O postawieniu 37-latce zarzutu sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu gazu zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz jej aresztowaniu poinformował w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Jak przekazał, w minioną niedzielę strażacy i policjanci otrzymali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań na terenie łódzkiej dzielnicy Górna doszło do pożaru. Na miejscu okazało się, że mieszkająca na drugim piętrze 37-letnia kobieta celowo podpaliła ubrania w łazience oraz śmieci w pokoju córki.

- Pożar zauważył jeden z sąsiadów, który poczuł zapach dymu w swoim mieszkaniu. Następnie, udał się na niższe piętro, gdzie zobaczył że jego sąsiadka siedzi na schodach, a z jej lokalu wydobywa się dym. Kobieta krzyczała, że wszystkich spali. Mieszkańcy kamienicy natychmiast wezwali straż pożarną, a jeden z nich próbował ugasić pożar za pomocą gaśnicy samochodowej

– relacjonował prok. Kopania.

Kobieta w chwili zatrzymania była nietrzeźwa oraz pobudzona, agresywna i wulgarna. Miała tłumaczyć, że podpaliła mieszkanie, ponieważ jest sfrustrowana życiem i „wszyscy ją denerwują”. Ustalono, że razem z nią lokal zamieszkuje jej dwójka dzieci w wieku 15 i 17 lat, które w niedzielę były poza domem.

Prokuratura zamierza poddać podejrzaną badaniom sądowo-psychiatrycznym.