Premier pytany przez "Gazetę Polską" o negocjacje koalicyjne, tworzenie rządu i przeciąganie liny pomiędzy częściami składowymi Zjednoczonej Prawicy powiedział, że "sam by się zmartwił, gdybyśmy w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy nie widzieli potrzeby negocjacji przy tworzeniu nowego rządu".

"To absolutnie naturalne i zdrowe, że usiedliśmy do stołu i wymieniliśmy się pomysłami programowymi na drugą kadencję, uwzględniając wynik wyborczy. (...) Jasne, że inną wrażliwość na pewne kwestie ma Jarosław Gowin, inną nieco ludzie z Solidarnej Polski, jeszcze inną politycy Prawa i Sprawiedliwości. Ale to właśnie ten miks sprawia, że możemy naprawiać i modernizować Polskę w wielu kluczowych jej obszarach"

- powiedział premier.

Odnosząc się do stwierdzenia, że "trudno nie odnieść wrażenia, że ostatecznie każdy z podmiotów dostał po pół ministerstwa więcej, ale wyjęto z tej układanki spółki skarbu państwa, Morawiecki odpowiedział: "wiem, że media bardzo często potrafią z balonika zrobić zeppelina i szukają napięć, ale muszę państwa rozczarować - ich po prostu nie ma".

"Po pierwsze, emocje nie były tak gorące, jak sugerowały media, a po drugie - nie dostrzegam zmiany tak zwanego stanu posiadania między koalicjantami w porównaniu choćby do sytuacji sprzed pół roku"

- dodał premier.

"Wszystko mamy uzgodnione, umowa koalicyjna podpisana, rozpoczynamy drugi etap wyścigu o lepszą i silniejszą Polskę" - podkreślił.

Całość obszernego wywiadu z premierem Mateuszem Morawieckim już od dziś w tygodniku "Gazeta Polska"