Dramat w Szczyrku. Sąsiedzi mówią: „To była znana i poważana rodzina. Z narciarskimi tradycjami”

/ Twitter.com/Policja Śląska (@PolicjaSlaska)

  

Potwierdziły się najgorsze przypuszczenia - dzisiaj służby poinformowały, że w wyniku wybuchu gazu w jednym z domów w Szczyrku zginęło osiem osób, czworo dorosłych i czworo dzieci. - Byli bardzo znani, lubiani. To była rodzina z tradycjami narciarskimi, sportowymi. Mieli rodzinny stok narciarski "Kaimówka" - mówi Sabina Bugaj z miejskiego ośrodka kultury, promocji i informacji w Szczyrku.

W czwartek około południa burmistrz Szczyrku Antoni Byrdy poinformował dziennikarzy o apelu lokalnego samorządu, aby w związku z tragedią mieszkańcy uszanowali ją poprzez powstrzymanie się od imprez rozrywkowych - do północy w niedzielę. Mieszkańcy i turyści mówili jednak w tym czasie dziennikarzom, że niezależnie od formalnego ogłoszenia, w mieście jest już żałoba.

Jak powiedziała PAP Sabina Bugaj, pracująca w miejskim ośrodku kultury, promocji i informacji, rodzina, która zginęła w tragedii, była znana w Szczyrku i w świecie narciarskim, snowboardowym.

- Byli bardzo znani, lubiani. To była rodzina z tradycjami narciarskimi, sportowymi. Mieli rodzinny stok narciarski "Kaimówka", na którym, jak mam 40 lat, to przynajmniej 35 lat jeździłam. Mieli rodzinny interes, jedną z pierwszych wypożyczalni sprzętu narciarskiego sportowego, serwis sprzętu. Byli trenerami narciarstwa, snowboardu

 - wyjaśniała Bugaj.

Jak akcentowała, byli to lubiani, otwarci, poważani ludzie.

- Mieszkali wielopokoleniowo, ci młodsi, z dziećmi, dziadkowie – my tak żyjemy w Szczyrku. Zawsze budowało się tu duże domy – tyle, ile dzieci, tyle praktycznie pięter, żeby mieszkać razem. Jeszcze wiele takich domów wielopokoleniowych tutaj jest – to był jeden z przykładów, gdzie jeszcze naprawdę wszyscy mieszkali, bo różnie już teraz bywa

 - obrazowała.

- Oni tu wszyscy mieszkali, to bardzo gęsta zabudowa – taka uliczka. Żyli bardzo blisko razem. A my się tu wszyscy znamy – mamy 5,6 tys. mieszkańców. Wszyscy spotykamy się w kościele, albo w ośrodku zdrowia, na zakupach, na ulicy. Widujemy się praktycznie na co dzień – to mała społeczność, zatem dotyka to wszystkich - podkreśliła Bugaj.

Dodała, że w czwartek mieszkańcy Szczyrku odbierają liczne telefony – od znajomych czy zaprzyjaźnionych turystów.

- Ludzie dzwonią z Polski, dokładnie znają tę rodzinę, jej nazwisko

 - wskazała.

Jak dodała, część dzieci z rodziny chodziła do szczyreckiej szkoły podstawowej nr 1, część do szkoły nr 2.

- Dzisiaj jest taki dzień, kiedy tych dzieci w szkole nie ma. Wiem, że dzieci i młodzież są objęte dziś opieką psychologiczną, wiele z nich, idąc dziś do szkoły, mijało to miejsce. Oglądają telewizję, w domach o tym się mówi. Nie było takiej tragedii w Szczyrku – nie było na tak dużą skalę, aby tak duża rodzina zginęła - oceniła.

- To jedna z największych tragedii, jakie spotkały nas do tej pory - taką małą społeczność. Szczyrk jest znany, wydawałoby się, że to kurort, a to wioska: 5,6 tys. mieszkańców i mamy raz tyle miejsc noclegowych. Więc tej skali tragedia dotyka wszystkich. Pominąwszy proceduralną kwestię, żałobę: wszyscy mamy tę żałobę, po prostu. A ludzie chcą w niej pomagać, przyjechać, coś zrobić

 - zaznaczyła Bugaj.

W pobliże miejsca katastrofy przyszła w czwartek rano pani Wanda, która od blisko dwóch tygodni wypoczywa o pobliskim ośrodku rehabilitacyjnym.

- Chciałam po prostu łzę uronić

 – mówiła dziennikarzom. - Straszny dzisiaj u nas był smutek na stołówce i w pokojach. Wszyscy tylko o tym mówią. Każdy miał nadzieję, że kogoś żywego wyciągną. Po prostu przeżywamy śmierć tych ludzi – zadeklarowała.

Ofiary tragedii znał m.in. szczyrkowianin, pan Antoni.

- Bardzo dobrze się znamy, choć ja jestem starszy. Na nartach razem jeździliśmy, oni prowadzili warsztat, w którym ostrzyli i smarowali narty

 – powiedział PAP. - Dzwonił też do mnie pan z Warszawy, który przyjeżdżał na narty, i pyta, gdzie to się stało, co się stało. Mówię mu: tam, gdzie ostrzyłeś te narty, u tego Józka. To znany człowiek – dodał pan Antoni.

Jak powiedział, w środę wieczorem usłyszał potężną eksplozję.

- Myślałem, że piec mi wybuchł. Poleciałem na dół do kotłowni i patrzę – wszystko w porządku. Za chwilę już straż, alarm - opowiadał.

Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała PAP w nocy ze środy na czwartek, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System".

Do wybuchu doszło w domu jednorodzinnym oddalonym o niespełna sto metrów od głównej szczyrkowskiej ulicy: Salmopolskiej. Mieszkająca w nim rodzina miała tuż obok, u podstawy zbocza Skrzycznego, własny stok i prowadziła niewielki ośrodek narciarski – z dwoma wyciągami, wypożyczalnią sprzętu i szkółką narciarską.

W czwartek rano przy głównej ulicy Szczyrku między wozami straży pożarnej i innych służb stała naczepa firmy AQUA System – z dodatkowym napisem "Przewierty sterowane"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Unia Europejska ostrzega Facebooka. Ma zająć się fake newsami i mową nienawiści

zdjęcie ilustracyjne / Simon CC0

  

"Albo Facebook zajmie się fake newsami, mową nienawiści i innymi problemami, które dotykają tę i inne platformy społecznościowe, albo UE zrobi to regulacjami" - takie przesłanie szef giganta Mark Zuckerberg usłyszał podczas poniedziałkowych spotkań w KE.

Zuckerberg przyjechał do Brukseli na dwa dni przed zapowiedzianą na środę prezentacją tzw. białej księgi Komisji Europejskiej, która ma dotyczyć sztucznej inteligencji (AI). KE ma nadzieję, że technologiczne rozwiązania pomogą w walce negatywnymi stronami mediów społecznościowych.

Rozmawialiśmy o wszystkich kwestiach dotyczących prywatności, otwartości, czy konkurencji. To była szeroka dyskusja

 - powiedział grupie dziennikarzy w Brukseli Zuckerberg.

Jeszcze przed jego spotkaniami z wiceszefową KE ds. konkurencji Margrethe Vestager, wiceszefową KE ds. wartości Vierą Jourovą oraz komisarzem ds. przemysłu Thierrym Bretonem Facebook opublikował swój dokument, w którym wskazał na konieczność nowych ram prawnych. Amerykański gigant przekonuje, że przerzucanie na niego odpowiedzialności za to co publikują jego użytkownicy zaszkodziłby innowacjom, a także uderzyłoby w wolność słowa.

Komisja Europejska odrzuca podejście, w którym platformy internetowe miałby być traktowane jak telekomy dostarczające infrastruktury do komunikacji. Unijny komisarz ds. przemysłu podkreślił, że odpowiedzialność takich firm jak Facebook jest dziś ogromna.

Dyskutowaliśmy o kwestiach, które są przed nami, o tym jak uregulować platformy, jakie przepisy stosować wobec mowy nienawiści, (...) treści terrorystycznych i jaka powinna być odpowiedzialność platform. Jeśli one same nie będą w stanie się tym zająć, to będziemy musieli to oczywiście uregulować

 - powiedział dziennikarzom Breton.

Facebook sugeruje, że władze mogłyby wymagać od platform ustanowienia systemu zgłaszania treści, okresowego publikowania danych dotyczących egzekwowania prawa, a także określenia, co jest nielegalne. "To niewystarczające" - ocenił komisarz ds. przemysłu.

Jak zapowiedział, przed końcem roku Komisja Europejska przedstawi propozycję kodeksu usług cyfrowych, który będzie odnosił się do funkcjonowania mediów społecznościowych.

Jourova podkreśliła po spotkaniu z Zuckerbergiem, że choć narzędzia samoregulacji, takie jak Kodeks postępowania w sprawie mowy nienawiści w internecie, przyniosły pozytywne rezultaty, to czas takich "dżentelmeńskich umów" się skończył. Jak zaznaczyła dobrowolnym narzędziom muszą towarzyszyć regulacje i odpowiedzialność platform. "Pracujemy już nad tym w Komisji Europejskiej" - oświadczyła Jourova.

Jej zdaniem Facebook powinien "podjąć dodatkowy wysiłek" w obronie demokracji, co będzie wymagać przejrzystości i nadzoru nad algorytmami platformy. "Zastanowimy się również nad rozwiązaniem problemu baniek i mikro-targetowania oraz zapewnieniem lepszego dostępu do danych, abyśmy mogli lepiej zrozumieć, co dzieje się na platformach" - zapowiedziała wiceszefowa KE.

Komisja ma nadzieję, że rozwiązania opierające się na sztucznej inteligencji będą w stanie pomóc eliminować nieodpowiednie treści z mediów społecznościowych fake newsy, czy mowę nienawiści. Wizyta Zuckerberga wpisuje się w serię podobnych spotkań, które w Brukseli mieli w ostatnich tygodniach szef Google'a Sundar Pichai i prezes Microsoftu Brad Smith.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts