Do niedzielnej konfrontacji z mistrzami Polski zawodnicy Trefla przystąpili po czterech ligowych zwycięstwach z rzędu, w tym dwóch ostatnich na wyjeździe – 3:1 w Będzinie z MKS oraz 3:0 w Zawierciu z Aluronem Virtu CMC.

Spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania, bo przecież gdańszczanie wygrali siedem z dziewięciu meczów. Przełomowy był trzeci set, w którym cały czas goniliśmy wynik, a w bardzo długiej batalii na przewagi zdołaliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Cieszy reakcja naszego zespołu na kłopoty i na momenty świetnej gry przeciwnika. Przeczekaliśmy to, realizowaliśmy swoje założenia i dzięki konsekwentnej postawie udało nam się wygrać za trzy punkty

– skomentował Śliwka.

W tej partii ekipa z Kędzierzyna-Koźla obroniła dziewięć setboli, a zakończył go atakiem Śliwka. 24-letni przyjmujący był najskuteczniejszym siatkarzem swojej drużyny – zdobył 24 punkty i został wybrany MVP spotkania.

W czwartej partii dominacja gości, którzy do tej pory ponieśli tylko jedną porażkę - 20 listopada ulegli u siebie 2:3 Vervie Warszawa Orlen Paliwa - nie podlegała dyskusji, gładko wygrali ją 25:17.

Trzeci set równie dobrze mógł się zakończyć zwycięstwem Trefla i często bywa, że po takich dramaturgiach w końcówce kolejna odsłona wymyka się przegranemu zespołowi spod kontroli. I tak też było teraz, bo rywale dali nam się rozwinąć i ta partia odstawała sportowo od wcześniejszych. Byliśmy solidnie przygotowani do tego meczu pod względem taktycznym i graliśmy swoje, a gospodarze popełniali coraz więcej błędów i nie byli już tak skuteczni. Cieszymy się z wygranej za trzy punkty, bo rezultat 3:1 bralibyśmy ciemno

– zapewnił inny przyjmujący Zaksy Kamil Semiuk.

Po spotkaniu podopieczni trenera Nikoli Grbica nie udali się do domu tylko bezpośrednio z Gdańska polecieli do Belgii, gdzie we wtorek w meczu Ligi Mistrzów zmierzą się w Roeselare z Knack.