Tusk apelował o trwałą współpracę PO-PSL. Wicemarszałek Sejmu jasno mu odpowiedział

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

- Myślę, że nasze ugrupowanie, nasz projekt Koalicja Polska, nie potrzebuje ojca chrzestnego w postaci Donalda Tuska - ocenił w #Jedziemy Michała Rachonia wicemarszałek Sejmu, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Piotr Zgorzelski.

Tusk w wywiadzie, którego niedawno udzielił TVN24 stwierdził, iż chciałby, żeby nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, doszło do redefinicji "umiarkowanej prawicy". Według niego w Polsce pierwszym krokiem byłaby próba zbudowania trwałego porozumienia między PO a PSL.

Ostatnie wybory bardzo wyraźnie pokazały, że jeśli obie partie pójdą w taki dryf, także dryf ideowy, to prędzej czy później źle skończą

- powiedział.

Myślę, że nasze ugrupowanie, nasz projekt Koalicja Polska, nie potrzebuje ojca chrzestnego w postaci Donalda Tuska. Te słowa, które Donald Tusk wygłosił podczas wywiadu dla konkurencyjnej stacji, myślę, że są bardziej dedykowane Platformie Obywatelskiej, która de facto dryfuje coraz bardziej na lewo. Nie ma co do tego wątpliwości, zarówno patrząc na to, co dzieje się w samorządach zarządzanych przez przedstawicieli PO, jak i patrząc na to, co PO robi w parlamencie

- odpowiedział na słowa Tuska Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu, poseł PSL.

My jesteśmy racjonalnym centrum, dzięki temu, że właśnie znaleźliśmy się w centrum, stworzyliśmy projekt otwarcia się na inne środowiska. Uzyskaliśmy podwojone poparcie w stosunku do 2015 roku, mamy też podwojony stan posiadania. Dla nas jest to sukces. Może w wymiarze ogólnopolskim nie jest to jakiś wielki sukces, ale dla nas jest to bardzo duży sukces, bo mając poparcie 1 mln 600 tys. obywateli, mamy także zobowiązanie wobec nich

- dodał.

Wicemarszałek Sejmu wskazał, że PSL "kompletnie nie interesują" słowa Donalda Tuska.

Budujemy projekt Koalicji Polskiej, który osadzony w centrum jako chadecja, definiowany jest przez trzy proste drogowskazy: poczucie wspólnoty - to zawsze było słowo klucz w PSL; drugim jest personalizm, czyli człowiek jest najważniejszy - to hasło przewijało się w naszych kampaniach wyborczych oraz rozumny patriotyzm nie wykluczający przynależności do UE. Te trzy proste rzeczy określają nas w centrum sceny politycznej

- powiedział Piotr Zgorzelski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Ponad 10 tys. ofiar śmiertelnych wirusa w USA. „Szczyt epidemii dopiero nadejdzie”

/ pixabay.com

  

- Co najmniej 1150 chorych zmarło w ciągu ostatnich 24 godzin w USA z powodu koronawirusa - wynika z najnowszych danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore, w stanie Maryland. Bilans ofiar śmiertelnych epidemii w Stanach Zjednoczonych wzrósł do 10783 osób. Szczyt epidemii w USA - ostrzegają władze i eksperci - dopiero nadejdzie. Według modelu, na którym bazuje Biały Dom głosi, będzie to 16 kwietnia.

Poniedziałek był kolejnym już dniem, w którym w Stanach Zjednoczonych liczba zgonów przekroczyła tysiąc. Jednocześnie była ona niższa niż w niedzielę, gdy odnotowano ich ponad 1,2 tys.

Najwięcej chorych zmarło w stanie Nowy Jork - 4758. W ciągu doby bilans zgonów zwiększył się tu o 599, do 4758. Gubernator Andrew Cuomo twierdzi, że stan Nowy Jork jest albo bardzo bliski osiągnięcia szczytu zakażeń, albo szczyt ten już nastąpił i przez pewien czas ten poziom może się utrzymać.

Władze stanu apelują, by nadal utrzymywać ograniczenia. Z opublikowanego w poniedziałek badania wynika, że Siena College Research Institute przestrzega ich 95 proc. mieszkańców.

W nowojorskich szpitalach brakuje jednak podstawowych środków ochrony. Obok szpitala Bellevue zbudowano prowizoryczną kostnicę. Władze sprowadziły ciężarówki-chłodnie dla przechowywania ciał. [polecam:https://niezalezna.pl/321417-jedzenie-ze-sklepu-bezpieczne-nie-stwierdzono-innego-przenoszenia-wirusa-niz-czlowiek-czlowiek]

W poniedziałek liczbę tysiąca zgonów przekroczono w drugim z amerykańskich stanów - New Jersey. Odnotowano tu już łącznie 1003 zgony. 727 ofiar śmiertelnych jest w Michigan, a 512 w Luizjanie.

Gubernator Luizjany John Bel Edwards poinformował, że w jego stanie spada tempo wykrywania nowych przypadków koronawirusa. Twierdzi, że 70 proc. ofiar śmiertelnych w Luizjanie stanowią Afroamerykanie.

Władze Kalifornii, kolejnego dużego ogniska choroby, wypożyczą 500 respiratorów m.in. do Nevady, Maryland oraz Delaware

- poinformował Biały Dom.

Wcześniej w niedzielę władze stanu Waszyngton zadecydowały przekazać 400 swoich respiratorów do federalnych zapasów. Mimo tego że stan ten jest mocno dotknięty epidemią, to sytuacja nie pogarsza się w nim tak jak na wschodnim wybrzeżu, czy nad Wielkimi Jeziorami. W ocenie władz stanu Waszyngton, na ten moment inne stany bardziej potrzebują respiratorów.

Prezydent USA Donald Trump uważa, że widać "światełku w tunelu". W poniedziałek poinformował, że odbył "przyjacielską" i "ciepłą" rozmowę o walce z koronawirusem z Joe Bidenem, byłym wiceprezydentem USA i jego prawdopodobnym rywalem w tegorocznych wyborach prezydenckich.

Szczyt epidemii w USA - ostrzegają władze i eksperci - dopiero nadejdzie. Według modelu, na którym bazuje Biały Dom głosi, będzie to 16 kwietnia. Liczba dziennych zgonów ma wtedy być wyższa od 3 tys. Władze zastrzegają jednak, że są to jedynie prognozy, a rozwój sytuacji jest dynamiczny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts