Master był trochę zardzewiały. Mateusz Masternak celuje w igrzyska

/ facebook.com/Mateusz.Master.Masternak

  

"Po raz ostatni boksowałem rok temu i trochę byłem zardzewiały" - przyznał bokser Mateusz Masternak, który jest nowym mistrzem Polski w wadze ciężkiej. Celem byłego już zawodowca jest wyjazd na letnie igrzyska olimpijskie Tokio 2020.

                         

Kilka dni temu zdobył Pan mistrzostwo Polski w wadze ciężkiej (91 kg) napotykając na cięższy opór rywala dopiero w finale, gdzie zmierzył się z Michałem Soczyńskim. Można więc powiedzieć, że było szybko i łatwo?

Mateusz Masternak: Absolutnie nie. Z boku mogło to wyglądać, że było łatwo, ale walki były ciężkie ze względów emocjonalnych. Dla mnie, jak by nie patrzeć, to nowy teren. Nie powiem więc, że było łatwo i przyjemnie, bo trzeba było sporo potu w ringu zostawić. Cieszę się, że dałem radę, bo chciałem podkreślić, że po raz ostatni boksowałem rok temu i trochę byłem "zardzewiały" i z tym wszystkim musiałem się zmierzyć. Uważam, że jak na roczną przerwę i drastyczną zmianę, jaką było przejście z boksu zawodowego na boks olimpijski, to jestem zadowolony.

Miał Pan z czymś większy problem po tym roku bez boksu i po tej zmianie.

M.M.: Problem był tego rodzaju, że ja sam świadomy, ile mogę dać z siebie. Boks zawodowy to maraton, a tu był sprint. I nie wiedziałem, na ile w tym sprincie będę mógł sobie pozwolić. Czekałem, kiedy przyjdzie kryzysowy moment i się zastanawiałem, jak szybko się zregenerować, jak szybko wrócić do pojedynku. Wszystko się na szczęście udało. To jednak zupełnie inny wysiłek niż w walkach dwunastorundowych, ale już wcześniej zmodyfikowałem treningi i dzięki temu dałem radę. Na pewno wiem, że gdybym zlekceważył rywali i się nie przygotowywał sumiennie, to myślę, że o zwycięstwo byłoby trudno.

Warto podkreślić, albo wyjaśnić, że ta zmiana boksu zawodowego na olimpijski ma jakiś cel, a jest nim wyjazd na igrzyska w Tokio w przyszłym roku.

M.M.: To już rosło we mnie od dłuższego czasu. Ta chęć wzięcia udziału w igrzyskach była we mnie od bardzo dawna. Był Pekin, Londyn, później Rio. Już w Rio można było, ale ja miałem kontrakty, a więc jeszcze nie mogłem. Teraz jest droga wolna. Do Tokio jeszcze bardzo daleka droga, bo czekają mnie turnieje kwalifikacyjne i to nie będzie żaden spacerek i łatwe zadanie. Podjąłem wyzwanie, podporządkowałem wszystko ku temu i ciężko pracuje. Myślę, że z walki na walkę będę coraz lepszy i w przyszłym roku w wakacje będę w Tokio.

To jaki teraz kolejny krok w kierunku Tokio?

M.M.: Są planowane mecze międzynarodowe, w których fajnie byłoby wystąpić. Szczegółów jeszcze jednak tego nie znam. Byłoby bardzo dobrze zmierzyć się z zawodnikami liczącymi się w Europie, aby na turnieju kwalifikacyjnym w Londynie nic mnie nie zaskoczyło. Trzeba cały czas ciężko pracować, był skoncentrowanym na tym, co się robi i iść do przodu. Nie ma lekko.

Co musiał Pan zmodyfikować w przygotowaniach do walk w porównaniu do boksu zawodowego.

M.M.: Trzeba było zmodyfikować te przygotowania, bo ta intensywność pojedynku jest bardzo duża. W boksie zawodowym można sobie pozwolić, że pierwsze trzy rundy odpuścić, a później podkręcić tempo. Tu nie ma czasu na żadne odpuszczanie, bo człowiek odpuści dwie rundy i tak naprawdę walka jest przegrana. Ważne dla mnie są sparingi w tej chwili. Muszę w tych sparingach napierać na rywala od początku, bo nie ma na co czekać. W boksie olimpijskim doceniana jest agresja i to, kto ma inicjatywę w pojedynku. Trzeba to wszystko uwzględnić w całym procesie przygotowań. Trochę doświadczenia mam, wstępnie udało mi się przestawić organizm i myślę, że z każda walką, z tygodnia na tydzień będzie lepiej, będę mógł dać z siebie jeszcze więcej, tych ciosów będzie jeszcze więcej, presja będzie jeszcze większa i wszystko dobrze się skończy.

Daje się słyszeć opinie, że trudniej czasami się zakwalifikować do igrzysk niż później zdobyć medal.

M.M.: I tu i tu jest trudno. Świadczy o tym fakt, że kilka kwalifikacji w ostatnim czasie mieliśmy, ale nie udało się zdobyć medalu. Chociaż zakwalifikowanie się na igrzyska też jest bardzo ciężko. To jest jednak w tej chwili dla mnie cel nadrzędny i mam nadzieję, że uda się go zrealizować. To bardzo duże wzywanie, ale możliwe do osiągnięcia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Czy terapia innowacyjna zastosowana w Lublinie pomoże chorym? "Daje bardzo dobry efekt"

/ OrnaW

  

- Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – mówi kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.


Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.

Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

Jaki jest mechanizm działania leku?

Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

 Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.

Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.

Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts