Tusk w wywiadzie, którego niedawno udzielił TVN24 stwierdził, iż chciałby, żeby nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, doszło do redefinicji "umiarkowanej prawicy". Według niego w Polsce pierwszym krokiem byłaby próba zbudowania trwałego porozumienia między PO a PSL.

Ostatnie wybory bardzo wyraźnie pokazały, że jeśli obie partie pójdą w taki dryf, także dryf ideowy, to prędzej czy później źle skończą

- powiedział.

Myślę, że nasze ugrupowanie, nasz projekt Koalicja Polska, nie potrzebuje ojca chrzestnego w postaci Donalda Tuska. Te słowa, które Donald Tusk wygłosił podczas wywiadu dla konkurencyjnej stacji, myślę, że są bardziej dedykowane Platformie Obywatelskiej, która de facto dryfuje coraz bardziej na lewo. Nie ma co do tego wątpliwości, zarówno patrząc na to, co dzieje się w samorządach zarządzanych przez przedstawicieli PO, jak i patrząc na to, co PO robi w parlamencie

- odpowiedział na słowa Tuska Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu, poseł PSL.

My jesteśmy racjonalnym centrum, dzięki temu, że właśnie znaleźliśmy się w centrum, stworzyliśmy projekt otwarcia się na inne środowiska. Uzyskaliśmy podwojone poparcie w stosunku do 2015 roku, mamy też podwojony stan posiadania. Dla nas jest to sukces. Może w wymiarze ogólnopolskim nie jest to jakiś wielki sukces, ale dla nas jest to bardzo duży sukces, bo mając poparcie 1 mln 600 tys. obywateli, mamy także zobowiązanie wobec nich

- dodał.

Wicemarszałek Sejmu wskazał, że PSL "kompletnie nie interesują" słowa Donalda Tuska.

Budujemy projekt Koalicji Polskiej, który osadzony w centrum jako chadecja, definiowany jest przez trzy proste drogowskazy: poczucie wspólnoty - to zawsze było słowo klucz w PSL; drugim jest personalizm, czyli człowiek jest najważniejszy - to hasło przewijało się w naszych kampaniach wyborczych oraz rozumny patriotyzm nie wykluczający przynależności do UE. Te trzy proste rzeczy określają nas w centrum sceny politycznej

- powiedział Piotr Zgorzelski.