Białoruś: protesty na rękę władzy?

zdjęcie ilustracyjne, / Aleksandr Łukaszenka / By Okras - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34558726

  

Manifestacje białoruskiej opozycji przeciwko integracji z Rosją są władzom w Mińsku na rękę w obliczu trudnych negocjacji z Moskwą - uważa publicysta Juryj Drakachurst, wskazując, że dwudniowy protest odbył się praktycznie bez interwencji struktur siłowych.

"Przez dwa dni uczestnicy (nieuzgadnianej z władzami) manifestacji chodzą po stolicy, gdzie im się podoba, przemawiają. Nikogo przy tym nie biją ani nie pakują do wozów milicyjnych"

- napisał Drakachurst na portalu Radia Swaboda.

Według publicysty "ta uliczna wolność" była bynajmniej "nie dla Zachodu", zwłaszcza że władze najwyraźniej nie czują teraz potrzeby wykonywania gestów w tamtym kierunku. Świadczą o tym m.in. ostatnie wybory do parlamentu, w którym nie znalazł się żaden przedstawiciel opozycji.

"Władze są zainteresowane sukcesem akcji, ponieważ chcą także zachowania niepodległości" – uważa Drakachurst. Podobną opinię wyraził wcześniej jeden z głównych organizatorów weekendowych akcji i ich lider Pawieł Siewiaryniec.

Protesty w sobotę i w niedzielę trwały po wiele godzin, a uczestniczyło w nich odpowiednio około tysiąca i ok. 600 osób. To relatywnie dużo, w porównaniu z akcjami, które odbywały się w białoruskiej stolicy w ostatnim czasie, jednak obiektywnie mało, biorąc pod uwagę, że w Mińsku mieszka 2 mln ludzi.

"Okazało się, że dzisiaj publiczna demonstracja na rzecz niepodległości i przeciwko integracji, jest mu (prezydentowi Białorusi Alaksandrowi Łukaszence) na rękę, wzmacnia jego pozycję polityczną"

– ocenił ekspert.

Jak przypomniał, w 1996 roku w odpowiedzi na podpisanie pierwszej umowy integracyjnej z Rosją na ulice Mińska wyszły dziesiątki tysięcy ludzi. Drakachurst wskazał, że wtedy "Łukaszenka integracji bardzo pragnął".

Teraz role zmieniły się, a dalsze zbliżanie z Rosją to bezpośrednie zagrożenie dla jego władzy. Integracja to dzisiaj scenariusz narzucony przez Moskwę, przy pomocy którego (Łukaszenka) stara się jak najwięcej z Rosjan "wycisnąć", ale przy tym nie oddając ważnych elementów suwerenności"

– twierdzi komentator.

"Dla protestujących zapewne nieprzyjemna była świadomość, że – nawet wznosząc hasła przeciwko Łukaszence – wzmacniają jego pozycję. I Łukaszence zapewne również nie było przyjemnie wydać rozkaz, żeby tym razem demonstracji nie rozpędzać. Kto jednak powiedział, że jedność narodowa to coś przyjemnego?" – zauważył Drakachurst.

Jak ocenił, przebieg protestów był wyjątkowo pokojowy, co jest zapewne efektem obawy przed możliwym zastosowaniem siły, ale też w niemałym stopniu "wynika z narodowego charakteru, kultury narodowej". Uczestnicy protestów na Białorusi chodzą tylko po chodnikach, zatrzymują się na czerwonym świetle i zazwyczaj są bardzo zdyscyplinowani.

Było to widać w niedzielę, gdy przed ambasadą Rosji manifestanci stanęli naprzeciwko kordonu sił milicyjnych OMON, a Siewiaryniec apelował o spokój i niedopuszczenie do prowokacji.

Część ekspertów w Mińsku jest przekonanych, że złagodzenie przez władze podejścia wobec protestów jest krótkotrwałym działaniem taktycznym, wynikającym z potrzeby chwili i wkrótce powrócą one do tradycyjnych praktyk ich administracyjnego i siłowego ograniczania.

Uznając weekendowe akcje za przejaw jedności narodowej, Drakachurst przestrzegł przed "romantyczną oceną" ich roli, bo w istocie nie są one w stanie wpłynąć na przebieg negocjacji między Mińskiem i Moskwą.

"Jest bardzo prawdopodobne, że Rosja przejdzie teraz do planu B i wystawi Białorusi rachunek za niepodległość, zmuszając do jego zapłacenia" – ocenił ekspert.

W sobotę w Soczi odbyły się kilkugodzinne rozmowy prezydentów Białorusi i Rosji Alaksandra Łukaszenki i Władimira Putina na temat pogłębionej integracji; nie zakończyły się one jednak żadnym rozstrzygnięciem. Dalszy ciąg rozmów prezydentów zaplanowano na 20 grudnia w Petersburgu. Początkowo jako możliwą datę podpisania programu integracji podawano 8 grudnia - 20. rocznicę podpisania umowy związkowej.

Od grudnia 2018 roku Moskwa otwarcie naciska na "pogłębianie integracji" z Mińskiem i uzależnia dalsze gospodarcze wsparcie dla Białorusi od realizacji zapisów umowy o powstaniu państwa związkowego z 1999 roku, które przewidują m.in. utworzenie wspólnych instytucji państwowych.

Oba kraje we wrześniu br. parafowały wstępny program działań w ramach integracji, który nie został dotąd upubliczniony. Ma on zostać uzupełniony o 31 map drogowych w różnych sektorach, a następnie cały pakiet dokumentów mają podpisać prezydenci Białorusi i Rosji.

Według deklaracji władz białoruskich w obecnych negocjacjach nie ma mowy o integracji politycznej, a tylko o sprawach gospodarczych. Treść programu integracji nie została podana do wiadomości publicznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

W stroju pandy szalał w Zakopanem

/ Policja Zakopane

  

Policjanci zatrzymali młodego mężczyznę, który w przebraniu pandy zachowywał się natarczywie wobec turystów i natrętnie zachęcał do robienia z nim zdjęcia na Krupówkach w Zakopanem.

"Agresor w przebraniu natarczywie zaczepiał przechodniów, turystów, a nawet dzieci, oczekując napiwków za wspólne zdjęcie. Mężczyzna został zatrzymany. Teraz śledczy zdecydują, czy i jakie zarzuty może usłyszeć"

– poinformował rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek.

Do zatrzymania agresywnej "pandy: na Krupówkach doszło w sobotę w dniu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zakopiańska policja opublikowała informacje o zdarzeniu w mediach społecznościowych.

Teraz zbieramy informacje od osób, które po publikacji w mediach społecznościowych zgłaszają się do nas, i analizujemy, czy informacje przekazane od potencjalnych pokrzywdzonych wyczerpują znamiona przestępstwa lub wykroczenia. Jeżeli tak będzie, to znamy tożsamość "pandy" i wiemy, gdzie przebywa, i usłyszy stosowne zarzuty 

– dodał Wieczorek.

Rzecznik dodał, że mężczyzna był bardzo pobudzony i agresywny podczas zatrzymania, dlatego został usunięty z popularnego deptaka pełnego turystów i kibiców, w tym dzieci, które nie powinny patrzeć na taką sytuację.

Krupówki są objęte przepisami o tak zwanym parku kulturowym, które zakazują między innymi pozowania przebierańcom do zdjęć.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts