Według wszystkich, a przede wszystkim policji, mieliśmy do czynienie z dużą skalą zagrożenia dla zdrowia, a w niektórych miejscach także dla życia uczestników masowego spotkania, jakim był mecz piłkarski. Skala wydarzeń przekroczyła sumę tego typu wydarzeń w ciągu ostatniego całego roku na stadionie we Wrocławiu

- wytłumaczył swoją decyzję wojewoda.

Kibice Śląska podczas meczu z Legią odpalili race, ale także rakietnice, które spowodowały przerwanie spotkania. Piłkarze czekali pierwotnie na boisku na wznowienie gry, ale pokaz się przedłużał i arbiter nakazał im zejść do szatni. Po 10 minutach pojedynek został wznowiony.

Klub z Oporowskiej już w poniedziałek wnioskował o zamknięcie, ale jedynie sektora, gdzie zasiadają najzagorzalsi fani. Wojewoda przychylił się jednak do wniosku policji i na sobotni mecz z Lechem kibice w ogóle nie wejdą na stadion.