Szef polskiego rządu przed szczytem ma się także spotkać z nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Davidem Sassolim – jak wynika z kalendarza szefa PE.

Następnie premier wraz z pozostałymi unijnymi liderami weźmie udział w szczycie, który po raz pierwszy poprowadzi nowy przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. Natomiast Ursula von der Leyen po raz pierwszy spotka się z szefami państw i rządów UE już oficjalnie, jako nowa szefowa Komisji Europejskiej.

Jednak to nie nowa obsada instytucji unijnych i formalny start ich urzędowania będą budzić największe emocje w czwartek i piątek w Brukseli, lecz polityka klimatyczna. W środę Komisja Europejska przyjęła Europejski Zielony Ład, czyli projekt unijnej strategii, która ma doprowadzić UE do neutralności klimatycznej w 2050 r.

W czerwcu Polska, Czechy, Węgry i Estonia zablokowały zapisy w tej sprawie. Premier Mateusz Morawiecki tłumaczył, że nie mógł się na nie zgodzić bez wyliczeń, ile będzie kosztowała transformacja energetyczna.

Według źródeł unijnych Bruksela oczekuje, że wszystkie 28 krajów członkowskich poprze cel neutralności klimatycznej do 2050 r. Minister ds. europejskich Konrad Szymański w poniedziałek w rozmowie z dziennikarzami w Warszawie nie wykluczył poparcia tego celu, jednak – jak zastrzegł – polski rząd oczekuje doprecyzowania warunków dojścia do neutralności oraz zasad wsparcia finansowego związanego z transformacją energetyczną. Pozytywnie oceniał natomiast propozycję KE przeznaczenia 100 mld euro na fundusz transformacji energetycznej.

We wtorek w Brukseli Szymański informował, że na razie nie ma wspólnego gruntu pod porozumienie na szczycie unijnym ws. zgody UE na wyznaczenie celu neutralności klimatycznej na 2050 r. i sygnalizował trudne negocjacje w tej sprawie. Polska – jak dodał – „nie może zgodzić się na zobowiązanie do takiego celu, jakim jest neutralność klimatyczna, bez ścisłych gwarancji kompensacji w postaci mechanizmów, o których dzisiaj mówimy także publiczne”.

Po zakończeniu rozmów w sprawie klimatu jeszcze w czwartek unijni liderzy będą rozmawiać o budżecie UE na lata 2021-2027, co do którego podziały są bardzo głębokie.

Według Szymańskiego po 18 miesiącach negocjacji w sprawie Wieloletnich Ram Finansowych stopień kolizji interesów budżetowych państw członkowskich jest „bezprecedensowy”. W rozmowie z dziennikarzami w poniedziałek akcentował konieczność zwiększenia budżetu lub przeprowadzenia cięć w politykach związanych z nowymi celami UE. Minister zaznaczył, że polski rząd opowiada się za utrzymaniem tradycyjnych polityk traktatowych, w tym polityki spójności i Wspólnej Polityki Rolnej, których beneficjentami – jak ocenił – są nie tylko kraje rozwijające się, ale także płatnicy netto do unijnej kasy.

Bruksela nie oczekuje jednak, że rozpoczynający się w czwartek szczyt cokolwiek zmieni w stanowiskach państw nad wieloletnim budżetem. Dyskusja będzie jednak okazją, by szef Rady Europejskiej, który przejmuje teraz negocjacje wysłuchał stanowiska wszystkich liderów.

Na czwartek zaplanowana jest także informacja kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Emmanuela Macrona o rozmowach w formacie normandzkim na temat konfliktu w Donbasie, a źródła UE zapowiedziały już polityczną zgodę na przedłużenie sankcji wobec Rosji. Wśród tematów czwartkowych rozmów ma także pojawić się ewentualna dwuletnia konferencja o przyszłości Europy, która może doprowadzić do propozycji zmian traktatowych oraz kontrowersyjna turecko-libijskiej umowa w sprawie granicy na Morzu Śródziemnym, która ignoruje prawa Grecji i Cypru.

W piątek unijni liderzy po raz kolejny wrócą do kwestii wyjścia z UE Wielkiej Brytanii. Według unijnych źródeł premier Zjednoczonego Królestwa Boris Johnson, który prowadzi aktualnie kampanię przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi, ma nie pojawić się w Brukseli.