Polacy odpuszczają walkę o swoje

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/WilliamCho/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Prawie co czwarty obywatel zrezygnował z dochodzenia przysługujących mu uprawnień – wynika z badania Naczelnej Rady Adwokackiej - donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita".

"Rz" podaje, że w ciągu ostatnich pięciu lat 23 proc. Polaków, choć mogło, nie zdecydowało się dochodzić swoich praw. Taki obraz wyłania się z badania "Świadomość prawna Polaków", które powstało na zlecenie władz adwokatury.

Dziennik pisze, że rezygnujemy z walki o swoje bez większego powodu. Ponad 28 proc. ankietowanych wskazało, że nie miało siły wdawać się w prawne potyczki. Prawie tyle samo powiedziało, że "po prostu odpuściło". Na barierę finansową wskazało 18,6 proc. badanych.

"Walka o swoje prawa wymaga dużego zaangażowania emocjonalnego oraz czasu, zwłaszcza jeśli działamy bez fachowego wsparcia. Dla osób bez kierunkowego wykształcenia przepisy prawne bywają niezrozumiałe, nie dziwi więc fakt, że tak często decydujemy się zrezygnować z roszczeń"

- powiedziała gazecie adwokat Anisa Gnacikowska, zastępca sekretarza Naczelnej Rady Adwokackiej, koordynatorka kampanii "Adwokat w każdym przypadku".

Jak podkreśliła, powierzenie sprawy adwokatowi jest dużym ułatwieniem. "Adwokat uświadomi nas o przysługujących nam prawach, wskaże dostosowane do naszej sprawy możliwości działania czy też skieruje w naszym imieniu odpowiednie pismo. Jeśli powodem rezygnacji z działania jest obawa o koszty, to musimy wziąć pod uwagę, że koszty konsultacji z prawnikiem bywają nieporównywalne ze stratami finansowymi, jakie możemy ponieść z powodu nieznajomości prawa" - uważa mecenas Gnacikowska.

"Niestety w społeczeństwie nie jest zakorzeniony nawyk, żeby w sprawach nawet o drobnej doniosłości podejmować próbę kontaktu z profesjonalistą, zanim podejmiemy decyzję o dalszych krokach prawnych. A może to mieć skutki szersze, niż się wydaje" - dodał adwokat Bartosz Przeciechowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej. Jego zdaniem, opłaty za pomoc mecenasa wbrew obiegowym opiniom nie są wcale wysokie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Bez przełomu na szczycie UE

/ pixabay.com /Creative Commons CC0/NakNakNak

  

- Na szczycie Unii Europejskiej w sprawie budżetu na lata 2021-2027 na razie nie ma przełomu mimo prowadzonych przez całą noc konsultacji dwustronnych. Tzw. oszczędne państwa nie zmieniają swojego stanowiska - podały źródła dyplomatyczne.

Planowane początkowo na godz. 10:00 rano wznowienie obrad w gronie 27 państw zostało przesunięte wstępnie o godzinę. Delegacje przed godz. 8:00 rano nie miały jeszcze nowej propozycji, którą - jeśli zostanie przedstawiona - muszą jeszcze przeanalizować.

Mające trwać po 10-15 minut konsultacje bilateralne przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela z przywódcami poszczególnych krajów znacznie się przeciągały. Premier Mateusz Morawiecki, który był 11. w kolejce wyszedł z budynku Rady Europejskiej po godz. 2.30 w nocy. Jego rozmowa z Michelem trwała około 40 minut. Wszystkie spotkania, rozpoczęte tuż po godz. 20, zakończyły się przed godz. 7:00 rano.

Źródło dyplomatyczne przekazało, że możliwe są teraz dwa scenariusze. W pierwszym po przedstawieniu przez Michela nowego dokumentu negocjacyjnego, nazywanego w Brukseli "negobox", będą dalsze rozmowy bilateralne, ale już tylko z wybranymi państwami. W drugim scenariuszu najpierw będą konsultacje z kluczowymi stolicami, później nowa propozycja, a następnie kontynuacja posiedzenia w gronie 27 krajów.

"Chyba że stanowiska będą nadal tak rozbieżne, że prezentacja nowego schematu zakończy pierwszy etap i liderzy przemyślą wszystko już w swoich stolicach"

- zastrzegł dyplomata.

Choć negocjacje trwają już długo, trudno na razie o optymizm w sprawie możliwości zawarcia porozumienia, zwłaszcza, że kraje domagające się cięcia wydatków do 1 proc. Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw UE, czyli Holandia, Austria, Dania i Szwecja, nie zmieniły swojego stanowiska. Propozycja Michela jest znacznie wyższa, bo wynosi 1,074 proc. DNB. Różnica to ponad 70 mld euro.

Niemcy, a także inne kraje, korzystające z rabatów od wpłat do wspólnej kasy, domagają się ich utrzymania. Ich likwidacji chcą z kolei ci, którzy nie mają żadnych upustów, czyli ponad 20 krajów członkowskich. Dla Polski - jak podkreślał premier Morawiecki - kluczowe są fundusze na Wspólną Politykę Rolną i politykę spójności. Warszawie zależy, by wydatki na te cele były jak największe. Francja - jak podawały źródła - walczyła o duży budżet na rolnictwo.

Dyplomaci nie chcą spekulować, jak długo potrwać mogą dalej negocjacje, ale ich obecny stan wskazuje na to, że przed przywódcami możliwa jest kolejna długa noc w Brukseli.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts