W minionym tygodniu w Parlamencie Europejskim odbyła się debata – jak czytamy w komunikacie prasowym PE – „na temat sytuacji osób LGBTI w UE, które dotyka dyskryminacja oraz mowa nienawiści. Posłowie mają zwrócić uwagę na przypadek tak zwanych »stref wolnych od LGBTI« w Polsce.

Przed wyborami parlamentarnymi jesienią tego roku dziesiątki gmin, powiatów i prowincji w południowo-wschodniej części kraju zadeklarowało, że są »wolne od ideologii LGBTI«, co jest decyzją symboliczną, która nie zmienia, ani nie wpływa na żadne przepisy ustawowe czy wykonawcze. W tym samym okresie konserwatywny tygodnik >>Gazeta Polska<< rozdawał czytelnikom naklejki »Strefa wolna od ideologii LGBT«”. W dyskusji wziął udział Robert Biedroń, który stwierdził, że w Polsce setki restauracji i sklepów są dla niego – homoseksualisty – nieosiągalne.

Europosłowie Beata Kempa i Patryk Jaki poprosili o wskazanie tych przypadków. Robert Biedroń wskazał jeden, i to nie do końca trafny – nalepka „GP”, która znalazła się na drzwiach krakowskiej restauracji, dotyczyła ideologii LGBT, a nie osób homoseksualnych.

Podobnie było z wystąpieniami innych europosłów opozycji: podawali rzekome przykłady homofobii, a poproszeni o podanie konkretnych danych i przykładów, nie potrafili tego zrobić.

W programie „Koniec systemu” na antenie Telewizji Republika o kulisach kontrowersyjnej debaty Dorota Kania rozmawiała z Beatą Kempą, eurodeputowaną Zjednoczonej Prawicy.

Odkąd jesteśmy w PE doświadczamy nieustannych ataków na Polskę ze strony przedstawicieli środowisk LGBT. Zastanawiam się czy naprawdę nie ma w Europie innych problemów, jak Brexit czy kwestia migracji. (…) Kwestia ataków na Polskę nie może zostać przemilczana, tym bardziej że przytaczane są fakty i przykłady niezgodne z prawdą. Nie ma posiedzenia w Brukseli abyśmy nie słyszeli kolejnych ataków na nasz kraj, a także ekspansji ideologii gender – zarówno w debacie publicznej jak i w dokumentach – co jest niezwykle groźne, ponieważ szereg dokumentów jest opatrzonych zapisami, które mają wzmacniać hasła ideologii gender i środowisk LGBT. O tym chcieliśmy rozmawiać w Polsce.
- tłumaczy Beata Kempa.  
 
Eurodeputowana ujawnia również, w jakich okolicznościach uniemożliwiono zorganizowanie na Uniwersytecie Jagiellońskim merytorycznej debaty otwartej z udziałem ekspertów na temat ideologii LGBT.

Na uniwersytetach powinno się szanować wolność słowa, wolność przekonań, powinno się pozwolić studentom na swobodne rozeznanie bez ukierunkowywania tych młodych ludzi. Oni mają daleko szersze horyzonty niż się niektórym wydaje. Dlaczego by nie zaproponować spokojnej, merytorycznej z udziałem ekspertów debaty otwartej? My taką debatę zaproponowaliśmy właśnie na UJ w Krakowie. Zaprosiliśmy na tę debatę, ale niestety UJ uniemożliwił nam tego typu debatę. Tutaj chodziło o umożliwienie dyskusji studentom, którzy nie tylko mają za zadanie odtwórcze przyswajanie wiedzy, ale przede wszystkim tutaj mogliby twórczo dyskutować na temat zjawiska, które w naszej ocenie jest groźne. (…) Dla mnie jest to niezgodne z duchem wolności nauki, ponieważ odpowiadając nam stwierdzili, że to co my chcieliśmy zrobić na uniwersytecie to działalność polityczna. Przepraszam bardzo, ale jeżeli my mamy rozmawiać o ideologii LGBT i gender to co to znaczy działalność polityczna? To dość infantylne uzasadnienie.
- tłumaczyła Beata Kempa.

Tymczasem jak przypomina Dorota Kania w swoim artykule, z najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”, w październiku przy Uniwersytecie Jagiellońskim rozpoczęło działalność Stowarzyszenie Studentów LGBTQ+ i Sojuszników „TęczUJ”, które „skupiać się będzie na zwalczaniu homofobii, transfobii oraz edukowaniu w ramach powyższych zagadnień.

"Jest to druga w Polsce po Queer UW organizacja, która skupia nieheteronowmatywnych studentów i studentki” – napisał jeden z portali związanych z LGBT. Poza tymi stowarzyszeniami w Polsce obecnie działa kilkaset podmiotów zajmujących się wspieraniem LGBT, do których płyną potężne granty z zagranicy i z samorządów – głównie pieniądze i zaproszenia na zagraniczne szkolenia. Pod hasłami „wolność i tolerancja” są podejmowane próby wprowadzenia tematyki LGBT oraz gender do szkół i przedszkoli – w tym jednak wypadku decydujący głos mają rodzice.

 Ta ideologia dotyczy szczególnie osób młodych. Naszych fundamentów co do wartości i wiary już nikt nie podmyje. W tym szaleństwie jest inna metoda – podmycie fundamentów ludziom młodym tak, aby w przypadku problemów nie mogli się do czegoś odwołać i wrócić. To jest niezwykle groźne i chcieliśmy to pokazać. Oczywiście, że każdy ma prawo do swobodnego myślenia, ale niestety uniemożliwienie tego uważam za kolejny akt, który działa przeciwko tym młodym ludziom. Każdy kto wczyta się w założenia tej ideologii musi zdawać sobie sprawę z tego, jak ona jest zgubna i jakie mogą być jej skutki.
- mówi europoseł Beata Kempa.