Zarząd Energi analizuje wezwanie PKN Orlen

/ mat. pras. Grupy Energa

  

Zarząd Energi analizuje warunki wezwania oraz konsekwencje ekonomiczno-finansowe dla grupy Energa - poinformowała spółka, komentując wezwanie PKN Orlen do kupna jej akcji. Zgodnie z przepisami spółka przekaże swoje stanowisko najpóźniej dwa dni robocze przed rozpoczęciem przyjmowania zapisów.

W ubiegły czwartek PKN Orlen ogłosił wezwanie na 100 proc. akcji Grupy Energa. Koncern podkreślił, że planowana transakcja wpisuje się w jego strategię, która zakład budowę silnego multienergetycznego koncernu, w tym dalszy rozwój obszaru energetyki, także w obszarze źródeł odnawialnych.

"Wezwanie PKN Orlen do kupna akcji Energi SA miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Spółka ogłosiła wezwanie do zapisywania się na sprzedaż wszystkich wyemitowanych akcji Energi SA. Obecnie zarząd Energi SA analizuje warunki wezwania oraz konsekwencje ekonomiczno-finansowe dla Grupy Energa i zgodnie z przepisami prawa przekaże swoje stanowisko dotyczące ogłoszonego wezwania najpóźniej 2 dni robocze przed dniem rozpoczęcia przyjmowania zapisów, który przypada 31 stycznia 2020 roku. Czekamy na kolejne etapy tego procesu"

- czytamy w poniedziałkowym komunikacie spółki.

[polecam:https://niezalezna.pl/300795-po-lotosie-czas-na-energe-pkn-orlen-zamierza-przejac-kolejnego-giganta[

Grupa Energa - jak informuje - jest jedną z czterech największych grup energetycznych w Polsce, z wiodącą pozycją na polskim rynku pod względem udziału energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych w produkcji własnej. Podstawowa działalność grupy obejmuje dystrybucję, wytwarzanie oraz obrót energią elektryczną. Dostarcza i sprzedaje prąd ponad 3 mln klientów, zarówno gospodarstwom domowym, jak i przedsiębiorcom.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poważne zagrożenie epidemiologiczne. Na lotniskach będą szczególne środki ostrożności?

zdjęcie ilustracyjne / Rudy and Peter Skitterians; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), jak i chińskie władze sanitarne potwierdzają, że wywołująca zapalenie płuc nowa odmiana koronawirusa podobna do SARS może się rozprzestrzeniać między ludźmi. W Wuhan, gdzie wybuchła epidemia, doszło do czwartego zgonu z powodu tego zakażenia. Z najnowszych informacji wynika, że choć nie ma jeszcze oficjalnych wytycznych w tej sprawie, coraz więcej lotnisk na świecie decyduje się monitorować sytuację pod kątem zagrożenia epidemiologicznego.

Rzecznik Lotniska Chopina Piotr Rudzki zapewnia, że największy port w Polsce jest przygotowany na ewentualne zagrożenia epidemiologiczne. Dodał, że służby monitorują sytuację w związku z koronawirusem, który pojawił się w Chinach. LOT, który lata do Pekinu, także monitoruje sytuację.

Na ten moment nie ma jeszcze żadnych zaleceń od Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), od Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), z którymi współpracujemy. I nie mamy też na razie żadnych dodatkowych wytycznych od Granicznej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (GSSE).
- ujawnił Rudzki.

Zapewnił, że służby na bieżąco monitorują sytuację.

Lotnisko Chopina jest międzynarodowym lotniskiem, przez które przewijają się pasażerowie z całego świata. Jesteśmy cały czas gotowi do działania w przypadku zagrożenia epidemiologicznego - cały czas, niezależnie od tej sytuacji.
- powiedział.

Jak dodał, pasażerowie którzy podróżują na Daleki Wschód powinni stosować się do zaleceń GSSE, czyli unikać skupisk ludzkich, nie chodzić na bazary, myć ręce i zachowywać podstawowe zasady higieny.

Zalecamy, żeby pasażerowie, którzy podróżują z Dalekiego Wschodu, głównie z Chin, kiedy poczują się gorzej, mając np. objawy grypopodobne, aby skontaktowali się czy to z personelem pokładowym, który poinformuje służby medyczne konkretnego lotniska, czy z nami po przylocie, wtedy zostanie udzielona pomoc takiej osobie.
- powiedział rzecznik portu lotniczego.

Jeśli u jakiegoś pasażera zostałoby wykryte podejrzenie wirusa, wówczas dalsze postępowanie z nim uzależnione jest od objawów.

Każde działanie odbywa się we współpracy z Sanepidem i z GSSE.
- wyjaśnia rzecznik Lotniska Chopina.

Zaznaczył, że do Warszawy nie ma bezpośrednich rejsów z Wuhan w Chinach.

Do Chin, dokładnie do Pekinu, bezpośrednio ze stolicy Polski lata PLL LOT.

Bacznie się przyglądamy wszystkim doniesieniom w kontekście nowego koronawirusa. Jesteśmy w stałym kontakcie z WHO, Sanepidem, a także z MSZ. Na razie analizujemy uważnie sytuację.
- tłumaczy p.o. rzecznika spółki Michał Czernicki.

Zapewnił, że jeżeli zaistniałyby jakiekolwiek przesłanki do przerwania rejsu, czy wprowadzenia dodatkowych kontroli, to przewoźnik zrobi to we współpracy z Lotniskiem Chopina.

Jeśli w trakcie rejsu, personel pokładowy będzie miał podejrzenie, że ktoś jest chory lub wyda mu się, że ma symptomy choroby, wówczas postępujemy zgodnie z procedurą. Kapitan po konsultacji przez radio np. z lekarzem, może zarządzić natychmiastowe wylądowanie na najbliższym lotnisku i przekazanie takiej osoby wykwalifikowanym służbom medycznym.
- tłumaczy Czernicki.

Jeżeli służby te stwierdzą, iż pasażer ten był nosicielem zakaźnej choroby, która może się rozprzestrzeniać, mają natychmiast obowiązek powiadomić przewoźnika.

A przewoźnik - jeżeli samolot jest wtedy jeszcze w powietrzu - wraz z lotniskiem docelowym przygotowują się na przyjęcie samolotu wraz z zastosowaniem specjalnych procedur. Jeżeli ten samolot już wylądował, to informujemy wszystkich pasażerów, aby zgłosili się do lekarza.
- wyjaśnia rzecznik.

Z kolei Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas wyjaśnił, że personel latający jest odpowiednio przeszkolony i wyczulony w tym okresie na jakiekolwiek niepokojące sygnały.

Uczuliliśmy personel latający, by sprawozdawał nam, czy na pokładzie samolotu jest osoba, która może mieć symptomy związaną z chorobą wywołaną przez koronawirus (...) Często latamy teraz do Chin i dlatego musieliśmy uczulić naszą stację graniczną Inspekcji Sanitarnej na Okęciu, by była czujna, podobnie jak załogi.
- powiedział Jarosław Pinkas.

Dodał, że przy tak globalnym zagrożeniu epidemią linie lotnicze mają jasne wytyczne.

Czasami bywa i tak, że bada się temperaturę wszystkich podróżnych, którzy lądują na lotnisku. My jesteśmy do tego przygotowani, ale nie będziemy tego robić wcześniej niż inni. Analizujemy całą sytuację.
- zapewnił.

WHO nie wszczęła jeszcze alertu zalecającego ograniczenie ruchu turystycznego i monitorowanie podróżnych linii lotniczych przylatujących z regionów, w których rozprzestrzenia się wirus. Reuters informuje, że decyzja w tej sprawie ma być podjęta w środę rano. Na razie wiadomo, że w Chinach poza Wuhan doszło do zawleczenia pojedynczych zakażeń do Pekinu, Szanghaju i prowincji Guangdong. Wirus pojawił się także w Japonii, Tajlandii i Korei Południowej, a we wtorek wykryto go także u jednej osoby na Filipinach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts