Dyrektor Urzędu Pracy w Pleszewie Leszek Bierła w rozmowie z „Codzienną” wyjawił, że powiat jest zadłużony i dlatego postanowił zaoszczędzić środki na dobrze działającym urzędzie pracy.

– Wcześniej mieliśmy bezrobocie na poziomie 20 proc., teraz mamy 3 proc., więc stwierdzili, że mogą tutaj zaoszczędzić. Przedstawiono projekt budżetu, który oczywiście nadal negocjujemy

– powiedział.

Leszek Bierła wyjaśnił, że jeżeli obecny projekt zostanie przyjęty, to ok. 17 osób zostanie zwolnionych ze swojego zakładu pracy. Obecnie w urzędzie pracy pracuje 41 osób.

Zapytaliśmy, czy tak radykalne zmniejszenie pracowników w urzędzie pozwoli utrzymać wysoką skuteczność instytucji.

– Będziemy na poziomie minimalnym, jeżeli chodzi o liczbę pracowników. Oczywiście będzie można administrować bezrobociem, natomiast pozyskiwanie jakichś większych środków, które zawsze pozyskiwaliśmy, będzie o tyle utrudnione, że będziemy mieli mniejsze siły. Do tej pory byliśmy jednym z prężniejszych urzędów. Nie zamkniemy urzędu, nie ucierpią bezpośrednio bezrobotni – zapewnił.

Dyrektor UP w Pleszewie podkreślił, że załoga to doświadczeni, wykształceni fachowcy, którzy od lat pracują w tej instytucji.

– Ostatnie przyjęcie mieliśmy jakieś trzy, cztery lata temu – powiedział. Zapytaliśmy, co może stać się z tymi pracownikami, którzy zostaną zwolnieni.

– Rozglądamy się, jakie są możliwości, ale ta skala zwolnień, jaka dotknie urząd, którym kieruję, jest bardzo duża, a inne urzędy dookoła też będą miały jakieś zwolnienia

– podkreślił. – Będziemy pomagać tym ludziom, na ile będzie to możliwe, znaleźć miejsce na rynku pracy – dodał.

Wyjawił też, że decyzja władz powiatu była dla wszystkich zaskoczeniem, a sami pracownicy czują się skrzywdzeni, ponieważ wygląda to tak, jakby zostali zwolnieni za zbyt skuteczną pracę.

Leszek Bierła nie tylko sprawuje funkcję dyrektora Urzędu Pracy w Pleszewie. Jest także radnym sejmiku wojewódzkiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Zapytaliśmy, czy jego bunt nie spowoduje tego, że pożegna się z funkcją dyrektora urzędu pracy. – To starosta powołuje i odwołuje dyrektora urzędu pracy i w każdej chwili może go zmienić. Z tym, że ze względu na radnego sejmiku musiałby uzyskać zgodę sejmiku, co jest też możliwe, bo tam też rządzi to samo środowisko. Jednak raczej do tego nie dojdzie, bo to działa zawsze w dwie strony – ocenił.