznę, który szarpał jej syna, a ją zaczął dusić. Zaprzeczyła, by kolportowała ulotki.

Szefowa sztabu wyborczego Andrzeja Dudy opublikowała zdjęcie zeznania strażnika miejskiego, który uczestniczył w interwencji. Funkcjonariusz z patrolu wezwanego do szarpaniny z udziałem trzech osób zeznał, że mężczyzna trzymający kobietę i chłopca za szyję tłumaczył to obywatelskim ujęciem osób, które złamały ciszę wyborczą, kolportując ulotki. Według strażnika mężczyzna pokazał na dowód ulotkę, którą wyjął ze swojego auta, a wezwany na interwencję funkcjonariusz nie zauważył żadnych ulotek na ulicy. Gdy kobieta wyraziła zamiar zgłoszenia napaści, strażnicy wezwali także policję.

Straż miejska w Milanówku zarejestrowała zdarzenie jako "wzajemne naruszenie nietykalności przez kobietę i mężczyznę". „GW” pisała, że prokuratura umorzyła obydwa postępowania z uwagi na "brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu"; żadna ze stron nie wniosła zawiadomienia w trybie prywatnoskargowym.

Tadeusz Płużański, publicysta TVP ocenił, że "nie pierwszy raz >>Gazeta Wyborcza<< robi takie popisy. właściwie od zarania znana jest z polityki hejterskiej".

Pamiętamy, jak przez lata atakowany był Jarosław Kaczyński i jego Porozumienie Centrum. Atakowany był również Lech Wałęsa, potem "Wyborcza" zaczęła kochać Wałęsę, bo był potrzebny do atakowania prawej strony sceny politycznej. Dzisiaj mamy dalszą część praktyki linczowania przeciwników politycznych. (...) Andrzej Duda jest po prostu wrogiem "Wyborczej", która jest jednym z graczy sceny politycznej, miała nawet przedstawicieli w parlamencie. Dzisiaj działają bardziej z tylnego siedzenia

- mówił.

[polecam:https://niezalezna.pl/312203-andrzej-kieryllo-maz-szefowej-kampanii-a-dudy-skutki-ataku-na-moja-rodzine-trwaja-do-dzis]

Zdaniem Patryka Słowika z "Dziennika Gazety Prawnej" "w sposób niegodny nie wolno atakować też mężczyzn, nikogo nie wolno atakować".

Moim zdaniem dziennikarze "Wyborczej" wierzą w to, że szefowa kampanii Andrzeja Dudy zaatakowała człowieka na ulicy, z kolei inni mówią, że to on zaatakował ją. Ja jestem zwolennikiem zasady domniemania niewinności. Nie postawiłbym zarzutu, że pani Turczynowicz-Kieryłło zaatakowała człowieka, jeżeli nie mam co do tego pewności, bo z tego materiału, który zobaczyliśmy, nie można wyciągnąć wniosku, że to ona atakowała. 

- dodał.

Z kolei Piotr Grzybowski z "Tygodnika Niedziela" ocenił, że to, co robi "Wyborcza" to absurd.

To będzie kampania hejtu, czyli nienawiści. Są brygady nienawiści, które wspomagają opozycję, angażując się w przeszkadzanie w każdym spotkaniu pana prezydenta. Myślę, że można powiedzieć szerzej - w 2018 r. w Jachrance obyło się spotkanie KP PiS przed wyborami do PE i tam Jarosław Kaczyński zwracał uwagę na to, że działania opozycji będą chciały zbliżyć PiS do PO i zatrzeć te różnice oraz dyskredytować, obrażać i poniżać ludzi. Jeśli nie da się wygrać merytorycznie z przeciwnikiem to trzeba go ośmieszyć. To jest zgodne z tym, co o sobie mówiła opozycja totalna, ta kampania tez będzie totalna

- ocenił.

Publicysta Marek Król wskazał, że aby się dowartościować opozycja poniża Andrzeja Dudę.

Zdyskredytować go, skompromitować i ośmieszyć. Skoro nie mogę podkreślić swoich walorów to tak to działa 

- dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/312197-turczynowicz-kieryllo-oczekuje-na-gest-ze-strony-kidawy-blonskiej-co-zrobi-kandydatka-ko]

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts