Emilewicz pytana przez gazetę, czy celem zapowiedzianych przez nią zmian jest rozszerzenie ulgi badawczo-rozwojowej, odpowiedziała:

- Będzie to raczej jej uzupełnienie. Dotychczasowa ulga służy bowiem wsparciu „wewnętrznych” prac firmy nad nowymi rozwiązaniami, których przygotowanie jest często bardzo czasochłonne. Jest ona zazwyczaj zorientowana na główny produkt przedsiębiorstwa, o charakterze nowatorskim.

Jak mówiła nowością ma być ulga przy zakupie zaawansowanych technologicznie, już istniejących rozwiązań zewnętrznych, które sprzyjają wzrostowi produktywności, a jednocześnie mają w przedsiębiorstwie charakter pomocniczy.

- Z tego powodu ulga ta nie będzie stała w opozycji do dotychczasowej ulgi B+R - mówiła.

Dopytywana, czy będziemy mieć ulgę badawczo-rozwojowo-automatyzacyjną, która pozwoli dwukrotnie obniżyć dochód do opodatkowania również w związku z zakupami maszyn i urządzeń, które zautomatyzują produkcję, stwierdziła, że celem jest to, by możliwe było korzystanie z obu preferencji.

- Biorąc pod uwagę cel i charakter ulgi, mówiłabym raczej o nowej uldze, czerpiącej, przynajmniej częściowo, z działających już mechanizmów, funkcjonującej równolegle do ulgi B+R i uzupełniającej ją, co tworzyłoby efekt synergii dla podatników

 - powiedziała w "DGP".

Minister rozwoju dodała, że "projektowana ulga nie będzie nastawiona na zwykłą wymianę urządzeń, ale raczej na wzrost produktywności, rozumiany jako zmniejszenie zapotrzebowania na materiały, energię itp., przy wyprodukowaniu pojedynczej sztuki jakiegoś dobra lub towaru. Chodzi nam o usprawnienie produkcji. Rozważamy również aspekt związany z ochroną środowiska, jeśli np. automatyzacja produkcji przyczyni się do spadku jednostkowego zapotrzebowania na energię elektryczną o 10 proc. Widzimy tutaj synergię korzyści".