W kwietniu tego roku taksówkarz Artur Ch. zderzył się z rowerzystą na jednej z wrocławskich ulic. Po zajściu mężczyźni wymienili między sobą kilka zdań, po czym rowerzysta odjechał w kierunku pobliskiego parku

- przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Justyna Pilarczyk.

Jak ustalili śledczy, taksówkarz ruszył później samochodem za rowerzystą; potrącił go w parku i przejechał po nim autem.

Rowerzysta ze zmiażdżeniami, urazem klatki piersiowej oraz połamanymi żebrami trafił do szpitala. Mężczyzna doznał ostrej niewydolności oddechowej, co zagrażało jego życiu.

Taksówkarz nie przyznał się do prokuratorskich zarzutów.

"Złożył wyjaśnienia, w których podał, że chciał jedynie zatrzymać uciekającego przed nim mężczyznę, aby uzyskać jego dane osobowe i domagać się odszkodowania"

- przekazała prok. Pilarczyk.

37-latkowi grozi dożywocie.