Polacy ufundowali klinikę na wodzie

zdjęcie ilustracyjne / Peggy und Marco Lachmann-Anke, pixabay

  

Ufundowana przez Polaków klinika mobilna na wodzie będzie pomagać pacjentom w odległych zakątkach stanu Wakema w Mjanmie (Birmie). Klinika już działa, ale uroczystość oficjalnego przekazania odbyła się w piątek.

Łódź wraz z wyposażeniem kosztowała ok. 150 tys. zł. Jest to jedyna taka jednostka medyczna z Polski, która powstała w Wakema przy współpracy Polskiej Misji Medycznej i Polskiej Pomocy, a więc wszystkich Polaków. (Polska Pomoc – rządowy program wsparcia społeczeństw rozwijających się)

Łódź, długa na ponad 12 m, jest wyposażona w generator prądu i w zbiornik na wodę. Pod pokładem mieści się dobrze oświetlony gabinet konsultacyjny z wiatrakami. Na pokładzie są m.in. urządzenia do badań EKG i USG, fotel dentystyczny, zestawy chirurgiczne, ciśnieniomierz, glukometr i waga medyczna. W klinice można zrobić testy na malarie, HIV, WZW B, WZW C. Na pokładzie klinki może pracować trzech lekarzy i personel pomocniczy. W razie potrzeby łódź może przetransportować pacjenta do szpitala.

Stan Wakema leży na nierównym terenie, w delcie Irawadi, a transport do innych zakątków odbywa się stamtąd rzekami.

Zbudowaliśmy klinikę, która będzie pływać po delcie rzeki Irawadi, dlatego że ogrom ludzi nie jest w stanie dotrzeć do jakiegokolwiek centrum medycznego. Z kolei klinika jest w stanie przyjąć ok. 100 pacjentów dziennie

– powiedziała Magdalena Komperda, koordynator projektu z Polskiej Misji Medycznej.

Kiedy cumujemy do przystani, widzimy, że przy brzegu ustawia się już kolejka pacjentów, którzy pojedynczo wskakują do łodzi. Naszym pierwszym badanym, którego zakwalifikowaliśmy do operacji przepukliny, jest chłopiec, który ma 14 lat i mieszka z mnichami w klasztorze. Prawdopodobnie nie ma rodziców

- powiedziała Renata Popik, chirurg PMM, która przebywa z misją medyczną w Wakema.

Anestezjolog Justyna Leszczuk zwróciła zaś uwagę, że czterech spośród dziewięciu pacjentów przebadanych na łodzi było zakażonych wirusem WZW B lub C.

Z będącymi na pokładzie wodnej kliniki lekarzami Polskiej Misji Medycznej współpracują lokalni medycy, którzy m.in. służą jako tłumacze z birmańskiego na angielski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pap, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rodzice mieli zabić czwórkę dzieci

zdjęcie ilustracyjne / AJEL CC0

  

Zdaniem biegłych psychiatrów oskarżona o zabójstwo czworga swoich dzieci Aleksandra J., jak i oskarżony o pomocnictwo jej partner Dawid W. nie są chorzy psychicznie i w chwili popełnienia zbrodni mieli zdolność oceny swoich działań. Proces rodziców trwa w Sądzie Okręgowym w Opolu.

Na ławie oskarżonych dziś zasiadła 29-letnia Aleksandra J. i jej partner, 38-letni Dawid W., z którym oskarżona miała pięcioro dzieci. Jak ustalono w trakcie śledztwa, w latach 2013-2018 kobieta zaraz po narodzeniu zabiła czworo z nich. Jak tłumaczyła śledczym, bała się reakcji swojego partnera. Była od niego uzależniona materialnie i emocjonalnie, a Dawid W. nie chciał mieć z nią więcej dzieci.

Dziś biegli psychiatrzy zeznali przed sądem, że w ich opinii zarówno Aleksandra J., jak i jej partner, nie są chorzy psychicznie i w chwili popełnienia czynów mogli w prawidłowy sposób je ocenić.

Jak stwierdzili psychiatrzy, Aleksandra J. jest osobą o stosunkowo niskim poziomie intelektu, która chętnie podporządkowuje się innym, ale posiadała wystarczającą wiedzę, by podjąć decyzje inne niż te, w wyniku których została oskarżona o czterokrotne zabójstwo.

Podobnie biegli psychiatrzy ocenili kondycję psychiczną Dawida W., oskarżonego o pomocnictwo w zbrodni. W ocenie specjalistów jest on introwertykiem o obniżonym intelekcie, jednak znajdującym się w granicach szeroko rozumianej normy.

Surowiej osobowość oskarżonego scharakteryzował biegły psycholog, który uznał Dawida W. za osobę o charakterze narcystycznym, pozbawioną poczucia winy i nastawioną na zaspokajanie własnych potrzeb. Zdaniem biegłego, oskarżony do swojej partnerki, jak i dzieci, podchodził przedmiotowo, a w jego ocenie zabójstwo mogło być najprostszym sposobem na pozbycie się niechcianego problemu, jakim były kolejne ciąże.

W swoim oświadczeniu złożonym podczas poniedziałkowego procesu Dawid W. zaprzeczył, jakoby wiedział coś o ciążach swojej konkubiny. Zapewnił także, że nigdy nie namawiał swojej partnerki do jakichkolwiek czynów sprzecznych z prawem.

Za zarzucane czyny Aleksandrze J. i Dawidowi W. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts