Sąd Okręgowy rozpoznał apelację Pituchy od wyroku Sądu Rejowego wydanego w lipcu tego roku. Nie uwzględnił jej i utrzymał orzeczenie sądu pierwszej instancji w mocy.

Sąd Okręgowy nie dopatrzył się błędów, które były wskazywane apelacjach oskarżanego i obrońcy. Sąd Rejonowy przeprowadził prawidłowo postępowanie, wydał prawidłowy wyrok.
- powiedział w uzasadnieniu wydanego w czwartek orzeczenia sędzia Wiesław Pastuszak.

Sąd Rejonowy Lublin-Zachód uznał, że Pitucha pomówił organizatora Marszu Równości. Sąd odstąpił od wymierzenia kary oskarżonemu, ale jednocześnie orzekł, że Pitucha ma zapłacić nawiązkę w wysokości 5 tys. zł na cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego, czyli na rzecz Stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie. Nałożył też na niego obowiązek podania wyroku do publicznej wiadomości przez umieszczenie jego treści w prasie lokalnej.

Według ustaleń Sądu Okręgowego bezspornym jest fakt wpisu Pituchy, a w sprawie chodziło rozstrzygnięcie czy wyczerpuje on znamiona występku zniesławienia i pomówienia.

Sąd Rejonowy na takie pytanie odpowiedział twierdząco i to zostało przez sąd wręcz drobiazgowo wyjaśnione.
- powiedział sędzia Pastuszak.

Wyrok jest prawomocny. Pitucha po jego ogłoszeniu powiedział, że złoży wniosek o wydanie uzasadnienia tego orzeczenia i wtedy wspólnie z obrońcą zastanowi się nad złożeniem kasacji do Sądu Najwyższego.

Trzeba przegrać, być może, wiele procesów, żeby powtrzymać to zło, które się dzieje poprzez promocję homoseksualizmu w Polsce. W związku z tym przyjmuję z pokorą ten wyrok na tym etapie. Swojego zdania o marszach równości nie zmieniam.
- powiedział Pitucha dziennikarzom.

Staszewski natomiast po ogłoszeniu wyroku powiedział, że doczekał się wreszcie sprawiedliwości.

Pieniądze, które wpłaci pan Pitucha, pójdą na organizację marszu równości, na szerzenie szacunku do drugiego człowieka, na szerzenie tolerancji.
- oznajmił.