Ten artysta nie wchodził nigdy na polityczne barykady, ani nie śpiewał głosem organizacji politycznych. W swoich piosenkach opowiadał prawdę młodego człowieka, który najpierw pośród siermięgi socjalizmu, a później w tak szybko i często po omacku zmieniającej się Polsce, po prostu chciał pozostać wiernym sobie. Żyć po swojemu, kochać po swojemu, oddychać wolnym powietrzem

– mówiła w laudacji prezes Fundacji im. Przemysława Gintrowskiego, Katarzyna Gintrowska.

Połowa lata 90., ulica Czarnomorska, warszawskie Stegny, upał. Stoi Przemek z Jackiem Kaczmarskim, ćmią sobie fajeczki. Przybiliśmy sobie piątki, zaczęliśmy tak sobie rozmawiać jak to chłopaki na ulicy i tak sobie pomyślałem wtedy: niesamowita historia, w jakiej fantastycznej drużynie stoję na tej ulicy. Niech ta nagroda będzie stemplem w tej całej sytuacji

– mówił Muniek Staszczyk odbierając nagrodę.

Dziękuję serdecznie, piękna rzecz, postawię w szacownym miejscu

– dodał muzyk.

To czwarta edycja Nagrody im. Przemysława Gintrowskiego. Poprzednimi laureatami byli Antonina Krzysztoń, Jan Polkowski, Stanisława Celińska (2016.), Ewa Błaszczyk i Franciszek Pieczka.

Wręczenie wyróżnienia odbyło się w czasie X Jubileuszowego Koncertu Galowego „Gintrowski – a jednak coś po nas zostanie”.