Zarobki Polaków są coraz wyższe. Mozolnie nadrabiamy dystans do unijnych wynagrodzeń

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/gosiak1980

  

Wzrost pensji w Polsce jest dużo szybszy niż w większości krajów Unii Europejskiej. Przyspieszył on zwłaszcza w ostatnich latach. Niestety nawet gdyby płace w Polsce i UE utrzymały obecną dynamikę, nasz kraj osiągnąłby średnią unijną pod względem zarobków dopiero za pół wieku – wynika z badania Grant Thornton.

Polska gospodarka jest jedyną w UE i jedną z nielicznych na świecie, które w ostatnich dwóch dekadach nie doświadczyły recesji. M.in. dzięki temu w ciągu ostatnich dwóch lat nadrobiliśmy aż osiem lat dystansu dzielącego nas od zarobków unijnych. Jeszcze na początku tego stulecia średnie zarobki w Polsce wynosiły 23,5 proc. średniej unijnej, by w zeszłym roku osiągnąć poziom 35,5 proc.

Dynamika wzrostu naszych pensji od wielu lat jest jedną z najwyższych w UE. Co ciekawe, w ciągu ostatnich lat proces doganiania bogatszych krajów znacznie przyspieszył. W ostatnich trzech latach średnia dynamika w Polsce wyniosła 4,66 proc. wobec średniej 2,58 proc. w UE. To daje nadzieję, że w rankingu wynagrodzeń będziemy awansowali i doganiali inne kraje.

Jak wynika z raportu, gdyby Polska utrzymała aktualną dynamikę wynagrodzeń z lat 2016–2018, to średnią pensję unijną byłaby w stanie dogonić w 2069 r., a więc za ok. 50 lat. Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat Polska zdołała nadrobić aż osiem lat dystansu – w poprzednim badaniu, opartym na danych za lata 2014–2016, przewidywaną datą dogonienia średniej unijnej był rok 2077. Jeszcze bardziej, bo aż o 20 lat, skrócił się dystans dzielący Polskę od Niemiec – według tegorocznego badania ich średnią pensję dogonimy w 2057 r.

– Fakt, że proces nadrabiania zaległości płacowych do bogatszych krajów przyspieszył, oczywiście bardzo cieszy. Należy jednak mieć świadomość, że nawet przy korzystnych założeniach, według których Polska utrzymuje kilkakrotnie wyższe tempo płac niż średnio cała UE, perspektywa osiągania przez nasz kraj europejskich zarobków jest bardzo odległa

– mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający w Grant Thornton.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koronawirusa w Polsce nie ma ale... mamy epidemię niepokoju. "To prawdziwy problem"

/ RyanMcGuire

  

Ośmioro dzieci z podejrzeniom koronawirusa zostało do tej pory przyjętych do Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK we Wrocławiu. U pięciorga z nich stwierdzono wirus grypy, dwoje już zostało wypisanych do domu. Nie mamy żadnego przypadku koronawirusa. Mamy za to epidemię niepokoju, która stworzyła prawdziwy problem – powiedział szef tej kliniki prof. Leszek Szenborn. Jak dodał, "rodzice są zdenerwowani i wymuszają działania na lekarzach, aby przyjmowali na oddział dzieci". - Może to doprowadzić do tego, że będzie problem z leczeniem ludzi naprawdę chorych - dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/313308-socjolog-ujawnia-jak-nakreca-sie-mechanizm-paniki-na-co-nalezy-szczegolnie-uwazac]

Podczas konferencji prasowej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu – największym na Dolnym Śląsku – władze lecznicy poinformowały, że ze względu na szczyt zachorowań na grypę, ale też na zagrożenie koronawirusem, zostały wstrzymane odwiedziny we wszystkich oddziałach tego szpitala. Wstrzymano też przyjęcia planowe w Klinice Pediatrii i Chorób Infekcyjnych oraz w Klinikach Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej.

[polecam:https://niezalezna.pl/313294-szumowski-uspakaja-koronawirusa-w-polsce-nie-ma-dworczyk-jest-za-to-100-mln-zl-na-walke]

Kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu prof. Leszek Szenborn podkreślił, że w szpitalu nie ma przypadku koronawirusa.

"Mamy za to epidemię niepokoju, która stworzyła prawdziwy problem. Rodzice są zdenerwowani i wymuszają działania na lekarzach, aby przyjmowali na oddział dzieci. Może to doprowadzić do tego, że będzie problem z leczeniem ludzi naprawdę chorych"

– mówił profesor.

Lekarz dodał, że dotąd do Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK we Wrocławiu przyjęto ośmioro dzieci z podejrzeniem koronawirusa. Wszyscy pacjenci przebywali wcześniej w północnych Włoszech i mieli objawy w postaci m.in. gorączki. "U pięciorga z tych pacjentów stwierdzono wirus grypy, dwoje już zostało wypisanych do domu" – powiedział prof. Szenborn.

Dodał, że choroba wywołana koronawirusem przebiega u dzieci lekko. "Wiemy to z doświadczeń chińskich, to głównie choroba osób dorosłych, a w szczególności w podeszłym wieku" – mówił profesor.

Lekarz podkreślił przy tym, że szpital jest przygotowany na przyjmowanie pacjentów zarażonych koronawirusem.

[polecam:https://niezalezna.pl/313311-bedzie-spotkanie-z-ministrami-zdrowia-krajow-ue-premier-koronawirus-to-problem-calej-europy]

Od 31 grudnia 2019 r. do 27 lutego 2020 r. zanotowano 82,132 tys. potwierdzonych przypadków COVID-19. Na chorobę wywoływaną nowym koronawirusem zmarło 2,801 tys. osób. Przypadki zachorowań zanotowano dotychczas, oprócz Chin, m.in. we Włoszech, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Finlandii, Szwecji, Danii, Belgii, Grecji, Norwegii, Rosji i w Austrii.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts