W niedzielę pod wrocławskim sądem odbył się protest, po cofnięciu delegacji do olsztyńskiego Sądu Okręgowego sędziego Pawła Juszczyszyna, a następnie zawieszeniu go w wykonywaniu obowiązków. Na wiecu zebrało się - jak podało Radio Wrocław - ok. 300 osób, a wśród nich zarówno sędziowie, jak i politycy.

Obecny był m.in. senator Bogdan Zdrojewski, Władysław Frasyniuk oraz Józef Pinior, który jest oskarżonym w dwóch procesach. W jednym z nich, prowadzącym sprawę jest sędzia Marek Górny, który... także pojawił się na wczorajszym wiecu.

O protestach w obronie sędziego Juszczyszyna mówił dziś w TVP.Info redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz.

Publicysta odnosząc się do obecności na tej samej demonstracji sędziego Marka Górnego i jego podsądnego Józefa Piniora wskazał, że przekonanie byłego opozycjonisty o niezawisłości sądu może ulec zmianie w przypadku niekorzystnego dla Piniora wyroku.

- To jest problem, który stworzył nam ten sędzia i wielu innych, że my teraz będziemy zgadywać, czy oni są rzeczywiście niezawiśli. My tę gwarancję już straciliśmy. Po takim wyczynie nikt zdroworozsądkowo myślący nie da wiary w to, że ci sędziowie kierują się sumieniem, prawem. Nie – mamy wiele dowodów na to, że nastroje polityczne (…) mają wpływ na wyroki. Można pokazać palcem parę takich wyroków

- powiedział Tomasz Sakiewicz, dodając, że „na własnej skórze, jako redaktor naczelny, mógłby pokazać, jak sędziowie politycznie uzasadniają wyroki”. - Wskazują na swoje poglądy w uzasadnieniach, czy orzeczeniach - mówił.

- Jak ja to opowiadam kolegom z zagranicy, to oni mówią, że ja zmyślam. Im się wydaje, że tu chodzą jakieś „trójki”, które wyłapują sędziów i ich zmuszają do „złego” sądzenia, a to, że sędziowie stanowią de facto grupę polityczną, o bardzo radykalnych poglądach, odrzucającą system demokratyczny, to naprawdę jest trudno uwierzyć w to normalnemu człowiekowi

- ocenił dziennikarz. Jak dodał, społeczeństwo zdążyło się przez ostatnie cztery lata już przyzwyczaić do tej sytuacji.

Odpowiadając na pytanie, co oznacza sprawa Piniora i sędziego Marka Górnego, którzy wspólnie protestowali we Wrocławiu, naczelny „GP” wskazał na problem, który może pojawić się po ogłoszeniu wyroku.

- Jeżeli ten sędzia wyda wyrok, który w jakiś sposób będzie łagodny dla Józefa Piniora, to nawet, jeśli będzie miał rację, my w to nie uwierzymy. Będzie w to bardzo trudno uwierzyć. Gdzie jest gwarancja dla całego społeczeństwa, że ten wyrok będzie sprawiedliwy?

- pytał Sakiewicz.

Według publicysty, sędzia Górny pojawiając się na demonstracji razem ze swoim podsądnym, w pewnym sensie zrobił mu krzywdę.

- Pojawiając się obok niego, tak naprawdę mówi mu: ja, to w zasadzie jestem twój kumpel, my jesteśmy „po jednych pieniądzach” i idziemy tutaj na bardzo radykalną demonstrację

- ocenił naczelny „GP”. 

Zdaniem Sakiewicza, zachowanie sędziego Górnego nie gwarantuje już bezstronności w orzekaniu i „naturalnym jest wniosek o natychmiastowe wyłączenie tego sędziego". - Ale niestety, koledzy tutaj się zachowują jak związek zawodowy, żeby nie powiedzieć – jak mafia, i zawsze w takich sytuacjach bronią sędziów - dodał.

Pytany o to, kto protestuje „w obronie sądów”, Sakiewicz wskazał, że są to głównie „kadry opozycyjne”.

- Zawsze jest pewna grupa ludzi, która uważa, że powinna tam pójść, że to jest protest obywatelski, ale takich jest bardzo mało. Na tych demonstracjach pojawiają się ci sami ludzie

- ocenił.

Komentując hasła, które pojawiły się na niedzielnej demonstracji w Warszawie, porównujące zaangażowanych politycznie sędziów do bohaterów walki z niemieckim i sowieckim okupantem, Tomasz Sakiewicz ironicznie stwierdził, że „szczególnie fascynujący jest ten sowiecki okupant, bo dzięki niemu wielu z nich sprawuje swoje stanowiska”.

Publicysta zauważył, że posługiwanie się na tego typu demonstracji hasłami „Cześć i chwała sędziom niezłomnym” jest obelżywe dla Żołnierzy Wyklętych, którzy walczyli z sowietami.

- Bardzo często na sztandary biorą to sobie ludzie, którzy politycznie czy duchowo byli po drugiej stronie, i to jest straszliwa kpina z cierpienia i bohaterstwa Żołnierzy Niezłomnych, czy Żołnierzy Wyklętych. Tym bardziej, że bronią nie wymiaru sprawiedliwości, a często swoich interesów.

- podkreślił Sakiewicz.