- Na ten moment ujawniliśmy 8 ciał osób, które przebywały w tym budynku, przy czym akcja ratownicza nie została zakończona. Nie jest bowiem wykluczone, że w tym obiekcie mogły się znajdować inne osoby ze względu na porę, w jakiej doszło do tej katastrofy

 - podkreśliła Michulec.

Dodała, że cały czas - od wczoraj - na miejscu pracują prokuratorzy.

- Przede wszystkim przeprowadziliśmy oględziny zwłok, które zostały ujawnione na miejscu zdarzenia. Te zwłoki zostały zabezpieczone i zostaną poddane oględzinom i sekcji zwłok przez biegłych - zaznaczyła rzeczniczka.

Jak poinformowała śledczy zabezpieczają dokumentację. - Skoro przyjęliśmy że przyczyną tego zdarzenia jest uszkodzenie gazociągu to (zabezpieczenie dokumentacji - PAP) ma dla nas kluczowe znaczenie - powiedziała.

Jak dodała, śledczy zabezpieczyli również sprzęt, który był na miejscu zdarzenia, i który był używany do wykonywania prac. Podkreśliła, że prokuratura będzie ustalać m.in. jaki był jego stan techniczny oraz czy pozostaje to w związku przyczynowo-skutkowym z eksplozją.

- Zabezpieczyliśmy również odzież, która była na zwłokach, bo nie możemy wykluczyć żadnej wersji

 - powiedziała Michulec.

Rzeczniczka potwierdziła, że policja była w dwóch firmach oraz, że policjanci pracują też cały czas na miejscu.

- Przede wszystkim działa tam specjalna grupa operacyjna KWP w Katowicach i te nasze działania zmierzają właśnie do zabezpieczenia dokumentacji, która może być dowodem w tej sprawie. Czynności na bieżąco są realizowane i koordynowane w porozumieniu z prokuraturą

- zaznaczyła.

Dodała, że śledczy nie mają informacji o tym, kim są osoby, które zostały znalezione w budynku.

- Są to przede wszystkim zwłoki, które będą podlegały dalszej identyfikacji, więc czy są to pracownicy, czy są to mieszkańcy tego budynku, to będzie na dalszym etapie ustalane - zapewniła.

Zaznaczyła również, że śledczy nie mają informacji, aby któryś z pracowników zaginął w związku z wybuchem.

Do wybuchu doszło w środę w domu jednorodzinnym oddalonym o niespełna sto metrów od głównej szczyrkowskiej ulicy: Salmopolskiej. Mieszkająca w nim rodzina miała tuż obok, u podstawy zbocza Skrzycznego, własny stok i prowadziła niewielki ośrodek narciarski – z dwoma wyciągami, wypożyczalnią sprzętu i szkółką narciarską. W czwartek przed południem wojewoda śląski poinformował, że na miejscu wybuchu odnaleziono łącznie osiem ofiar - czworo dzieci i czworo dorosłych.

Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała PAP w nocy ze środy na czwartek, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System".

PGS przekazała, że "roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego, ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa". "Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa" - wskazano. Spółka przekazała, że powołano specjalną komisję, która zbada bezpośrednią przyczynę uszkodzenia gazociągu, wynik jej prac powinien być znany w ciągu doby od momentu rozpoczęcia prac ekspertów.