Goście chcieli przerwać rekordową w historii klubu serię dziewięciu porażek. Wiślacy po raz ostatni komplet punktów wywalczyli 31 sierpnia. Niewiele lepszą serię zanotował Górnik, który na zwycięstwo czekał od 25 sierpnia, tyle, że po drodze remisował. W zimny, piątkowy wieczór, cieszyli się zabrzanie. W Krakowie w listopadzie doszło do zmiany trenera, Artur Skowronek zastąpił Macieja Stolarczyka. Działacze Górnika pod tym względem zachowali spokój.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego minutą ciszy uczczono na stadionie pamięć ofiar środowego wybuchu gazu w Szczyrku, gdzie zginęło osiem osób.

Wiślacy znakomicie zaczęli spotkanie. Już w 3. minucie objęli prowadzenie. Michał Mak dośrodkował z prawej strony na pole karne, gdzie Paweł Brożek znalazł miejsce do oddania strzału. Zabrzańscy kibice w dość obcesowy sposób domagali się, by ich zespół „zaczął grać”. Podopiecznym trenera Marcina Brosza budowanie akcji ofensywnych szło jednak opornie. Nie potrafili wypracować dobrych sytuacji, niecelnie podawali. Goście uważnie się bronili, próbowali podwyższyć prowadzenie i nawet po trafieniu Rafała Janickiego 600 sympatyków „Białej Gwiazdy” podskoczyło z radości, jednak okazało się, że przedwcześnie, bo był spalony. Pod drugą bramką jedynie zablokowany strzał Igora Angulo niósł niejakie nadzieje na wyrównanie.

Górnik triumfuje po niesamowitym meczu w Zabrzu

Po wznowieniu gry zaatakowała Wisła i w polu karnym gospodarzy bywało „niebezpiecznie”. Zabrzanom pomogła zmiana, na którą zdecydował się ich trener Marcin Brosz. Wprowadzony na boisko Łukasz Wolsztyński po dwóch minutach zamienił na gola podanie Erika Janży. Odpowiedź przyjezdnych była natychmiastowa. Jeszcze nie ucichły radosne okrzyki zabrzańskich kibiców, kiedy Chuca precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego ponownie wyprowadził Wisłę na prowadzenie.

Gospodarze rzucili się do natarcia i po strzale głową Wolsztyńskiego bramkarz krakowian z trudem wybił piłkę na róg. Michał Buchalik nic nie mógł zrobić po kolejnej akcji zabrzan, zwieńczonej „główką” przez Jesusa Jimeneza. Krótko potem mogło być 3:2, bo Angulo trafił w słupek. Po faulu Vullneta Bashy na Davidzie Kopaczu i analizie wideo sędzia podyktował rzut karny dla Górnika, wykorzystany przez Angulo w 87. minucie. W doliczonym czasie ostatecznie pognębił wiślaków Jimenez, wygrywając pojedynek sam na sam z Buchalikiem i ustalając wynik spotkania.

                        

Górnik Zabrze - Wisła Kraków 4:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Paweł Brożek (3), 1:1 Łukasz Wolsztyński (56), 1:2 Chuca (58), 2:2 Jesus Jimenez (75-głową), 3:2 Igor Angulo (87-karny), 4:2 Jesus Jimenez (90+1)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 9 612.